Nowy numer 4/2023 Archiwum

Tarnobrzeg. Dominikańskie Roraty

Zaczynają się w mroku, przełamanym tylko blaskiem świec, kończą zaś wraz z brzaskiem jutrzenki.

Klimat dawnych tradycji potęgowany starymi pieśniami adwentowymi, który towarzyszy Mszom roratnim w sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej, pozwala jeszcze głębiej wniknąć w sens oczekiwania na przyjście Chrystusa.

- Roraty odbywają się w mroku, by przypominać nam, że tak jak jutrzenka zapowiada nastanie dnia, tak samo Maryja, ku czci której są one sprawowane, zwiastuje przyjście Jezusa. To Ona pomaga nam w dobrym przygotowaniu się do spotkania z Nowonarodzonym. Panujący w kościele mrok stwarza dobre miejsce do czuwania przy przyniesionych lampionach, przypominając nam ewangeliczną przypowieść o pannach roztropnych oczekujących na przyjście Pana - mówi o. Wojciech Banaś OP z klasztoru ojców dominikanów w Tarnobrzegu. - Przygotowując każdą Mszę roratnią, staramy się nadać jej wymiar dominikański poprzez dobór pieśni, które od wieków śpiewane są w naszym macierzystym kościele w Krakowie, ale przede wszystkim poprzez głoszenie słowa, do czego my jako dominikanie, czyli Zakon Kaznodziejski, jesteśmy powołani w sposób szczególny. Głosić Chrystusa to jest nasz główny rys. Chcemy, aby wierni poprzez przyjęcie słowa przygotowali się na przyjęcie Boga. Dlatego staramy się, by kaznodziejstwo było dominikańską wizytówką - podkreśla o. Wojciech.

Ojcowie dominikanie zapraszają codziennie od poniedziałku do soboty na godzinę 6.30 na Mszę roratnią, która jest zawsze koncelebrowana przez kilku ojców. Pół godziny wcześniej zaś śpiewane są Godzinki ku czci Matki Bożej.

Bardzo wczesne wstawanie na Roraty dla wielu osób może stanowić spore wyzwanie.

- Co ciekawe, mamy liczną grupę ministrantów chętnie przychodzących mimo wczesnej pory. W podziękowaniu za ten trud, ale też w trosce o zapewnienie dobrego startu w nowy dzień codziennie wraz z nami, czyli braćmi, spożywają nasze klasztorne śniadanie. Okazuje się bowiem, że wolą przyjść rano niż po południu, kiedy odczuwają zmęczenie po szkole. Rano są jeszcze wypoczęci, a pyszne, ciepłe i kaloryczne śniadanie, które przygotowują nasze panie pracujące w kuchni, pewnie stanowi dodatkową zachętę, a możliwość spotkania, porozmawiania w gronie kolegów nie jest bez znaczenia. Mówią, że Roraty i klasztorne śniadanie to dobry zastrzyk energii do przetrwania w szkole - stwierdza z uśmiechem o. Wojciech, będący także opiekunem Liturgicznej Służby Ołtarza w parafii dominikańskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy