Głosić miłosierdzie i nim żyć

Jak rozumieją swoją misję Głosiciele Miłosierdzia? Kapłani mówią o niej jako o zadaniu zakorzenionym w osobistym doświadczeniu Boga, które wyraża się w towarzyszeniu ludziom, słuchaniu i prowadzeniu do spotkania z Jego miłosierdziem.

Dwudziestu kapłanów z naszej diecezji zostało wyznaczonych do posługi Głosicieli Miłosierdzia w ramach peregrynacji, która w najbliższych miesiącach obejmie kolejne parafie. Ich zadaniem będzie towarzyszenie wiernym w czasie nawiedzenia obrazu, prowadzenie modlitwy, głoszenie słowa oraz posługa w sakramencie pojednania.

Jak podkreślają, jest to misja, która domaga się nie tylko zaangażowania duszpasterskiego, ale przede wszystkim osobistego świadectwa, wyrażającego się w uważności, słuchaniu i bliskości wobec drugiego człowieka. - Bycie "głosem miłosierdzia" to dla mnie nieustanne przypominanie, że Bóg kocha każdego człowieka i że oddał swojego Syna za wszystkich. Szczególnie w ludzkiej słabości i upadku potrzebne jest doświadczenie Jego miłosiernej miłości. To misja niesienia nadziei tam, gdzie pojawiają się zwątpienie i zniechęcenie, oraz ukazywania, że przebaczenie jest zawsze możliwe, bo Bóg przebacza zawsze. W codziennej posłudze oznacza to cierpliwe towarzyszenie, słuchanie bez osądzania i prowadzenie do spotkania z Bożą miłością, zwłaszcza w sakramencie pojednania. To także wezwanie, by samemu żyć miłosierdziem i być jego świadkiem - mówi ks. Łukasz Chmiel.

- Bycie Głosicielem Miłosierdzia to dla mnie przypominanie Boga z ewangelicznych przypowieści - Ojca większego niż nasze grzechy, który zawsze czeka na powrót człowieka. W kapłańskiej codzienności oznacza to pokazywanie, że droga do przebaczenia pozostaje nieustannie otwarta - tłumaczy ks. Maciej Charabin.

Głosić miłosierdzie i nim żyć   Graficznym logo jest postać Chrystusa z widocznym sercem, wpisana w kontury diecezji sandomierskiej. Diecezja sandomierska

Wypowiedzi kapłanów wskazują również na konieczność wewnętrznej spójności - tego, by głoszone treści były zakorzenione w osobistej relacji z Bogiem. - Ta posługa jest dla mnie zaproszeniem do coraz głębszego odkrywania i przeżywania prawdy o Bożym miłosierdziu w osobistej relacji z Nim. Wierzę, że tylko w ten sposób mogę być autentyczny w tym, co głoszę. To także wyzwanie, by miłosierdzie nie było dodatkiem, ale rzeczywistością wpisaną w moją codzienność i posługę - podkreśla ks. Piotr Pudło.

Kapłani zwracają uwagę na potrzebę bycia blisko drugiego człowieka, zwłaszcza tego, który przechodzi przez trudne doświadczenia. - To dla mnie przede wszystkim zaproszenie do dawania świadectwa o tym, jak sam doświadczam Bożego miłosierdzia. Ale też konkretne zadanie: poświęcać więcej czasu ludziom, być z nimi w ich radościach i smutkach. W praktyce oznacza to cierpliwe słuchanie spowiedzi i pokazywanie, jak bardzo Bóg kocha człowieka. Kiedy odwiedzam chorych, widzę, jak bardzo potrzebują obecności i rozmowy. Bycie Głosicielem Miłosierdzia to także wrażliwość na ludzi samotnych i gotowość, by nieść im słowo nadziei - zaznacza ks. Piotr Klocek.

- To dla mnie okazja do ponownego odkrycia, jak bardzo Chrystusowi zależy na naszym zbawieniu. On nie zostawił nas samych, ale pozostał obecny w sakramentach i nieustannie udziela łaski. Peregrynację odczytuję jako zaproszenie, by na nowo zbliżyć się do Jezusa i zaczerpnąć z tego, co daje. To również wezwanie do kształtowania "wyobraźni miłosierdzia" wobec tych, których spotykamy - mówi ks. Damian Zieliński.

Głosić miłosierdzie i nim żyć   Do przewozu obrazu przygotowano specjalny samochód-kaplicę. ks. Grzegorz Słodkowski /Foto Gość

W refleksjach pojawia się także wyraźne odniesienie do źródła tej misji - samego posłania Chrystusa. - Jezus Miłosierny to Chrystus zwycięski, który staje pośród swoich uczniów i napełnia ich pokojem oraz miłością. To On posyła wybranych, mówiąc: "Wy jesteście świadkami tego" (Łk 24,48). Powołanie do bycia Głosicielem Miłosierdzia w czasie peregrynacji odczytuję właśnie w tym posłaniu - jako wezwanie do dawania świadectwa Jego miłości. W świecie pełnym niepokoju i cierpienia szczególnie potrzeba dziś doświadczenia spotkania z Bogiem, który jest Miłością. Jako kapłan przeżywam to każdego dnia, a czas tej misji traktuję jako okazję, by świadectwem życia uwielbiać Boga i dziękować Mu za Jego obecność - mówi ks. Krystian Kusztyb.

- Patrząc na współczesny świat, widzę, jak bardzo potrzebne jest dziś orędzie o Bożym miłosierdziu, które przynosi nadzieję i pokój serca. Posługa głoszenia rekolekcji w czasie peregrynacji jest dla mnie okazją do ponownego odkrywania tej prawdy. Wierzę, że nikt nie jest sam i że zawsze istnieje droga powrotu do Boga. Dlatego tę posługę przyjmuję jako łaskę i z radością w niej uczestniczę, ufając, że dla wielu będzie to czas prawdziwej przemiany - mówi ks. Grzegorz Wasąg.

W niektórych wypowiedziach mocno wybrzmiewa także wymiar świadectwa życia, które ma potwierdzać głoszone słowo. - To szczególna okazja, by dawać świadectwo życia opartego na zaufaniu Bogu i przekazywać nadzieję, że Jego miłość jest większa niż każdy grzech. To nie tylko słowa, ale konkretne postawy: przebaczenie, cierpliwość i wrażliwość. Słowa Jezusa z "Dzienniczka" św. Faustyny przypominają, że kapłani mają mówić o Jego miłosierdziu szczególnie tam, gdzie pojawiają się niepokój i zwątpienie. Peregrynację odczytuję jako znak, że Bóg przypomina nam o swojej miłości i chce być schronieniem dla człowieka - podkreśla ks. Adam Warchoł.

- Bycie Głosicielem Miłosierdzia to bycie apostołem, czyli świadkiem żyjącego Boga. Świadkiem jest ten, kto sam doświadczył Jego obecności. Dlatego chcę mówić o Chrystusie, którego spotykam szczególnie w tajemnicy przebaczenia. To Bóg pełen czułości, który wychodzi naprzeciw człowiekowi i podnosi go. Takiego Boga chcę pokazywać innym - mówi ks. Robert Utnik.

Dla niektórych kapłanów ten czas ma również wymiar osobistego wezwania i odpowiedzialności. - Podczas dnia skupienia mocno wybrzmiało wezwanie do bycia świadkiem. To słowa, które znam, ale dziś niosą jeszcze większe poczucie odpowiedzialności. Ten czas traktuję jako moment łaski, zarówno dla ludzi, do których jestem posłany, jak i dla mojego własnego wzrostu duchowego - zauważa ks. Łukasz Kołodziej.

- Ta misja jest dla mnie wyzwaniem, które zostało mi powierzone, i które przyjąłem. W moim kapłańskim życiu widzę, że nic nie dzieje się przypadkowo - wierzę, że Pan Bóg ma w tym swój plan. Ze swojej strony chcę dołożyć wszelkich starań, aby przybliżać ludziom orędzie Bożego miłosierdzia, dzieląc się własnym świadectwem - powiedział ks. Łukasz Popiak.

- Rozpoczynająca się peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego to dla nas wszystkich zaproszenie do rachunku sumienia. Każdy może postawić sobie pytanie, na ile Boże miłosierdzie jest obecne w moim życiu. Czy mam odwagę z niego korzystać - najpierw w sakramencie pokuty i pojednania, a potem dzielić się nim z innymi w codzienności? Ten czas odczytuję jako dar, ale i zadanie - jako wezwanie do osobistej refleksji nad tym, jak przeżywam Bożą miłość w moim życiu - mówi ks. Maciej Kołodziejski.

- Rozumiem tę posługę jako wezwanie, by nie tylko mówić o miłosierdziu, ale samemu stawać się jego wiarygodnym świadkiem. W praktyce oznacza to uważność na człowieka w sakramencie pokuty - jego rany, pytania i potrzebę pojednania. Głoszenie powinno prowadzić do spotkania z Chrystusem, który pierwszy wychodzi ku człowiekowi, aby go podnieść i przyciągnąć do siebie - podsumowuje ks. Paweł Surowiec.

« 1 »