Nowy numer 4/2023 Archiwum

Historia skryta pod ziemią

Komnaty, wąskie korytarze, mroczne zaułki owiane licznymi tajemnicami… To tylko niektóre atrakcje Podziemnej Trasy Turystycznej w Sandomierzu, świętującej w tym roku 45-lecie działalności.

Sandomierskie lochy mieszczące się pod Starym Miastem od zawsze ciekawiły turystów. W różnych przekazach historycznych czytamy, że drążone przed wiekami korytarze i komory ciągnęły się do podmiejskich wiosek Kobierniki i Krakówka, a nawet pod dnem Wisły do zamku w Baranowie Sandomierskim.

Na ich temat powstało mnóstwo legend i niesamowitych opowiadań. Jedno z nich dotyczy bohaterskiej postawy Haliny Krępianki. – Gdy w XIII w. Tatarzy napadli na gród z zamiarem jego ograbienia, a mieszkańcy stracili nadzieję na zwycięstwo, Halina postanowiła uratować miasto i przechytrzyć najeźdźców. Udała się do obozu tatarskiego i zaproponowała pomoc w zdobyciu miasta. Miała pokazać najeźdźcom drogę prowadzącą lochami wprost pod rynek. Gdy Tatarzy z dziewczyną weszli do lochów, sandomierzanie zasypali wejście i ocalili miasto. Niestety bohaterska Halina zginęła wraz z nimi. Według legendy do dzisiaj w piwnicach słychać pojękiwania Tatarów, a szczęśliwcy mogą zobaczyć nawet ducha samej Haliny Krępianki – mówi Beata Głowacka, kierownik Działu Promocji i Turystyki Sandomierskiego Centrum Kultury.

Podziemne składy kupieckie (takie było ich główne przeznaczenie) powstawały w okresie od XV do XVII wieku. Podatny na drążenie less pozwalał mieszkańcom Sandomierza na stworzenie szeregu podziemnych piwnic. Z czasem sięgały one nawet 15 metrów poniżej powierzchni ziemi. Oprócz miejsca przechowywania towarów służyły także jako schronienie dla mieszkańców. Z czasem miękkie podłoże w kontakcie z wodą osuwało się, powodując wiele katastrof budowlanych. – Dość niecodziennej sytuacji związanej z podziemiami doświadczył w 1963 r. nauczyciel miejscowego Technikum Rolniczego Tadeusz Faber, który na Starym Mieście w Sandomierzu kupował w kiosku gazetę. Kiedy sprzedawca chciał mu ją przekazać, mężczyzna ten zapadł się pod ziemię, a kiosk zawisł w połowie nad dziewięciometrowym urwiskiem. Na szczęście nauczycielowi nic się nie stało. Po kilku godzinach został wyciągnięty na powierzchnię ziemi – opowiada pani Beata.

Rok po tym wydarzeniu władze Sandomierza zdecydowały się na prace zabezpieczające Stare Miasto przed dalszymi zapadliskami. W tym celu górnicy z Przedsiębiorstwa Robót Górniczych w Bytomiu pod nadzorem naukowym zespołu z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie rozpoczęli prace badawcze, a następnie zabezpieczające sandomierskie lochy. – Po kilku latach ciężkich prac 10 grudnia 1977 r. ostatecznie udostępniono piwnice dla turystów. Podziemia stanowią jedną z największych atrakcji turystycznych Sandomierza, o czym świadczy liczba sprzedawanych biletów. W zeszłym roku naszą trasę zwiedziło ponad 200 tysięcy osób. W tym roku do końca listopada przekroczyliśmy już liczbę 150 tysięcy – podkreśla kierownik Działu Promocji i Turystyki.

Co warto zobaczyć?

Obecnie podziemna trasa turystyczna liczy 470 metrów. To tylko jedna trzecia długości piwnic, które wcześniej były odsłonięte. Turysta odwiedzający to miejsce ma do pokonania 364 schody oraz 34 komnaty znajdujące się na różnych poziomach, od 5 do 12 metrów. Zwiedzanie odbywa się w grupie z przewodnikiem. – Każde wejście z grupą w trasę jest oczywiście swego rodzaju wyzwaniem. Mimo że historia jest ta sama, turyści są wymagający, zadają wiele pytań, grupy są różnorodne wiekowo, co powoduje, że trzeba być elastycznym i dostosowywać opowieść do potrzeb odbiorców. Na szczęście mamy w naszej kadrze wykwalifikowanych przewodników, którzy są w stanie poradzić sobie w każdej okoliczności. Warto również podkreślić, że nasza trasa jest dostępna niemal przez cały rok. Na palcach u rąk można policzyć dni, kiedy jest zamknięta – zaznacza Beata Głowacka.

Podziemna Trasa Turystyczna obejmuje 34 komory. Każda z piwniczek ma swoją nazwę, która nawiązuje do historii Sandomierza. W wielu z nich eksponowane są ciekawe wystawy archeologiczne i etnograficzne. Jest nawet ekspozycja kopalni soli w Bochni, nawiązująca do handlu solą, w którym Sandomierz odgrywał znaczącą rolę. – Wśród komnat znajduje się m.in. sala katów, w której można zobaczyć różne narzędzia tortur. Duże zainteresowanie wzbudza krzesło tortur wykonane z drewna i prawdziwych gwoździ. Ponadto turyści mogą obejrzeć zbiór porcelany z Fabryki Porcelany AS Ćmielów, a także wystawę poświęconą winiarstwu sandomierskiemu – mówi Anna Kostrzewa, jedna z kilku przewodników po Podziemnej Trasie Turystycznej. Jak dodaje, największą uwagę turystów przykuwa chodnik górniczy, położony najgłębiej, w którym górnicy zastosowali współczesne wzmocnienia ścian i stropu. Jest to miejsce sztucznie wydrążone, w całości wykonane przez górników zabezpieczających lochy. – Kiedy pracowali oni w podziemiach, wydrążyli kilkumetrową trasę w formie chodnika górniczego na pamiątkę ich zasług dla ratowania miasta. Na jego końcu znajduje się tablica upamiętniająca pracę górników i naukowców oraz sprzęty, którymi pracowali – opowiada przewodnik.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy