Nowy numer 21/2022 Archiwum

Niełatwa nauka

W niektórych tarnobrzeskich szkołach uczniowie przejściowo nie będą mieć nawet lekcji zdalnych. Brakuje nauczycieli.

Dzisiaj, zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji i nauki, uczniowie klas od V do VIII szkół podstawowych oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych przeszli na naukę zdalną. Zdalnie pracować będą również placówki kształcenia ustawicznego i centra kształcenia zawodowego. W trybie stacjonarnym uczą się natomiast uczniowie klas od I do IV podstawówek oraz przedszkolaki. Zmiany w trybie nauczania wymusiła rozpędzająca się piąta fala pandemii. Wczoraj, czyli 26 stycznia, w szkołach podstawowych i średnich, dla których organem prowadzącym jest tarnobrzeski samorząd, na nauce zdalnej przebywało 29 klas.

W części szkół najbardziej jednak destabilizuje prowadzenie zajęć duża absencja chorobowa wśród nauczycieli.

- Tylko dzisiaj rano zadzwoniło dwoje nauczycieli z informacją, że są chorzy. Doszło do sytuacji, że nie mam już kogo wysyłać na zastępstwo. Dlatego w przypadku klas V-VIII rezygnuję z zastępstw na lekcjach online, gdyż priorytetem są uczniowie przebywający w szkole, którym muszę zapewnić opiekę. Tym pozostającym w domach zlecamy tylko jakieś zadania do samodzielnego wykonania - mówi Wilhelmina Kropornicka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 6 im. Akademii Miechocińskiej w Tarnobrzegu. - Pozostawienie klas IV w szkołach nastręczyło poważne trudności organizacyjne, gdyż nauczyciele mający zajęcia z nimi nauczają także starsze roczniki. Dlatego muszą przychodzić do szkoły i prowadzić raz lekcje stacjonarnie, raz zdalnie. W teorii wydaje się to proste, tymczasem tak wcale nie jest, gdyż łącza są niestabilne i w przypadku, gdy jednocześnie kilku pedagogów uruchamia laptopy i łączy się na platformie, następuje przeciążenie i łączność się rwie. Z punktu widzenia organizacji pracy szkoły i jakości nauczania znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie w placówkach tylko uczniów nauczania początkowego, jak to już wcześniej przerabialiśmy. W klasach I-III z reguły jest jeden nauczyciel, ewentualnie dochodzi do tego katecheta oraz nauczyciel języka obcego, w przypadku starszych roczników tych pedagogów jest o wiele więcej. Dlatego to, co robimy w tej chwili nazwałabym próbą ratowania czegokolwiek.

Specyfiką SP nr 6 jest to, iż zdecydowana większość pracujących w niej nauczycieli uzupełnia etaty w innych placówkach. Owo mieszanie się w różnych środowiskach zwiększa ryzyko rozniesienia wirusa i zakażenia się samego pedagoga lub też uczniów przez niego.

Nieco spokojniejsza sytuacja jest w Szkole Podstawowej nr 4, gdzie, jak informuje jej dyrektor Grzegorz Kokoszka, obecnie na zwolnieniu przebywa 8 nauczycieli, co mimo ponad 65-osobowej obsady, jest i tak jego zdaniem odczuwalnym utrudnieniem. Niemniej organizacja zajęć jak na razie odbywa się sprawnie, a zastępstwa są obsadzane.

- Po ubiegłych latach mamy już spore doświadczenia z pracą zdalną, więc to żadna nowość. Na kwarantannie przebywa obecnie tylko jedna klasa. Do szkoły oprócz dzieci z klas I-IV mogą przychodzić również uczniowie mający orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, by tutaj uczestniczyć w lekcjach w formie zdalnej, pozostając pod opieką nauczyciela wspomagającego - wyjaśnia Grzegorz Kokoszka. - Naturalnie nauczyciele uczący zarówno w klasach IV, jak i starszych, mają możliwość prowadzenia lekcji zdalnych z budynku szkoły.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama