W Woli Raniżowskiej miały miejsce uroczystości pogrzebowe trzech nieznanych partyzantów, których szczątki odnaleziono w wyniku prac poszukiwawczych.
Ceremonia, przygotowana m.in. przez Instytut Pamięci Narodowej, miała państwowy charakter i zgromadziła mieszkańców, przedstawicieli władz oraz służb mundurowych.
Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą sprawowaną w intencji poległych, której przewodniczył ks. Wojciech Kania, delegat biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza. W homilii kapłan mówił o dramacie anonimowych losów i o pamięci, która przywraca godność tym, których historia na długie lata pozbawiła imienia. - Stajemy dziś w ciszy, która mówi więcej niż tysiąc słów. Ciszy ciężkiej, bo niesie w sobie pytania bez odpowiedzi - kim byli? Jak mieli na imię? Kto na nich czekał? - mówił, podkreślając, że choć nie znamy ich historii, wiemy najważniejsze: byli synami tej ziemi.
- Dziś chowamy trzech nieznajomych partyzantów - ale czy naprawdę nieznajomych? (…) To nie są obcy. To są nasi - dodał, wskazując, że ich los wpisuje się w historię całego narodu.
W homilii kaznodzieja przypomniał również, że patriotyzm nie jest jedynie deklaracją, lecz codziennym wyborem. - Patriotyzm to wybór - cichy, trudny, często bolesny - mówił kaznodzieja, wskazując, że dziś wyraża się on w uczciwości, trosce o drugiego człowieka i odpowiedzialności za przyszłość.
Po Eucharystii uczestnicy wyruszyli w kondukcie żałobnym na miejscowy cmentarz parafialny. Tam odbyła się dalsza część uroczystości, pochówek z pełnym ceremoniałem wojskowym. Nad mogiłami oddano salwę honorową, a delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.
W wydarzeniu uczestniczyli żołnierze Wojska Polskiego, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych oraz delegacja Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie na czele z dyrektorem dr. hab. Dariuszem Iwaneczko. Obecni byli także licznie zgromadzeni parafianie oraz poczty sztandarowe.
Dyrektor rzeszowskiego IPN podkreślił znaczenie prowadzonych prac poszukiwawczych i przywracania pamięci o żołnierzach podziemia niepodległościowego.
- W tym przypadku nie udało się przywrócić imion, tych osób, których szczątki podjęto podczas prac ekshumacyjnych. Mieli od 24 do 40 lat. Nie przetrwały ich nazwiska, ale przetrwała ludzka pamięć, to ona zawiodła ich tutaj właśnie dzisiaj. Przestali być bezimienni dzięki powiernikom tej pamięci i opiekunom ich grobu państwu: Stanowskich, Zofii Chmiel, Marii Zawadzie, Janowi Kwaśnikowi i Dariuszowi Sobolewskiemu, bez których wsparcia przeprowadzenie tych wszystkich prac, które zostały zwieńczone dzisiejszą uroczystością, nie było by możliwe. To drobny wycinek misji Instytutu Pamięci Narodowej, ale bardzo ważny - mówił dyrektor.