Nowy numer 9/2021 Archiwum

Potomkowie tarpana

Cechuje je duża wytrzymałość na zmienne warunki pogodowe oraz... końskie zdrowie. I choć są podobne do dzikiego konia, lubią być głaskane i smyrane za uszami.

Pierwsza do ogrodzenia podchodzi Kukułka, siwa, 28-letnia klacz z tegorocznym przychówkiem. To ona przewodzi stadu. Za nią podąża cała rodzina. Konie, mimo że żyją w dzikim stadzie, wyciągają pyski, łase na głaskanie. – Dziś jeszcze nie dostały śniadania, dlatego tak nas pilnują. Gdy zjedzą, idą głębiej na pastwisko. Cały rok są na wolnym wybiegu, a dokarmiamy je tylko zimą, gdy łąki są ubogie w trawy. One są przyzwyczajone do takiego życia, bo to przecież w prostej linii potomkowie dzikich koni – wyjaśnia Tomasz Kiszka, opiekun zwierząt.

Hrabiowska hodowla

W miejscowości Szklarnia, na południe od Janowa Lubelskiego, znajduje się jedyna w Polsce ostoja konika biłgorajskiego. Prowadzona jest przez Park Krajobrazowy „Lasy Janowskie”. – Można powiedzieć, że kontynuujemy to, co zapoczątkował na tych terenach hrabia Zamoyski, który widząc, że pogłowie dzikich koni spotykanych jeszcze wtedy w europejskich lasach gwałtownie spadło, postanowił odłowić ostatnie egzemplarze tarpanów bytujące na Litwie i przywiózł je do swojej posiadłości, gdzie zgromadził w tzw. zwierzyńcu (od tego wzięła nazwę dzisiejsza miejscowość Zwierzyniec). Jego zamierzeniem było uratowanie tego zagrożonego wyginięciem gatunku w zamkniętej hodowli – opowiada Jolanta Kiszka, główny specjalista w janowskim oddziale zamiejscowym Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych. Jak dodaje, choć na początku istniała nadzieja, że ten zamiar się powiedzie, to jednak zmienne i nie zawsze szczęśliwe dzieje polskiej ziemi zmusiły hrabiego Zamoyskiego do rozdania uratowanych zwierząt miejscowym rolnikom, najczęściej pracującym w hrabiowskich dobrach. Niestety w ciągu kolejnych dziesięcioleci dzikie konie skrzyżowały się z innymi rasami i typami koni, najczęściej użytkowych. – W wyniku takiego krzyżowania powstał typ koni rodzimych zwanych biłgorajskimi. Mają one wiele cech, które upodobniają je do dzikiego konia. Charakteryzują się umaszczeniem myszatym, z ciemną pręgą przez grzbiet. Cechuje je duża wytrzymałość na zmienne warunki pogodowe, duża odporność na choroby, a co za tym idzie – „końskie zdrowie”. Nasze konie mają bardzo dobrą kompensację wzrostu i rozwoju – dodaje pani Jolanta. Nastawienie w hodowlach na konie użytkowe i postępująca mechanizacja rolnictwa sprawiły, że pod koniec lat 70. ubiegłego wieku na terenie Lubelszczyzny zostało tylko kilka sztuk konika biłgorajskiego. – Rozesłano wtedy ankiety, by wytypować zwierzęta o najbardziej zachowanych cechach koni dzikich, dawnych tarpanów. Pozyskano od prywatnych hodowców jednego ogiera i cztery klacze. To właśnie od nich zaczęła się tutejsza hodowla. W naszej ostoi przyszło na świat ok. 100 źrebiąt. Niestety hodowla jest trudna, trzeba naprawdę dużych starań, aby nie kojarzyć osobników spokrewnionych zbyt blisko ze sobą – zaznacza pani Jolanta.

Bezpieczne miejsce

Janowska ostoja konika biłgorajskiego jest wielką atrakcją dla turystów i miłośników lasów, którzy przyjeżdżają tutaj wypoczywać. – Nasze stado jest cały rok na wolnym wybiegu, odgrodzone tylko drewnianym, ale solidnym płotem. To w zupełności wystarcza, gdyż konie są bardzo spokojne, towarzyskie, lubią ludzi, choć każdy z nich ma swój wyjątkowy charakter. W naszym stadzie są tylko klacze i źrebaki. Ogier sprowadzany jest tylko wtedy, gdy planowane jest krycie klaczy – opowiada Tomasz Kiszka. Rano, gdy rozpoczyna doglądanie stada, liczy, czy są wszystkie konie. – Czasem zdarza się, że gdzieś nawali ogrodzenie, wtedy zwierzęta wykorzystują okazję, by zwiedzić okolice – dodaje z uśmiechem. – Zdarza się także, że ktoś lub coś wystraszy je w nocy i rozbiją ogrodzenie, ratując się ucieczką. Wtedy po śladach trzeba poszukać stada w leśnych ostępach. Nie jest to trudne, bo nie uciekają daleko lub same nad ranem wracają. Jak mówi stare przysłowie: „koń zawsze wraca do domu” – mówi. Ich jedynym naturalnym wrogiem są wilki. W lasach janowskich jest kilka wilczych watah, stąd konie czasem mogą czuć się zagrożone. – Wilki są dla nich niebezpieczne tylko w otwartym lesie. Tutaj, w ostoi, stado obroni się samo. Na wolności, w lesie, wilki polują w stadzie, oddzielając najsłabszą sztukę, która często staje się ich ofiarą. Całkiem niedawno mieliśmy taką sytuację, że jedną z klaczy wilki oddzieliły od stada. Była na tyle mocna, że wataha jej nie doszła, ale gdy wróciła po kilku dniach, miała taki ochwat, czyli zakwaszenie mięśni, że nie zdołaliśmy jej uratować – opowiada opiekun.

Zwierzęta z charakterem

Ubiegły rok w ostoi konika biłgorajskiego w Szklarni był czasem narodzin kilku źrebaków, które dziś, już jako kilkumiesięczna „młodzież”, dzielnie brykają u boku swoich mam. – W maju dwa lata temu sprowadziliśmy ogiera, by powiększyć stado. Nie ingerujemy w to, które klacze będą pokryte, wszystko odbywa się naturalnie. Tylko te klaczki, które są za młode, na czas pobytu ogiera oddzielamy od stada. Po jedenastu miesiącach był czas wyźrebień, czyli narodzin maluchów. Klacze wydają na świat źrebaki zazwyczaj nocą lub odchodzą w ustronne miejsce. Dopiero po kilku godzinach przychodzą do stada z małym źrebakiem. Ciekawostką jest to, że stadu przewodzi najstarsza klacz, która ma źrebaka. Brak potomstwa, nawet przy dużym doświadczeniu, eliminuje ją z dowodzenia grupą – opowiada pan Tomasz. Jako długoletni opiekun stada wszystkie konie zna z imienia i od razu rozpoznaje je po ich umaszczeniu, choć dla kogoś z zewnątrz wszystkie są niemal bliźniaczo podobne. – Znam także ich charaktery, które jak to bywa, są zmienne i różnorodne. Jedne oczekują na podrapanie za uchem, inne, by je pogłaskać po pysku, jeszcze inne lubią być wyczesane. Wczoraj urządziliśmy „salon piękności” – było czesanie grzyw i ogonów, czyszczenie sierści, by dobrze wypaść przed fotografem – dodaje z uśmiechem. Młode źrebaki szybko rosną, jak podkreśla pan Tomasz, bo przez pierwsze kilka miesięcy żywią się bardzo pożywnym mlekiem matki, potem zaczynają skubać trawę i poszukują smakowitych ziół i bylin. Klacze karmią młode bardzo długo, jeśli nie są w kolejnej ciąży, to pozwalają ssać mleko źrebakom nawet do 2 lat – wyjaśnia opiekun.

Wizytówka janowskich lasów

Po odchowaniu młode klacze zostają w stadzie, zaś młode ogierki wystawiane są na sprzedaż. – Obecnie nasze stado liczy 18 koni, w tym dwa wałachy, które mają osobny wybieg. Stado podstawowe liczy sześć dorosłych klaczy, cztery trzyletnie klaczki, które jeszcze nie były mamami, i sześć źrebaków. Z tej szóstki cztery to malutkie klaczki i dwa ogierki. Liczebność stada uzależniona jest od bazy pokarmowej. Nasza ostoja dysponuje kilkoma pastwiskami, na których konie pasą się przez cały rok. Na czas zimowy robimy zapasy siana i słomy, którymi w zimie dokarmiamy konie. Do zimowej spiżarni trafia ok. 1,3 tys. kostek siana, 400 kostek słomy i 2,5 tony owsa. Podkarmianie jest konieczne, by zapewnić im dobrą kondycję. Jednak, jak zauważyłem, one uwielbiają skubać nawet uschnięte trawy i łodygi roślin czy podskubywać gałęzie drzew. To mają w naturze, bo kiedyś ich przodkowie musieli się sami troszczyć o to, jak przetrwać zimę – wyjaśnia pan Tomasz. Koniki biłgorajskie powoli wracają także do łask w prywatnych hodowlach ze względu na małe wymagania bytowe i duży spokój w obcowaniu z dziećmi. – Po odpowiednim ułożeniu i przyzwyczajeniu do pracy pod siodłem ten koń świetnie sprawdza się w hipoterapii. Jakiś czas temu, gdy prowadziliśmy takie zajęcia, jeden z instruktorów zauważył, że gdy koń wyczuł strach u dziecka, które na nim siedziało, nie chciał ruszyć z miejsca – opowiada pani Jolanta. – Te konie to nasza wizytówka. Jesteśmy z nich dumni. Na pewno nie zdołamy odtworzyć dawnego dzikiego konia tarpana, ale dokładamy starań, aby zachować konia o cechach jak najbardziej do niego zbliżonych. Z drugiej strony nasza ostoja to duża atrakcja turystyczna i jeden z ważniejszych przystanków dla odwiedzających Lasy Janowskie – podsumowuje Paweł Kędra z janowskiego oddziału Lubelskich Parków Krajobrazowych.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama