Nowy numer 14/2021 Archiwum

Nie pamiętam takiej fascynacji szkołą

Bożena Andrychowicz, psycholog, psychoterapeuta, trener rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, mówi o zagrożeniach, jakie pandemia niesie dla dzieci i młodzieży.

Marta Woynarowska: Mija rok, od kiedy zmagamy się z pandemią, która wywróciła nam życie do góry nogami. Jacy będziemy, kiedy wreszcie powróci normalność?

Bożena Andrychowicz: Nie wiem. Sama się nad tym zastanawiam. Może to pójść w bardzo różnych kierunkach. Analizowałam, jak te godziny spędzane przy komputerze na nas wpłyną? Czy będziemy mieć dość i komputery nam zupełnie obrzydną, czy też wciągną, odrywając od życia tu i teraz. Być może u dorosłych nastąpi przesyt, ale czy tak też będzie w przypadku dzieci i młodzieży? Czy komputer im obrzydnie, czy wpadną w nałóg? W moim przypadku, a też pracuję zdalnie, już nastąpił przesyt i mam dość komputera. Zdecydowanie tęsknię za spotkaniem face to face albo pracą z grupą. Naturalnie praca zdalna ma swoje plusy i minusy. W moim przypadku plusem jest to, że nie muszę wstawać o świcie i jechać kilkadziesiąt kilometrów na zajęcia w Rzeszowie.

Zdalna praca i nauka skazuje dorosłych i dzieci na izolację. Jaki oddźwięk może to mieć w przyszłości?

Nam, czyli dorosłym, będzie łatwiej zasymilować się, przystosować do tej sytuacji, by potem powrócić do starych standardów. Natomiast dzieci uczą się życia i relacji społecznych w tej chwili. Podstawą dobrego funkcjonowania w społeczeństwie jest umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi, radzenia sobie w relacjach społecznych. Mówimy tutaj o tzw. inteligencji emocjonalnej, która rozwija się w drodze komunikacji, kontaktów. Tego w tej chwili uczniom brakuje. Najbardziej przeraża mnie sytuacja uczniów w pierwszych klasach zarówno szkół podstawowych, jak i średnich. Niepokojące jest to, że one nie poznają się z grupą. Na zapoznanie nie było czasu, gdyż klasy pierwsze liceów, techników uczęszczały w normalnym trybie zaledwie dwa miesiące. Niektóre już w tej chwili nie odczuwają potrzeby, żeby poznawać swoich rówieśników ze szkoły. Dla mnie niesamowite było, jak ochoczo, wręcz z radością ruszyły do szkół dzieci z klas I–III. Nigdy tak nie było. Trochę już żyję na tym świecie i nie przypominam sobie takiej fascynacji szkołą.

Podczas jednego z webinariów, jakie prowadzi tarnobrzeska Biblioteka Pedagogiczna, mówiła Pani o zagrożeniach, które niesie ze sobą nauka zdalna.

Nauczanie online jest swoistym wybawieniem dla dzieci bardzo nieśmiałych, mających problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami. Chętnie unikają szkoły i relacji z innymi z powodu swego zamknięcia, ale ta sytuacja nie sprzyja ich otwieraniu się. Dotychczas odbywało się to w naturalny sposób – dzieci uczęszczały do szkoły, spotykały koleżanki, kolegów i uczyły się niejako samoistnie nawiązywać relacje. W tej chwili zaś siedzą w domach i zamykają się coraz bardziej. Poza tym nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wiele dzieci ma ogromny problem z zobaczeniem siebie na ekranie komputera. Nie chcą siebie oglądać. Wynika to poniekąd z bardzo widocznego u dzieci i młodzieży braku akceptacji swojego wyglądu. Dzieciom mającym kompleksy jest bardzo trudno oglądać siebie na ekranie. Stąd moja ogromna prośba do nauczycieli, żeby pozwolili im czasami na wyłączanie kamerek. Jest także jeszcze inny powód niechęci do włączonych kamerek. Otóż dziecko obawia się, że nauczyciel, rówieśnicy mogą zobaczyć jakieś niewłaściwe zachowanie rodziców, np. z powodu nadużywania alkoholu, co będzie dla niego źródłem wstydu i stresu. Nie zdajemy sobie sprawy, jak silnie uczniowie, zwłaszcza młodszych klas, przeżywają udział w zajęciach on- line. Są dzieci, które odczuwają to o wiele mocniej niż uczestnictwo w normalnych lekcjach w szkole. Odbierają jako jakieś szczególne wydarzenie, co sprawia im znacznie większe trudności aniżeli pójście do szkoły. Paradoksalnie wydawałoby się, że lekcje odbywające się w normalnym trybie, gdzie dziecko wystawione jest na bezpośredni kontakt z nauczycielem, klasą, mogą powodować silniejsze przeżycia, budzić obawy, a tymczasem okazuje się, iż o wiele trudniej jest rozmawiać online.

Jakie mogą być objawy tego stresu, co w zachowaniu dziecka powinno zaniepokoić rodziców?

Czasami są one mało charakterystyczne. Dziecko np. narzeka na ból głowy albo brzucha. Powinno nas to zaniepokoić, gdyż bóle mogą mieć podłoże psychogenne. Świadczyłoby to o silnym stresie, jakiego dziecko doświadcza. Ponadto stany depresyjne. Zamknięcie na świat, odcięcie od rówieśników, brak wspólnych zabaw, udziału w imprezach, wycieczkach szkolnych, mogą powodować powstawanie stanów depresyjnych. Gdy dziecko coraz częściej i chętniej zamyka się w swoim pokoju, ma obniżony nastrój, to powinno być sygnałem ostrzegawczym. Zdarza się, że dochodzi nawet do samookaleczeń. Wchodzą na różne niepokojące portale. I tego typu zachowania pojawiają się u coraz młodszych roczników. To jest już alarm i musimy zdecydowanie zacząć działać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama