Nowy numer 49/2022 Archiwum

Ziołowa apteka Marcina z Urzędowa

Od 30 kwietnia w kamienicy na Rynku Starego Miasta w Sandomierzu zacznie działać nowa atrakcja turystyczna – wystawa ziół i roślin leczniczych w nowej interaktywnej odsłonie. Jej patronem będzie botanik i medyk polskiego renesansu, autor „Herbarza polskiego”.

Od kilku miesięcy we wnętrzu po byłej staromiejskiej aptece trwają intensywne przygotowania do otwarcia nowej ekspozycji pod nazwą „Czary napary. Akademia Ziołowa Marcina z Urzędowa”.

Jak podkreśla Artur Wnuk, pomysłodawca przygotowywanej atrakcji, celem wystawy jest popularyzowanie wiedzy o leczniczych właściwościach ziół i roślin. – Chcemy kontynuować 200-letnie tradycje związane z apteką, najstarszą w Sandomierzu, w nowej, atrakcyjnej formie. Naszym celem jest pokazanie współczesnemu odbiorcy, że tematyka związana z oddziaływaniem ziół i roślin na zdrowie człowieka, zapoczątkowana ponad 400 lat temu przez Marcina z Urzędowa w „Herbarzu polskim”, jest ciągle żywa – mówi właściciel wystawy. Ewa Kozubal, projektantka i współautorka ekspozycji, dodaje, że postać kanonika i jego dzieło – pierwszy oryginalny polski zielnik – były głównymi jej inspiracjami. – Zioła ciągle nas otaczają, towarzyszą nam w życiu, są w kuchni, łazience, sypialni, ale mają one również działania negatywne, na przykład jako trucizny. Chcemy to wszystko pokazać naszym gościom w jak najlepszy i najciekawszy sposób – podkreśla. Nowo powstająca ekspozycja opowiadać będzie nie tylko o leczniczych ziołach i roślinach, ale także między innymi o grzybach. Atrakcja będzie miała charakter interaktywny, łączący elementy gry, zabawy i nauki. – Podczas zwiedzania naszej wystawy będzie można zdobyć w przystępny sposób ciekawe informacje na temat roślin, ale jednocześnie się pobawić. Będzie można zdiagnozować się u Marcina z Urzędowa, dobrać odpowiednią recepturę ziołową, poradzić się, jak zadbać na przykład o wygląd swojej skóry. Każdorazowy bilet wstępu będzie receptą, którą będzie można uzupełnić poradami samego kanonika – opowiada Ewa Bone, współautorka atrakcji i projektantka.

Kontakt ze sztuką

Na wystawie, obok prezentowanych eksponatów i artefaktów, nie zabraknie miejsca dla samego botanika Marcina z Urzędowa. Jego osobie i słynnemu „Herbarzowi polskiemu” będzie poświęcona w całości pierwsza sala, gdzie zostanie wyeksponowane oryginalne wydanie księgi z 1595 roku należące do Artura Wnuka oraz figura woskowa słynnego kanonika. Zielnik prezentowany będzie także w wersji multimedialnej. – W odróżnieniu od tradycyjnych placówek muzealnych nasz obiekt przypominać będzie bardziej historyczną rzeczywistość. Całość uzupełnią nowoczesne technologie i edukacyjne zabawy. Będzie to połączenie galerii sztuki z wystawą historyczną, w której każde pomieszczenie będzie czymś zaskakiwać. Dzięki multimedialnym efektom i elementom interaktywnym zwiedzanie wystawy będzie niezwykłą przygodą, pozwalającą uwolnić wyobraźnię – tłumaczą pomysłodawcy, którzy liczą, że nowoczesna forma przekazu poruszy wszystkie zmysły człowieka. Akademia Ziołowa Marcina z Urzędowa będzie się znajdować w jednej z najpiękniejszych kamienic stojących przy sandomierskim Rynku. Zajmować będzie 2 kondygnacje, później dostępna będzie kolejna. – Podeszłyśmy z dużym szacunkiem do tego, co tu zastałyśmy, ponieważ kamienica jest piękna pod względem architektonicznym. Starałyśmy się jak najmniej zmienić, jak najmniej ingerować w architekturę pomieszczeń – zaznacza Ewa Bone. Jak dodaje Artur Wnuk, na wszystkich poziomach każdy odwiedzający gość znajdzie coś dla siebie. – Atrakcji będzie bardzo wiele, wszyscy – dzieci, młodzież i dorośli – znajdą coś interesującego. Znajdą się tu między innymi sala trucizn, kącik dla dzieci oraz część poświęcona obecności ziół w naszym życiu codziennym. W zioła będzie można zaopatrzyć się w sklepiku. Liczymy, że nasza atrakcja wpisze się bardzo dobrze w ofertę turystyczną Sandomierza i przyciągnie turystów z całej Polski – mówi z nadzieją właściciel wystawy.

Kanonik i lekarz sandomierski

Pomysłodawcy nowej atrakcji przy tworzeniu wystawy posiłkują się wiedzą dr Anny Sucheckiej, biolog, znawczyni „Herbarza polskiego”, oraz historyka dr. hab. Tomisława Giergiela. – Najsławniejszy polski botanik był kanonikiem w sandomierskiej kapitule kolegiackiej, a także lekarzem magnatów oraz mieszczan sandomierskich. W Sandomierzu mieszkał przez 30 lat, ale z uwagi na to, że urodził się w Urzędowie, w ziemi lubelskiej – nazywany był Marcinem z Urzędowa. Zanim tutaj osiadł, przeszedł długą drogę kształcenia, przez Uniwersytet Jagielloński i Padewski, gdzie uzyskał doktorat z medycyny. W Sandomierzu posiadał dom numer 24 w Rynku oraz posesję na Przedmieściu Zawichojskim, gdzie uprawiał sad, winnicę oraz ogród. Z inspiracji padewskich stworzył tam swój prywatny ogród roślin leczniczych – hortus medicus, źródło leków prostych do bezpośredniego spożywania – opowiada A. Suchecka. Po powrocie ze studiów Marcin jako wykształcony medyk działania lecznicze roślin opisywał, opierając się na bezpośrednich wrażeniach po zastosowaniu konkretnych leków. Zielnik miał być przystępnym poradnikiem, zrozumiałym dla wszystkich. „Herbarz polski” wydany drukiem w 1595 r. był pierwszym oryginalnym polskim zielnikiem. Dotychczas wydawane były jedynie kompilacjami i tłumaczeniami, zawierającymi opisy obcych roślin. – W księdze pierwszej i drugiej Marcin z Urzędowa omawia około 400 gatunków roślin leczniczych zielnych i drzewiastych, ułożonych w porządku alfabetycznym, według nazw łacińskich. Schemat opisu każdej z nich obejmuje: omówienie rośliny, moment kwitnienia, występowanie oraz właściwości lecznicze. Całość oczywiście ilustrowana jest drzeworytami, ułatwiającymi dokładną identyfikację roślin. Zrozumiałe dla wszystkich były również opisy chorób i sposoby przyrządzania lekarstw. Oprócz tego Marcin szeroko pisze o sposobach zbierania roślin i o ich uprawie, jest świadomy geografii roślin. Znajdziemy tutaj także leki złożone oraz opisy składników, potrzebnych do ich przyrządzania – mówi znawczyni zielnika, która zaznacza, że przed kilkoma laty przy Muzeum Diecezjalnym został odtworzony Ogród Marcina z Urzędowa. – Znajdują się tam lecznicze rośliny rosnące pospolicie w Sandomierzu w czasach renesansu: wróble proso, kurza noga, polna wisienka, czosnek, cieciorka, groch włoski, rzepa, morwa, jaskółcze ziele, jabłoń oraz winorośl, a także rośliny o właściwościach leczniczych, które Marcin uprawiał we własnym ogrodzie: lukrecja, anyż, lawenda wąskolistna, orlik, hyzop, szałwia, szczaw, ruta, majeran, koper włoski i maruna. Wszystkie opisał w „Herbarzu polskim” – podkreśla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy