Nowy numer 25/2021 Archiwum

Per pedes z Rozwadowa do Rudnik

Często siadał przed zamkniętą jeszcze świątynią i w miarę napływu wiernych spowiadał aż do zakończenia uroczystości odpustowych. Odnosiło się wrażenie, że u niego spowiadała się cała okolica. Wszyscy go znali i otaczali jakąś rzewną i serdeczną czcią.

Prof. dr hab. br. Dariusz Kasprzak, urodzony w Krakowie patrolog, zainteresował się o. Hieronimem Rybą. Owocem jego badań były dwie książki. Najnowsza z nich to „Życie i działalność o. Hieronima Ryby OFM Cap (1850–1927)”.

Autor zaliczył swojego bohatera do grona wybitnych i znaczących polskich kapucynów z przełomu XIX i XX wieku. – Wierność w zachowaniu wzorów życia kapucyńskiego i wielkie zaangażowanie, z jakim przystępował do każdej ze swoich prac, sprawiły, że przełożeni zakonu powierzali o. Hieronimowi szereg odpowiedzialnych funkcji w galicyjskiej prowincji kapucynów. Był wieloletnim gwardianem klasztorów, magistrem nowicjuszy i wikarym zakonnym różnych domów zakonnych – podkreśla br. Dariusz Kasprzak. Najdłużej, bo 25 lat, o. Hieronim pracował w klasztorze w Rozwadowie. Przebywał tam od 1895 roku, angażując się w budowę parafialnego kościoła. Jak sam wspominał, usłyszał głos: „Weź się do budowy kościoła” oraz: „Poświęć się za wszystkich”. Podstawowy materiał budowlany miał zebrany już w listopadzie 1897 roku. Dwa lat później bp Łukasz Ostoja Solecki zatwierdził plany budowy świątyni. O. Hieronim rozwinął także szeroką akcję mającą na celu pozyskanie pieniędzy na budowę. Jego listy docierały nawet do Polonii w Stanach Zjednoczonych czy Egipcie. 16 lipca 1907 roku odbyło się uroczyste przeprowadzenie parafii z klasztoru kapucynów, gdzie miała swoją siedzibę aż 110 lat, do nowego kościoła. Ojciec Hieronim Ryba nie tylko budował świątynie, ale także podejmował szeroko zakrojoną działalność duszpasterską. W miejscowościach, które nie posiadały własnego kościoła, głosił katechezę, udzielał pouczeń moralnych, propagował zakładanie bractw różańcowych i szkaplerznych. Prace te podejmował między innymi na Pławie, w Brandwicy, Rzeczycy Długiej, Charzewicach czy Chyłach. Jak wyglądał jego powszedni dzień, zanotował kronikarz rozwadowskiego klasztoru: „15 lipca 1897 roku wyszedł z klasztoru o. Hieronim definitor, o godz. 11.30 po deszczu na odpust MB Szkaplerznej do Dialu, do ks. poddziekaniego Wojciecha Harmaty, na godzinę 4 po popołudniu był w Rudniku, tu po półgodzinnym odpoczynku ruszył dalej i na nieszpory był już w konfesjonale. Nazajutrz odprawił sumę i znowu o godz. 5-tej po południu ruszył per pedes do Rozwadowa. W Nisku się przenocował i o godzinie 6 rano 17 lipca (padał jeszcze deszcz) był już w chórze z braćmi na pacierzach” – czytamy w „Życiu i działalności o. Hieronima Ryby”. Dużo też spowiadał, a w zadawaniu pokuty był wyrozumiały i miłosierny. Na odpusty do sąsiednich kościołów nigdy nie jeździł furmanką. „Wstawał bardzo wcześnie rano i pieszo wybierał się w drogę, odmawiając stale różaniec (…). Często siadał przed zamkniętą jeszcze świątynią i w miarę napływu wiernych spowiadał aż do zakończenia uroczystości odpustowych. Odnosiło się wrażenie, że u niego spowiadała się cała okolica. Wszyscy go znali i otaczali jakąś rzewną i serdeczną czcią” – czytamy w książce br. Dariusza Kasprzaka. Ojciec Hieronim Ryba zmarł w opinii świętości, mając 77 lat; w tym 56 lat spędził wśród kapucyńskiej braci. Pochowano go na cmentarzu parafialnym w Rozwadowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama