Nowy numer 30/2021 Archiwum

Porcelana ze szmaragdem

W fabryce porcelany AS Ćmielów opracowano unikatową procedurę pozyskiwania ceramiki o wyjątkowym kolorze, opartą na użyciu zmielonego pyłu szmaragdowego.

Od ponad 30 lat, odkąd jestem właścicielem słynnej ćmielowskiej fabryki porcelany, moim marzeniem było dołączenie do wspaniałej plejady ćmielowskich ceramików, którzy przyczyniali się do powstawania unikatowych produktów na skalę światową, jak choćby Bronisław Kryński, który opracował technologię wytwarzania różowej porcelany.

Afrykańska inspiracja

Po prawie trzech dekadach szukania pomysłów i badań wpadłem na pewien pomysł, który zrodził się podczas podróży do Republiki Południowej Afryki i wizyty w szlifierni szmaragdów. To właśnie tam zwróciłem uwagę na zabrudzone ubrania szlifierzy, pył, który pozostawał na maszynach, ścianach i płaskich powierzchniach szlifierni. Miał wspaniały kolor. To mnie w jakimś sensie natchnęło – opowiada Adam Spała, właściciel Fabryki Porcelany AS Ćmielów. Lockdown związany z pandemią oraz wyhamowanie rytmu pracy i codziennego życia sprawiły, że pan Adam wrócił do osobistych marzeń. – W codziennym zabieganiu związanym z funkcjonowaniem firmy, marketingiem i promocją bardo trudno było znaleźć czas na realizację osobistych marzeń. A przecież każdy je ma. Sięgając do wspaniałych czasów prosperity ćmielowskiej fabryki porcelany, co jakiś czas odnajdywałem niesamowite wynalazki, unikatowe wzory czy oryginalną kolorystykę produkowanej tutaj porcelany, które sprawiły, że fabryka ta stała się sławną na całą Europę manufakturą. To mobilizowało mnie to poszukiwania czegoś wyjątkowego, aby dołączyć do panteonu ćmielowskich ceramików – opowiada pan Adam. I tak kilka lat temu rozwikłano tajemnicę wytwarzania różowej porcelany. Odtworzono również unikatowy kawowy zestaw porcelany, zrobiony na specjalne zlecenie cara Rosji dla polskiej baleriny. Jak opowiada A. Spała, największym problemem było to, w jaki sposób zmielić szmaragdy, by uzyskać z nich odpowiedni pył, który nadawałby się do użycia przy produkcji porcelany. – Z pomocą w tej kwestii przyszedł mi jeden z moich profesorów z AGH w Krakowie, który podpowiedział, że szmaragdy, w przeciwieństwie do brylantów czy diamentów, mają małą gęstość. – „Adam – powiedział – szmaragdy są jak twoja porcelana – twarde, ale można je z łatwością potłuc w pył”. Postanowiłem więc spróbować. W prostym walcowym młynie ceramicznym zmieliłem 10 kg szmaragdów i uzyskałem odpowiednią konsystencję pyłu, który zaczęliśmy dodawać do masy ceramicznej – opowiada A. Spała. Jak dodaje, do wytworzenia masy porcelanowej używano standardowych składników – kaolinu, kwarcu, skalenia – oraz wielu innych, które są tajemnicą ćmielowskiej manufaktury. – W celu zachowania twardości porcelany szmaragdowej ilość użytego kwarcu została zmniejszona o 50 proc., a w to miejsce dodaliśmy kwarc powstały ze zmielonych szmaragdów – wyjaśnia. Z uzyskanej masy ceramicznej metodą odlewania wytwarzane są gotowe wyroby, które po wysuszeniu zostają poddane pierwszemu wypałowi na tzw. biskwit, w temperaturze około 920–980 stopni Celsjusza. Tak uzyskany półfabrykat jest następnie szkliwiony i wypalany „na ostro”, w temperaturze około 1380 stopni Celsjusza. – Dzięki temu uzyskaliśmy wspaniały efekt techniczny i kolorystyczny – podkreśla ceramik.

Zielona porcelana

Uzyskany wyrób ceramiczny, aby spełniał stawiane wymogi, musi być nieprzepuszczalny dla wody i gazów i przeświecalny w cienkiej warstwie. – Takie właściwości ma uzyskana porcelana o kolorze szmaragdowym. Udało mi się przejść całą procedurę do uzyskania patentu na ten wyrób. To jeszcze bardziej cieszy, bo od 2 czerwca nazwa i sposób wytwarzania tej porcelany będą przypisane tylko do ćmielowskiej manufaktury. Od tego dnia będzie ona chroniona znakiem rejestracyjnym ® – podkreśla A. Spała. Jak dodaje, wypracowanie odpowiednich proporcji dla uzyskania masy ceramicznej nie było łatwe i wymagało bardzo wielu kosztownych prób. – Starty pył szmaragdowy przepuszczaliśmy przez sita różnej grubości, eksperymentowaliśmy także w proporcjach. Wiele prób nie dało oczekiwanego efektu, bo albo było widać połyskujące mikrocząstki szmaragdów, które się nie wtopiły w masę, albo w składzie porcelany było za mało dodatku szmaragdowego. – Bardzo rozbawiło mnie spotkanie w urzędzie patentowym, gdzie referowałem cały proces uzyskania tej porcelany. Jeden z ekspertów w pewnym momencie zapytał mnie, czy spodziewałem się, że wynalezienie takiej niezwykłej porcelany przyjdzie mi tak łatwo? Wtedy pomyślałem o tych wszystkich próbach i eksperymentach i odpowiedziałem, że proste jest coś dopiero wtedy, gdy to się odkryje – dodaje z uśmiechem. Porcelana naprawdę zachwyca kolorem. W dziennym świetle jest lekko zielonkawa, ale pełne wydobycie szmaragdowego blasku uzyskuje się po podświetleniu. – Proszę spojrzeć, ona lśni niemal jak kamień szlachetny, robi niesamowite wrażenie – demonstruje ceramik. – Porcelana otrzymała także atest z Państwowego Instytutu Higieny. Nasza porcelana w żaden sposób nie wpływa negatywnie na ludzkie zdrowie i środowisko naturalne. Nadaje się do użycia z produktami żywnościowymi. – To wszystko składa się na nasz wspólny sukces jako ćmielowskiej fabryki porcelany, która jest kontynuatorką chlubnych tradycji wspaniałych ceramików tworzących tutaj przez wieki prawdziwe dzieła sztuki ceramicznej – dodaje z dumą A. Spała.

Dziadkowe pomysły

Jako pierwsze z porcelany szmaragdowej zostały wykonane elementy nowego serwisu do kawy Pola, w skład którego wchodzą: imbryk, cukiernica, mlecznik i filiżanki ze spodkami. – Całkiem niedawno zostałem po raz czwarty dziadkiem, dlatego z porcelany szmaragdowej został zaprojektowany nowy serwis kawowy i herbaciany o nazwie Pola. Dla poprzednich wnuczek także zaprojektowałem stosowne serwisy, które otrzymały odpowiednie nazwy. Mam nadzieję, że któraś z nich będzie kontynuowała ćmielowskie tradycje ceramiczne i pasje dziadka. Bo przecież porcelana jest jak kobieta: delikatna, subtelna, a przede wszystkim piękna i tajemnicza – dodaje z uśmiechem. Jednak na tym historia i rola dziadka się nie kończy. – Jakiś czas temu odkryliśmy, że przed wojną z ćmielowskiej manufaktury wyszedł bardzo nietypowy i oryginalny produkt: serwis kawowy dla lalek. Był to miniaturowy zestaw porcelanowy, niezwykle gustowny, przeznaczony rzeczywiście dla lalek, którymi bawiły się dzieci w wytwornych domach. Kilka takich serwisów przetrwało, a co ciekawe, wiele osób wspominało, że ich babcie w swoich zbiorach miały takie miniaturowe porcelanowe zestawy kawowe. I tak zrodził się pomysł odtworzenia tego miniserwisu – opowiada A. Spała. Jak dodaje, już samo wykonanie form i dopracowanie procesu wypalania ceramiki wiązało się z nie lada wyzwaniem. – Bardzo drobne elementy wymagają niezwykłej delikatności w produkcji i podczas procesu wypalania. Dobraliśmy także bardzo starannie kolor oraz elementy złocenia dla podkreślenia wytworności serwisu. Ale tutaj zmartwienia dziadka dopiero się zaczęły. Nie mogłem dedykować tego miniserwisu jednej z wnuczek, bo inne mogłyby się poczuć urażone. Wymyśliłem więc, że dedykuję go im wszystkim, i nadałem nazwę „Cztery wnuczki”. I tak uratowałem honor dziadka – dodaje z uśmiechem. Ku zaskoczeniu samego właściciela fabryki porcelany miniserwis cieszy się niezwykłym powodzeniem. – Jedni kupują go z sentymentu, bo pamiętają z dzieciństwa, innych zachwyca jego oryginalność, czyli maleńki rozmiar, inni chcą mieć coś niezwykłego w swoich kolekcjach porcelanowych. Cieszę się, że i ten pomysł, który był wynikiem covidowego przestoju, okazał się strzałem w dziesiątkę – podsumowuje Adam Spała.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama