W Wielki Piątek wierni licznie zgromadzili się na Świętym Krzyżu, by w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego uczestniczyć w celebracji Męki Pańskiej.
Jeszcze przed rozpoczęciem liturgii z Nowej Słupi wyruszyła Traktem Królewskim Droga Krzyżowa. Pątnicy w ciszy weszli na Święty Krzyż, rozważając mękę Chrystusa. Było to bezpośrednie przygotowanie do liturgii Wielkiego Piątku.
Liturgii w bazylice świętokrzyskiej przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Przy ołtarzu modlili się kapłani, którzy przybyli z pielgrzymami, oraz ojcowie oblaci posługujący na Świętym Krzyżu, na czele z o. Wojciechem Popielewskim, prowincjałem misjonarzy oblatów.
Bp Nitkiewicz mówił w homilii o historii kary śmierci przez ukrzyżowanie, którą stosowały starożytne cywilizacje, w tym Imperium Rzymskie. - Rzymianie krzyżowali tylko niewolników i obcokrajowców, uznanych winnymi najcięższych przestępstw. Wobec obywateli cesarstwa stosowano mniej hańbiącą i bardziej humanitarną karę ścięcia mieczem. Niby skutek był ten sam, lecz ukrzyżowanie budziło przerażenie, wyciskało niezatarte piętno społeczne o szczególnie odrażającym charakterze. Św. Paweł zauważa trafnie, że "Chrystus ukrzyżowany jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan". Po oficjalnym uznaniu religii chrześcijańskiej cesarz Konstantyn Wielki zakazał krzyżowania. Nie ma się też co dziwić, że aż do V w. krzyż nie występuje w ikonografii chrześcijańskiej, chociaż sam cesarz, natchniony snem otrzymanym od Boga, polecił umieścić krzyż na sztandarach wojskowych w przededniu zwycięskiej bitwy z Maksencjuszem przy Moście Mulwijskim - mówił biskup.
Hierarcha zwrócił uwagę na sposób przedstawiania Ukrzyżowanego w późniejszych wiekach. - Z upływem wieków krzyż zaczyna pojawiać się w świątyniach, ale ukrzyżowany Jezus przedstawiany jest jako zwycięzca: żadnego grymasu na twarzy, królewskie albo kapłańskie szaty, postać majestatyczna i zarazem dynamiczna, bliższa zmartwychwstaniu niż śmierci. Artyści musieli zainspirować się czytaną przed chwilą pasją według św. Jana Ewangelisty. Chociaż sędzią jest Piłat, oskarżycielami - arcykapłani i tłum, szydercami - żołnierze, Chrystus panuje niczym król nad tym bezwzględnym aparatem ucisku. Wydaje ostatnie polecenia swojej Matce i apostołowi Janowi, a następnie w pełni świadomie umiera. Św. Cyryl Jerozolimski nazywa krzyż Chrystusa "chwałą chwał", gdyż Jego zbawcza misja osiąga na nim swój szczyt, to jest jej moment kulminacyjny - mówił.
W dalszej części homilii odniósł się do współczesnej sytuacji chrześcijan. Zaznaczył, że Pan Jezus doświadczył od współczesnych sobie elit braku wolności religijnej. Ofiary zbierane podczas celebracji wielkopiątkowej we wszystkich kościołach na świecie zostaną przekazane na potrzeby naszych sióstr i braci chrześcijan w Ziemi Świętej, którzy również muszą się mierzyć z wieloma trudnościami. Znoszą je z godnością, z podniesioną głową, choć niejeden decyduje się ostatecznie na emigrację.
- Zupełnie niedawno serwis internetowy gazety "The Times of Israel" opublikował raport miejscowych naukowców dotyczący przemocy, jakiej doznają chrześcijanie w Ziemi Świętej. Tylko w ubiegłym roku doszło tam do 155 incydentów wymierzonych w wyznawców Chrystusa, z czego dwie trzecie to ataki fizyczne na chrześcijan oraz na ich mienie. Pozostałe dotyczą pogróżek, wulgarnych napisów na świątyniach czy innych aktów dyskryminacji. W porównaniu do wcześniejszych lat liczba ta rośnie. Dzisiaj możemy im pomóc poprzez składane ofiary. Używana czasami nazwa "Zbiórka na Grób Święty" nie oddaje zakresu pomocy, który jest wszechstronny - zaznaczył biskup, odwołując się do swoich kontaktów z Kościołami na Bliskim Wschodzie. Zauważył jednocześnie, że także w Polsce pozostaje sporo do zrobienia w kwestii tolerancji i szacunku do drugiego człowieka.
- Tym bardziej więc powinniśmy troszczyć się o słabych i wykluczonych, o doświadczających cierpień fizycznych i psychicznych, o będących ofiarami niesprawiedliwości, a wiemy, że takich osób nie brakuje. Rozpoznajmy po ranach, które noszą na swoim ciele, w swojej duszy, cierpiącego, krzyżowanego i umierającego Chrystusa. Nie pytajmy się, skąd pochodzą, ale brońmy i pomagajmy. Relikwie Drzewa Krzyża Świętego, którym będziemy dzisiaj oddawali cześć, noszą także ślady ich krwi oraz łez. Niech więc każde spojrzenie na krzyż, niech złożone na nim dzisiaj pocałunki obudzą w nas i ożywią miłość. W ten sposób umocnimy również naszą wiarę - powiedział biskup.
Po homilii miała miejsce rozbudowana modlitwa powszechna za Kościół i całą ludzkość. Centralnym momentem celebracji była adoracja krzyża. Wierni podchodzili, by oddać cześć znakowi zbawienia - temu samemu, który od wieków jest przechowywany w murach świętokrzyskiego sanktuarium. Po Komunii św. Najświętszy Sakrament został zaniesiony procesyjnie do Bożego grobu.