Nowy numer 44/2020 Archiwum

Sandomierskie novello

Można było degustować miejscowe trunki przy odpowiednio dobranych przekąskach. Opowiadano on tajnikach powstawania wina, uprawie winorośli i trudnościach polskiego winiarstwa.

Święto młodego wina odbyło się w Sandomierzu. Celem spotkania było promowanie działalności zawiązanego niedawno Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy, a przede wszystkim promowanie regionalnego wyrobu, którego tradycje sięgają średniowiecza. Przybyli na spotkanie koneserzy i znawcy win, chwalili osiągnięcia miejscowych winiarzy, zachwalali tutejsze wino, podkreślając znakomity bukiet smakowo-zapachowy, zapowiadając jego duże szanse na rynku.

Gospodarzami spotkania byli właściciele Winnicy nad Jarem w Złotej - Sylwia i Mateusz Paciurowie, Winnicy Płochockich w Darominie – Barbara i Marcin Płochoccy oraz Winnicy Sandomierskiej w Górach Wysokich – Marceli Małkiewicz.

Dla każdego winiarza możliwość skosztowania i oceny trunku po etapie fermentacji jest ważna. Na tej podstawie można wiele powiedzieć o końcowym smaku. Miejscowi winiarze zgodnie potwierdzają, że są powody do zadowolenia: młode wino jest dobre, to będzie dobry rocznik. - Tegoroczny sezon jest nawet lepszy od poprzedniego. Pogoda była idealna. Było mało deszczu, ale susza nie zaszkodziła winnicy i owocom. Temperatura była wysoka zarówno w dzień, jak i w nocy. Zrobiliśmy wino dobrej jakości – podkreślił z satysfakcją Marceli Małkiewicz.

Sylwia Paciura jest szczególnie zadowolona z wina wytworzonego z odmiany winogron muskat odeski. - To bardzo orzeźwiające, aromatyczne wino, o muszkatołowych, kwiatowych aromatach. Jestem przekonana, że będzie smakowało. Winiarski debiut Sylwii i Mateusza Paciurów jest niezwykle udany. W tym roku za wino półsłodkie dostali pierwszą nagrodę w konkursie „Nasze kulinarne dziedzictwo”, natomiast na międzynarodowym konkursie w Czechach - srebrny medal za wino wytrawne Regent. - W 2008 roku odziedziczyliśmy działkę, która idealnie nadawała się na uprawę winorośli. Korzystne zmiany w ustawie winiarskiej zachęciły nas do tego, aby zaryzykować - wspominała pani Sylwia. - Należąc do Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia, nieustannie szkolimy się, jednak wiedzę czerpiemy przede wszystkim z winnicy. Teoria to jedno, a praktyka drugie. Uczymy się na błędach – podkreśla pani Sylwia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama