Nowy numer 18/2021 Archiwum

Bieliny. Kruchta jak z dawnych lat

W sanktuarium św. Wojciecha konserwatorzy poczynili kolejne odkrycia.

Jesienią ubiegłego roku okazało się, iż ukończenie prac przy konserwacji polichromii w kościele nie będzie oznaczało zakończenia dzieła renowacji obiektu.

Działania konserwatorów przeniosły się bowiem do kruchty świątyni, doprowadzając przy okazji do zrewidowania panującej opinii, iż została dobudowana do głównego korpusu kościoła w XIX wieku. Odnalezienie w zabudowaniach gospodarczych przez ks. Łukasza Pyszkę, wikariusza pracującego w bielińskiej parafii, fragmentu drewnianego portalu - dokładnie jego nadproża - z widoczną datą 1774, rzuciło nowe światło na dzieje kruchty.

Zwieńczenie, wykonane z drewna lipowego, polichromowanego na dąb, zachowało się w dobrym stanie, nie licząc śladów drewnojadów oraz zabrudzeń. Pozostały także oryginalne, znacznych rozmiarów gwoździe. Szukając  miejsca, odpowiadającego znalezisku, okazało się, iż idealnie wkomponowuje się nad wejściem prowadzącym z kruchty do wnętrza świątyni.

- Przystąpiłam, za zgodą kierownika tarnobrzeskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Przemyślu, pana Dominika Komady, do poszukiwania otworów po gwoździach i… znalazłam je! Wówczas wszystko wskoczyło na swoje miejsce - mówi Elżbieta Graboś, od kilku lat prowadząca konserwację polichromii w bielińskim sanktuarium.

- Odkrycie ks. Łukasza musiało całkowicie zweryfikować dotychczasowe przypuszczenia o późniejszym pochodzeniu kruchty. Brak jakichkolwiek śladów oddziaływania warunków atmosferycznych na drewno, które gdyby było umieszczone na elewacji musiałoby być na nie wystawione i to przez bez mała półtora wieku, oznaczało, iż portal znajdował się wewnątrz obiektu. Dokonane dodatkowo odkrywki pierwotnej warstwy malarskiej, przyniosły dodatkowy argument. Polichromia pokrywająca kruchtę wyszła spod ręki tego samego malarza co wewnątrz kościoła, czyli jak się sądzi Stanisława Stroińskiego. Wciąż nie tracę nadziei, że gdzieś tam kryje się podpis autora, który ostatecznie rozwieje wątpliwości co do autorstwa malowideł.

Bieliny. Kruchta jak z dawnych lat   Inskrypcja z datą na zwieńczeniu portalu w kruchcie. Marta Woynarowska /Foto Gość

Pod warstwą przemalowań dokonanych podczas restauracji przeprowadzonych w 1893 roku przez Teofila Kopystyńskiego oraz w latach 70. ubiegłego wieku przez zespół krakowskich konserwatorów, które powtarzały ogólną kompozycję malarską, zachowało się wiele zasłoniętych oryginalnych fragmentów, jak np. zielone girlandy, jakby z listków barwinka. Elżbieta Graboś zwraca uwagę na jedną niewielką różnicę pomiędzy malowidłami w świątyni i kruchcie. W tej ostatniej artysta częściej sięgał po farby temperowe, dzięki którym malowane nimi fragmenty odznaczają się znacznie większym stopniem nasycenia barw.

- To między innymi sceny w kartuszach umieszczone na szmaragdowym tle, szmaragdowe girlandy, podkreślenia cieni w obrębie różowego tła - dodaje konserwatorka.

Głównym założeniem prac podjętych w kruchcie jest przywrócenie jej pierwotnego wyglądu. Zachowana oryginalna polichromia, fragmenty portalu uzupełnione śladami na ścianie oraz analogicznymi rozwiązaniami we wnętrzu kościoła pozwalają na pełną rekonstrukcję.

Obok prac konserwatorskich przy polichromii i wyposażeniu kruchty, konieczne będzie wykonanie izolacji poziomej trzech ścian, gdzie widoczny jest problem podwyższonej wilgotności.

Bieliny. Kruchta jak z dawnych lat   Odnowiona polichromia w bielińskim kościele. Marta Woynarowska /Foto Gość

Prace konserwatorskie przy sanktuarium św. Wojciecha trwają już od kilku lat i są prowadzone dzięki ofiarności parafian oraz dotacji przyznawanych przez urząd marszałkowski w Rzeszowie, konserwatora wojewódzkiego oraz władze gminy. W pozyskiwanie dodatkowych źródeł finansowania wiele wysiłku wkłada ks. proboszcz Wojciech Szpara, doskonale zdający sobie sprawę z wysokiej klasy zabytkowego kościoła i polichromii, zdobiącej jego wnętrze.

Obecna murowana świątynia w Bielinach została wzniesiona w latach 1763-1770 z fundacji Elżbiety Anny Dulskiej, żony ordynata Zamoyskiego. Z okresu budowy kościoła pochodzi również polichromia, przypisywana na podstawie XIX-wiecznych przekazów Stanisławowi Stroińskiemu, artyście urodzonemu we Lwowie w 1719 roku, który – co jest wysoce prawdopodobne - był uczniem o. Benedykta Mazurkiewicza, m.in. autora polichromii w lwowskim kościele ojców bernardynów. Docenieniem talentu i pracowitości Stroińskiego było przyznanie mu w 1759 roku przywileju królewskiego na wolne wykonywanie sztuki malarskiej, zaś 6 lat później godności królewskiego sekretarza. Historycy sztuki przyjmują, że Stroiński pracował w 19 kościołach, w tym m.in. W katedrze lwowskiej. Działał przede wszystkim na południowo-wschodnim obszarze ówczesnej Rzeczypospolitej. Zmarł 26 kwietnia 1802 roku.  

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama