Nowy numer 3/2021 Archiwum

Niezłomny kapłan odnaleziony

Po pierwszym aresztowaniu nie dotarł do więzienia. Mimo podeszłego wieku (miał 73 lata) uciekł ubekom sprzed nosa... wyskakując przez okno!

Ksiądz Tomasz Sapeta był administratorem parafii w Rudniku nad Sanem w latach 1945–1946. Zrezygnował z posługi na własną prośbę, ponieważ bezpieka, znając jego antykomunistyczne nastawienie, nie dawała mu spokoju, preparując przeciwko niemu fałszywe dowody. Jego dalsze losy do niedawna nie były znane rudnickim parafianom. Wyjechał on na Dolny Śląsk. Tam w lutym 1949 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy UB z Ząbkowic Śląskich, którzy podczas rewizji jego mieszkania zarekwirowali między innymi egzemplarz „Kuriera Ilustrowanego” z 1943 roku, zawierający zdjęcia z katyńskiej ekshumacji ciał polskich oficerów. Po aresztowaniu ks. Sapeta nie dotarł do więzienia, uciekł ubekom sprzed nosa... wyskakując przez okno!

Przy pomocy kolejarzy z Kłodzka dotarł do Krakowa, gdzie ukrywał się u swojego brata Stanisława. Stamtąd udał się do Katowic. Po kilku dniach został ponownie aresztowany, tym razem przez katowicki UB, i przetransportowany do Wrocławia. Zarzucono mu, iż „w okresie od lipca 1946 r. do dnia 17 lutego 1949 r. w Bardzie Śląskim oraz innych miejscowościach Polski rozpowszechniał fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego. Z ambony mówił wiernym o podłościach bolszewików w sprawie Katynia. Fotografie zrobione przez Niemców o Katyniu przed nabożeństwem kazał chłopcom rozdawać za darmo” – czytamy w oskarżeniu.

17 października 1949 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu skazał księdza Sapetę na karę 2 lat pozbawienia wolności. 1 marca 1950 r. w niewyjaśnionych okolicznościach, prawdopodobnie okrutnie zamęczony, 74-letni kapłan zmarł. UB zakopało jego ciało zawinięte w foliowy worek w bezimiennym dole na cmentarzu Osobowickim.

Rodzina o miejscu pochówku dowiedziała się od współwięźnia. Dopiero wiosną 1972 r. ekshumowano ciało kapłana i przeniesiono do indywidualnego grobu. W latach 90. rodzina wykonała nową płytę nagrobną z napisem: „Prześladowany i zamęczony w więzieniu wrocławskim na Kleczkowskiej”. Miejsce pochówku odważnego księdza do niedawna nie było znane rudnickim parafianom.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama