Nowy numer 14/2021 Archiwum

Sandomierz a Kazimierz Wielki

Władysław Łokietek spędził tu 40 dni na poście dziękczynnym, jego syn przebywał tutaj co najmniej 18 razy.

Sandomierz bez wątpliwości był jednym z najważniejszych ośrodków w monarchii dwóch ostatnich Piastów zasiadających na polskim tronie. Związkami zwłaszcza tego ostatniego z królewskim miastem zajęli się w książce, wydanej nakładem Urzędu Miasta Sandomierz, prof. Feliks Kiryk i dr Roman Chyła.

Kiedy po raz pierwszy Kazimierz Wielki zawitał do Sandomierza, nie wiadomo. Wiemy natomiast, kiedy był w nim po raz ostatni, a działo się to w dramatycznych okolicznościach, na kilka tygodni przed śmiercią, która zabrała króla 5 listopada 1370 r. z zamku na Wawelu.

- Od wielu lat z prof. Feliksem Kirykiem rozmawialiśmy o upamiętnianiu ważnych dla Sandomierza rocznic. Jedną z nich był 5 listopada ubiegłego roku, kiedy przypadało 650 lat od śmierci ostatniego Piasta na polskim tronie. Kazimierz Wielki, jak mało który władca z dynastii piastowskiej, był niebywale silnie związany z Sandomierzem i Ziemią Sandomierską. I tak powstała publikacja, wydana przez Urząd Miasta Sandomierza, zatytułowana „Kazimierz Wielki i Sandomierz”, którą napisaliśmy wspólnie z prof. Feliksem Kirykiem z przedmową burmistrza Marcina Marca - wyjaśnia dr Roman Chyła, historyk, nauczyciel w Katolickim Liceum im. św. Jadwigi Królowej w Sandomierzu.

Pierwszy rozdział książki - autorstwa dr. Chyły - poświęcony jest związkom monarchy z miastem nad Wisłą, drugi - napisany przez prof. Kiryka - przedstawia biografię władcy.

Sandomierski post

Mocne związki połączyły z Sandomierzem jeszcze pod koniec XIII stulecia ojca Kazimierza - Władysława Łokietka. Szczególne nici porozumienia biegły w stronę kapituły kolegiaty Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, która popierała i wspierała go w dążeniach zjednoczeniowych rozdrobnionego na dzielnice państwa polskiego.

Sandomierz a Kazimierz Wielki   Katedra sandomierska, dawniej kolegiata, to najtrwalsza fundacja króla w Sandomierzu. ks. Wojciech Kania

- Było to poparcie jego działań politycznych. W latach późniejszych kapituła stanęła po jego stronie także w słynnym konflikcie z biskupem krakowskim Janem Muskatą. Jest nawet taka znana sprawa związana z kustoszem kapituły Zyfrydem czy Zygfrydem, który odegrał znaczącą rolę w okresie jednoczenia państwa polskiego. Niestety za to zaangażowanie zapłacił najwyższą cenę, został bowiem zabity nad brzegiem Wisły, prawdopodobnie w 1305 r., przez zaciężne żołdactwo, nasłane przez biskupa Muskatę. Ponadto Władysław Łokietek razem z żoną Jadwigą, córką księcia Bolesława Pobożnego, w jednym z dokumentów użyli sformułowania: „in ecclesia nostra collegiata Sandomiriense”, a więc „w naszym kościele kolegiackim”. I fundacją tej pary, wówczas jeszcze książęcej, było osadzenie przy kolegiacie zgromadzenia beginek, czyli wspólnoty świeckich niewiast, które księżna Jadwiga uposażyła w 1315 roku. Ogromnie ciekawie przedstawia się również połączenie odnowionego niedawno dzwonu „Petrus” z dominikańskiego kościoła pw. św. Jakuba z osobą Łokietka. Ojcowie dominikanie wiążą fundację dzwonu, zawieszonego w roku 1314, z zabiegami księcia krakowskiego o koronę królewską w kurii awiniońskiej. Faktem jest, iż po koronacji, która odbyła się w katedrze wawelskiej 20 stycznia 1320 r., król Władysław spędził w Sandomierzu 40 dni postu dziękczynnego. Są to bardzo interesujące elementy, łączące się jeszcze z Łokietkiem - mówi Roman Chyła.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama