Nowy numer 32/2022 Archiwum

Srebrny jubileusz Cyganianek

– Zadanie, jakie sobie stawiamy, to z jednej strony ocalenie dawnych lasowiackich tradycji naszej wioski, z drugiej zaś ich kultywowanie i przekazanie następnym pokoleniom, by to, co stanowi o naszej tożsamości, przetrwało przez następne stulecia – podkreśla Halina Ordon, kierowniczka zespołu ludowego z Cygan.

marta.woynarowska@gosc.pl W tym roku Cyganianki obchodzą 25-lecie działalności. Dorobek zespołu i jego wkład w ratowanie i krzewienie dawnej kultury oraz obyczajów mieszkańców Cygan został dostrzeżony i doceniony przez władze województwa podkarpackiego, które uhonorowały go prestiżową nagrodą Znak Kultury za całokształt działalności. – To wielkie wyróżnienie dla naszego zespołu. Cieszy nas, że 25 lat działalności zostało docenione przez sejmik i marszałka Podkarpacia.

Kultywujemy różne formy sztuki ludowej, ale szczególnie bliska jest nam kultura lasowiacka – nasza miejscowość leżała bowiem w samym sercu regionu zamieszkałego przez Lasowiaków, w samym sercu dawnej Puszczy Sandomierskiej – mówi Halina Ordon, kierowniczka nie tylko Cyganianek, ale także Centrum Kultury Lasowiackiej w Cyganach. Zespół już wcześniej był nagradzany, m.in. z okazji jubileuszu 20-lecia działalności otrzymał tytuł Zasłużony dla Miasta i Gminy Nowa Dęba oraz statuetkę Kryształowy Liść Dębu.

Zaczęło się w sylwestra

Idea powołania zespołu zrodziła się podczas zabawy sylwestrowej, kiedy witany był rok 1997. – Spotkaliśmy się – grupa znajomych – na sylwestrze w szkole. Jak to przy takiej okazji zaczęliśmy rozmawiać o muzyce. Razem z nami była Zofia Sędyka, która rzuciła myśl, że może warto byłoby założyć zespół ludowy. Spojrzeliśmy na nią zdziwieni, gdyż o czymś takim nigdy nikt nawet nie pomyślał. Ziarno jednak zostało zasiane. Kilka tygodni później pani Zofia zorganizowała spotkanie, na które zaprosiła kobiety, i zapadła wówczas ostateczna decyzja o powołaniu zespołu ludowego, który mógł mieć tylko jedną nazwę – Cyganianki, wszak w jego skład weszły same mieszkanki Cygan – wspomina pani Halina.

Początkowo zespół miał charakter śpiewaczy, a w jego repertuarze były stare pieśni lasowiackie, przekazane przez Marię Kozłową, regionalistkę, wielką propagatorkę kultury Lasowiaków, a także wyszukiwane i spisywane przez członkinie podczas rozmów z najstarszymi mieszkańcami. Szybko okazało się, że zgromadziły bardzo bogaty zbiór unikalnych utworów, często już zapomnianych i od dziesiątków lat niesłyszanych. Cyganianki postawiły przede wszystkim na prostotę i autentyzm, dlatego wszystkie pieśni wykonywały a cappella, tak jak to było dawniej. Dopiero po kilku latach dołączyła do nich kapela, którą tworzą obecnie sami panowie – mieszkańcy Tarnobrzega i Nowej Dęby.

– Zofia Sędyka prowadziła zespół przez pięć lat, po czym postanowiła zrezygnować. Pałeczkę przejęła na trzy lata pani Maria Ordon, a następnie ja – i tak jest do dzisiaj. Zostałyśmy rzucone na głęboką wodę, gdyż nasza założycielka miała ogromny zasób wiadomości na temat kultury, obyczajów i życia Lasowiaków, w dużej mierze dzięki kontaktom z Marią Kozłową, prawdziwą skarbnicą wiedzy na ten temat. Również mieszkańcy, kiedy zaczęłyśmy wgłębiać się w zagadnienie, okazali się bezcennym źródłem informacji. Wystarczyło tylko poruszyć jeden kamyk, by ruszyła lawina – mówi Halina Ordon. Wszystkie informacje były skrzętnie spisywane, a główna zasada, obowiązująca niezmiennie do dzisiaj, to wierność autentyzmowi, unikanie wprowadzania jakichkolwiek zmian.

Pierwsze występy i sukcesy

Pierwszym występem, który na dobre zapadł w pamięć Cyganianek, był udział w uroczystościach Święta Narodowego Trzeciego Maja w 1997 r. Zespół był wówczas obecny na Mszy św. sprawowanej w intencji ojczyzny w miejscowym kościele parafialnym, wykonując stare pieśni kościelne. Panie szybko zaczęły brać udział w przeglądach, konkursach, festiwalach – nie tyle z chęci pokazania się, ile raczej z pragnienia podejrzenia bardziej doświadczonych i uznanych zespołów. Jak przyznaje kierowniczka, były to bardzo cenne lekcje, a że uczennice okazały się uzdolnione i pojętne, to i sukcesy przyszły bardzo szybko, bo już w 1997 r. Było to pierwsze miejsce na Jarmarku Opatowskim, a następnie Boryny za najładniejszą bramę weselną i najoryginalniejsze oczepiny na Ogólnopolskim Festiwalu Biesiada Weselna w Węgrowie tego samego roku. – To było niesamowite przeżycie. Pojechaliśmy tam jako zupełni nowicjusze, a tu taki wielki sukces – aż dwa pierwsze miejsca. I jeszcze wręczanie statuetek Boryny to niezapomniane chwile – z dumą wspomina pani Halina.

– Poza tym w jury zasiadała Irena Santor, na scenie występowaliśmy z zespołem VOX, a cały program prowadziła Katarzyna Dowbor, zaś reżyserował Krzysztof Jasiński, dyrektor Teatru Stu w Krakowie. Nie ukrywam – było to tremujące, ale i nobilitujące. Próba trwała całą noc, do 4.00 nad ranem, by później wypaść jak najlepiej przed kamerami telewizyjnymi podczas bezpośredniej transmisji w Programie Drugim, z czym byliśmy zupełnie nieobyci. Później zaś nagrody się posypały. W sumie mamy ich około 80, niemniej każda z nich jest dla nas ważna, bo świadczy o sensie tego, co robimy – i że robimy to na naprawdę wysokim poziomie. Zawsze jednak najlepiej pamięta się pierwsze i najmniej spodziewane wyróżnienia.

Dwukrotnie Cyganianki otrzymały nominację do udziału w najsłynniejszym w kraju Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, co bardzo sobie cenią, a występ na scenie na kazimierskim rynku na zawsze pozostanie w ich pamięci jako jedno z najwartościowszych wspomnień. Od początku zespół występował w strojach lasowiackich, które członkinie same uszyły i własnoręcznie wyhaftowały. – Obecnie występujemy już w drugich strojach, pierwsze po tylu latach zwyczajnie się zużyły, ale także te haftowałyśmy każda dla siebie. Przywiązujemy do nich bardzo dużą wagę, każdy szczegół jest niezwykle istotny – zaznacza H. Ordon.

Kapusta z grochem i kaszą jaglaną

Cyganianki swojej działalności nie sprowadzają tylko do gromadzenia, kultywowania kultury, obejmującej pieśni i obrzędy, ale prowadzą swoją działalność o wiele szerzej, włączając w nią także tradycje kulinarne Lasowiaków. – Tak jak gromadziłyśmy, spisywałyśmy pieśni, śpiewki, tak samo czyniłyśmy w przypadku przepisów, które – nie ma co ukrywać – są bardzo proste, tak jak proste były potrawy i samo życie naszych przodków. Lasowiacy byli ubogą ludnością, żyli z tego, co zebrali z pól, a siano i sadzono głównie żyto, proso, kapustę, groch, ziemniaki. To one stanowiły podstawę wyżywienia, wzbogaconą o nabiał pochodzący od kur i krów – podkreśla Halina Ordon.

– Prostą potrawą też jest kapusta z grochem i kaszą jaglaną, która dzięki naszym staraniom i wnioskowi Stowarzyszenia Kulturalnego Cyganiacy, którego jesteśmy członkiniami, 14 listopada 2014 roku została wpisana na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w kategorii „gotowe dania i potrawy w województwie podkarpackim”. Danie to jest niemal popisowym, często gotowanym i promowanym przez Cyganianki podczas festiwali, jarmarków, spotkań wigilijnych. W swoich zapiskach panie mają wiele innych przepisów, którymi chętnie się dzieliły i dzielą z mieszkańcami gminy Nowa Dęba. W październiku 2016 r. zainicjowały cykl spotkań „Kulinarne poniedziałki”, które odbywały się w Samorządowym Ośrodku Kultury w Nowej Dębie oraz Centrum Kultury Lasowiackiej w Cyganach. Podczas inauguracyjnego spotkania Cyganiaki postanowiły przygotować dwie najbardziej charakterystyczne potrawy – wspomnianą kapustę z grochem i kaszą jaglaną oraz smalec z grochu. Potem były zupa dziadkowska, pączki oraz szereg innych prostych i smacznych potraw. Spotkania cieszyły się dużym zainteresowaniem, a sale zapełniały się po brzegi, i to nie tylko paniami – nie brakowało również panów lubiących kucharzyć.

Młodzież chce do zespołu

Spore grono dzieci i młodzieży garnącej się do występów w zespole może się wydawać pewnym zaskoczeniem. Dzisiaj, w dobie smartfonów, youtuberów i TikToka, wydawać by się mogło, że prosta, wręcz ascetyczna kultura ludowa nie jest w stanie niczym zainteresować, zaintrygować młodego pokolenia. A jednak są chętni. Być może, jak zauważa pani Halina, jakaś część młodych zaczyna być zmęczona tym, co niesie wirtualna rzeczywistość, zwłaszcza po pandemii, zamknięciu w domach i nauce przed komputerami. – Wbrew przekonaniu prostota pieśni, kultury, tradycji ludowych okazuje się atrakcyjna; w tej prostocie tkwi ich siła. Dodatkową kwestią jest zapewne chęć odkrywania swoich korzeni, tyle przecież od kilku czy kilkunastu lat mówi się o małych ojczyznach – stwierdza kierowniczka Cyganianek.

– Ważne, by za kilkadziesiąt lat świadomość, że przez wieki mieszkali tu Lasowiacy, wciąż była żywa, a ich tradycje i kultura nie zamarły. Dlatego tak istotne jest zainteresowanie i zachęcanie dzieci i młodzieży do poznawania i kultywowania ich. Początki były trudne. Młodzież niezbyt chętnie się garnęła, poza tym ci, którzy przyszli na pierwsze spotkania, zupełnie nie znali gwary lasowiackiej, była dla nich niemal jak język obcy. Kiedy jednak po kilkunastu próbach opanowali ją, okazało się, że połknęli bakcyla. Obecnie w starszym i młodszym zespole podstawowy skład tworzy 13 osób. Natomiast główny trzon Cyganianek tworzą: Halina Ordon – kierowniczka, Janina Tłusta, Maria Łagowska, Teresa Walska, Małgorzata Rożek, Maria Chłopek, Marzena Rytwińska, Zofia Zbyrad i Danuta Serafin, pomieszkująca w USA, ale dołączająca do zespołu, gdy tylko jest w Polsce. W kapeli towarzyszącej zespołowi grają: Władysław Ziętek, Piotr Czerwiec, Mieczysław Kopała i Władysław Buczyński. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama