Nowy numer 25/2021 Archiwum

Rudnik nad Sanem. Nie słowem, ale życiem uczyć trzeba

Sto lat temu dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek przyjechały do Rudnika nad Sanem. Zaprosił ich proboszcz miejscowej parafii ks. Antoni Szpila.

Siostry Konstancja Magdzińska i Józefina Zawiślach zaczęły pracę w internacie dla chłopców. Uczyły także miejscowe panie szycia i gotowania. Organizowały wieczornice i modliły się z mieszkańcami.

- Podczas II wojny światowej rudnicki dom sióstr służebniczek ograniczył się tylko do wydania posiłków najuboższym. Po wojnie władze komunistyczne próbowały dom, który był jednocześnie ochronką, zamknąć. Rodzice dzieci, które tam przybywały, i miejscowi kapłani stanowczo się temu sprzeciwili. Była to jedyna ochronka w naszym zgromadzeniu, która w czasie komuny nie została zamknięta - przypomina s. Justyna Marzec, przełożona rudnickiego domu, a zarazem dyrektorka Niepublicznego Przedszkola w Rudniku nad Sanem, zwanego ochronką, gdyż założyciel Zgromadzenia Sióstr Służebniczek bł. Edmund Bojanowski chciał chronić dzieci przed wszelkim złem, w tym także moralnym.

Rudnik nad Sanem. Nie słowem, ale życiem uczyć trzeba

Obecnie w rudnickiej ochronce pracuje pięć sióstr. Zajmują się one dziećmi, dokładnie 100 maluchami w wieku od 3 do 6 lat. Zdecydowana większość przedszkolaków pochodzi z niżańskiego powiatu. Dlaczego rodzice tak chętnie wybierają właśnie to miejsce?

Rudnik nad Sanem. Nie słowem, ale życiem uczyć trzeba

- Wybierają naszą ochronkę, tak przynajmniej zapewniają, ze względu na katolickie wychowanie. Wychowujemy dzieci w tym duchu, aby były szczęśliwe; nie tylko na ziemi, lecz także w wieczności. Nasz założyciel bł. Edmund Bojanowski, a był to czas zaborów, przede wszystkim zajmował się dziećmi, które zostały bez opieki rodziców. Ci zaś umierali z powodu panującej epidemii cholery. Zakładał więc ochronki, zapraszając do pomocy wiejskie dziewczyny, które później przekształciły się w zgromadzenie - przypomniała siostra przełożona.

Rudnik nad Sanem. Nie słowem, ale życiem uczyć trzeba

Dzieci w rudnickiej ochronce wychowywane są według programu, który został opracowany na podstawie pedagogicznej myśli bł. Edmunda Bojanowskiego i zatwierdzonego przez MEN. - Rzecz w tym, by przedszkolaki wychowywały się integralnie, by rozwijały się nie tylko fizycznie i intelektualnie, ale także duchowo, moralnie i religijnie - dodaje dyrektorka ochronki.

Na czym zaś polega wychowanie religijne? - Każdy dzień, tak jak proponował bł. Edmund, jest poświęcony jakiemuś patronatowi. I tak na przykład poniedziałek - Opatrzności Bożej, wtorek - Aniołowi Stróżowi, środa - św. Józefowi, w czwartek czcimy Najświętszy Sakrament, w piątek - Boże Serce, odwiedzając chorych i starszych, w sobotę czcimy Matkę Bożą, a w niedzielę - Trójcę Świętą - wylicza s. Justyna.

Rudnik nad Sanem. Nie słowem, ale życiem uczyć trzeba

W swojej pracy siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek bardzo dużą wagę przywiązują również do patriotycznego wychowania. Wszystko według wskazań patrona, który mawiał, iż dzieci „ nie słowem, ale życiem uczyć trzeba”. Siostry blisko współpracują także z rodzicami.

Jak rudnicka ochronka włączy się w rok bł. Edmunda Bojanowskiego (13 czerwca przypada 22. rocznica jego beatyfikacji, a 7 sierpnia - 150. śmierci)?

- S. Jadwiga Tomaszewska napisała bajkę o ochronce w Rudniku nad Sanem, którą przedstawiliśmy rodzicom na Dzień Matki, a w najbliższej przyszłości planujemy pokazać ją mieszkańcom gminy. 7 sierpnia natomiast wraz z Edmundową Rodziną będziemy celebrować Mszę świętą i modlić się o rychłą kanonizację bł. Edmunda Bojanowskiego. W tzw. edmundowe niedziele nawiedzimy okoliczne parafie i opowiemy o naszym założycielu  - zapewniła siostra przełożona.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama