Nowy numer 27/2020 Archiwum

Bombardier z Sandomierza

Sport. Chciał być kolarzem, piłkarzem, a nawet koszykarzem, by w końcu zostać ikoną polskiej piłki ręcznej. Jest jednym z niewielu zawodników na świecie, który potrafi rzucić piłkę z prędkością ponad 120 km/h. Mimo kontuzji i straTY oka Karol Bielecki wciąż precyzyjne trafia w bramkowe okienka.

Dzień po niezwykle zaciętym meczu na szczycie polskiej PGNiG Superligi pomiędzy odwiecznymi rywalami KS VIVE Tauron Kielce a Wisłą Płock nie widać po nim ani grama zmęczenia. Jak sam opowiada, to efekt całego ciągu treningu, przygotowań i przyzwyczajenia do życia w rytmie rozgrywek piłki ręcznej, z którą związany jest od blisko 20 lat. Dzięki szczypiorniakowi młody, wysoki i niezwykle wytrwały sandomierzanin przeszedł wszystkie szczeble sportowej kariery. Zaczynał od marzeń, grając na podwórkowych lub seminaryjnym boisku. Niemalże siłą przekonany przez nauczyciela WF-u do szczypiorniaka, stał się wraz z kolegami z narodowej drużyny symbolem polskiej piłki ręcznej, którzy swoją grą nie tylko doprowadzają kibiców niemal do zawału serca, ale przysparzają także niezwykłych wrażeń oraz łez radości i wzruszeń.

Z podwórka na salony

Cola, bo tak od niepamiętnych czasów nazywany jest przez bliskich Karol Bielecki, od dzieciństwa marzył o byciu sportowym bohaterem. Wspominając dzieciństwo, wymienia kilka dyscyplin sportowych, w których próbował swoich sił.

– Najpierw chyba chciałem być kolarzem, po tym jak na Komunię dostałem pierwszy rower – mówi z uśmiechem. Kolejną fascynacją była piłka nożna. Rozpoczął treningi w Wiśle Sandomierz i Siarce Tarnobrzeg, która była wtedy pierwszoligową drużyną. Jednak jedną z kluczowych ról w jego sportowej karierze odegrał nauczyciel WF z podstawówki. – Pan Ryszard Kiliański od samego początki upierał się, abym grał w ręczną. On prawie na siłę mnie do tego namawiał. Początkowo nie byłem uległy, lecz jego nieustępliwość wzięła górę. Gdy zobaczyłem swoje postępy w tej dyscyplinie, poszło już lepiej – opowiada Karol. To właśnie w Wiśle Sandomierz rozpoczął się pierwszy rozdział wspaniałej kariery jednego z najwybitniejszych polskich szczypiornistów. Jako piętnastolatek w sezonie 1997/1998 został włączony do kadry drużyny seniorskiej Wisły i zgłoszony do rozgrywek II ligi jako najmłodszy zawodnik w Polsce. Nie zagrzał długo miejsca w miejscowym klubie. Trafił do zespołu z ekstraklasy, wtedy Strzelec-Lider Market Kielce. W tych barwach został mistrzem Polski juniorów i zadebiutował w Ekstraklasie, mając zaledwie 17 lat.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama