Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tańczy, śpiewa i głuchnie z miłości

– Lasy Janowskie to jedna z ostatnich ostoi głuszca w Polsce. Nie wyobrażamy sobie, jako leśnicy, miłośnicy przyrody i mieszkańcy tych terenów, że ten piękny ptak mógłby zniknąć z naszego krajobrazu – mówi Waldemar Kuśmierczyk, nadleśniczy Nadleśnictwa Janów Lubelski.

Głuszce żyły w tutejszych lasach od zawsze. Sprzyjały temu bory sosnowe z małą ilością podszytu i rozległymi jagodziskami, czyli obszarami, gdzie rośnie borówka czarna, pospolicie zwana czarną jagodą, oraz inne leśne przysmaki, które stanowią podstawę diety jednego z najpiękniejszych dzikich kuraków.

Gatunkowy alarm

– Populacja głuszca na naszym terenie na szczęście nie wyginęła, choć rzeczywiście jej liczebność jest niewielka. Obecnie dokładamy wszelkich starań, aby pomóc przetrwać temu gatunkowi, który w Polsce jest skrajnie zagrożony wyginięciem – informuje Ewa Flis-Martyniuk, starszy specjalista ds. ochrony przyrody w nadleśnictwie. Według leśników na terenie Puszczy Solskiej i Lasów Janowskich żyje obecnie około 140 głuszców. Spadek liczby tych niezwykle ciekawych i zagadkowych kuraków obserwowany był od kilkudziesięciu lat. – Przyczyn tak dramatycznego zmniejszenia się populacji tego gatunku w polskich lasach jest i może być wiele. Trzeba dodać, że w niektórych krajach ma się on o wiele lepiej. Poza zagrożeniem wydaje się np. Rosja, silna populacja utrzymuje się wciąż w Skandynawii.

W naszych warunkach za główną przyczynę zmniejszenia się liczebności głuszca uznajemy presję drapieżników, które nie tylko polują na pisklęta i osobniki dorosłe, ale także niszczą cenne lęgi. Do 1995 r. głuszec był gatunkiem łownym, co niewątpliwie miało wpływ na zmniejszenie się liczebności populacji. Obecnie jest to gatunek objęty ochroną ścisłą – dodaje pani leśnik. Kiedy spadła liczba bytujących tu głuszców, nieuniknione stały się zmiany genetyczne spowodowane zbyt bliskim pokrewieństwem osobników. To także osłabiło tutejszą populację, która już i tak była przez dziesięciolecia odizolowana od innych grup żyjących choćby w Puszczy Augustowskiej czy w Karpatach. – Podczas badań okazało się, że „lubelski” głuszec różni się genetycznie od innych swoich krajowych pobratymców. W tak małej liczebnie populacji pojawiają się problemy – kojarzone ze sobą blisko spokrewnione ptaki dają potomstwo mniej odporne, łatwiej zapadające na choroby, mające wyższą śmiertelność, ponieważ pojawia się zjawisko tzw. chowu wsobnego – tłumaczy Ewa Flis-Martyniuk. Dużym zagrożeniem dla głuszca mogą być również czynniki klimatyczne: deszczowe i zimne wiosny, szczególnie gwałtowne, nocne spadki temperatury. Powodują one, że jaja w gnieździe ulegają wychłodzeniu, a młode głuszaki giną po wykluciu z uwagi na niewykształcony system termoregulacji.

Co to za ptak?

– Głuszec jest największym i najrzadszym przedstawicielem kuraków w Polsce. Wymienia się go w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt jako gatunek skrajnie zagrożony wyginięciem. To ptak osiadły zasiedlający lasy iglaste, w naszych warunkach bory sosnowe. Najczęściej jest on tu obserwowany na dość suchych, piaszczystych wzniesieniach z bardzo dobrze rozwiniętą warstwą borówek i niewielką ilością podszytu, czyli krzewów i małych drzew, które zapewniają mu pokarm i schronienie. Jest ptakiem bardzo płochliwym. Lubi mieć duży teren na oku. Dlatego gdy las jest zbyt gęsty, głuszec rezygnuje z takich stanowisk – opowiada Ewa Flis-Martyniuk. Dieta głuszca zależy od okresu życia i pory roku. Latem żywi się głównie borówką czarną, borówką brusznicą, żurawiną, wełnianką. Nie gardzi też pokarmem bogatym w białko, czyli mrówkami i ich larwami, dlatego często poszukuje mrowisk, które są dla niego suto zastawionym stołem. A co z zimą? Co wtedy jadają głuszce? – Podczas miesięcy zimowych głuszce żerują głównie na igłach sosny, a także na pączkach drzew liściastych czy pozostałych na krzewinkach i drzewach owocach, np. jarzębiny – opowiada pani leśnik. Połyka też drobne kamyki zwane gastrolitami, które ułatwiają mu trawienie pokarmu w żołądku.

Kura i kogut głuszca znacznie się od siebie różnią, przede wszystkim wielkością i ubarwieniem. – Natura czasem bywa przewrotna, gdyż w przypadku głuszca kogut jest pięknie wybarwionym ptakiem, zachwycającym brązowo-czarnym kolorem piór, metalicznie połyskującymi na piersi, czy przyciągającą wzrok czerwoną plamą nad okiem, tzw. różą, która nabrzmiewa w czasie godów. Natomiast kura jest bardzo skromnie ubarwiona. Jej upierzenie zapewnia dobre maskowanie w runie leśnym. To pozwala jej być niemal niewidoczną w środowisku, w którym żyje i wychowuje potomstwo – opowiada pani leśnik. Pokazując pióro, wyjaśnia, że głuszec posiada upierzenie świetnie adaptujące go do warunków zimowych. – Pióro jest bardzo oryginalne w swojej budowie, bo ma jakby dwa poziomy upierzenia, w tym ciepły puch. To pozwala na lepszą termoizolację podczas wiosenno-zimowych wahań temperatury – dodaje. Głuszec to niezwykle ostrożny ptak, który świetnie wykształcił instynkty samozachowawcze. – Jest bardzo płochliwy. Trudno do niego podejść blisko, bo jest bardzo spostrzegawczy i ostrożny – podkreśla.

Niestety, posiada wiele naturalnych wrogów. Na ziemi są to drapieżniki, takie jak: lis, jenot, borsuk, kuna, a nawet dzik. Z powietrza mogą go zaatakować ptaki drapieżne – jastrzębie, myszołowy czy kruki. Zagrożone są nie tylko osobniki dorosłe, ale także młode głuszaki i lęgi. – Często gniazda głuszca niszczą dziki i inne drapieżniki gustujące w ptasich jajach. A w przypadku głuszca nie jest to trudne, gdyż głuszka, czyli kura głuszca, zakłada gniazdo bezpośrednio na ziemi – dodaje Ewa Flis-Martyniuk.

Toki, czyli miłosne zaloty

Jak opowiadają leśnicy, obserwacja głuszca bywa niezwykle fascynująca. I choć to bardzo płochliwy ptak, to jednak podczas wiosennego okresu godowego tak zapamiętuje się w miłosnych zalotach, że przy odrobinie szczęścia można zobaczyć go z bliska. – Toki to prawdziwa uczta nie tylko dla ornitologów, ale także dla miłośników tego ptaka. Głuszce dojrzewają płciowo już w drugim roku życia, jednak, jak pokazują obserwacje, nie są wtedy jeszcze gotowe, aby wydać i wychować potomstwo. Pierwszych udanych lęgów można się spodziewać w trzecim roku ich życia – precyzuje pani leśnik. Jak dodaje, toki, czyli tańce i śpiewy godowe kogutów, to prawdziwy spektakl natury. – Okres godowy trwa od wczesnej wiosny do maja, gdy na tokowisku przestają pojawiać się samice. W określonych miejscach, zwanych tokowiskami, które nie zmieniają się od lat, w godzinach wieczornych zlatują się koguty. Wzlatują one na drzewa i pozostają tam do świtu. Początkowo tokują, siedząc na gałęzi, później zlatują na ziemię, gdzie pojawiają się kury. Wówczas koguty zaczynają pokaz swoich wokalno-tanecznych umiejętności. Śpiewają pieśń składającą się z czterech faz, a są to: klapanie, trelowanie, korkowanie i szlifowanie. Wydawanym odgłosom towarzyszy taniec, podczas którego koguty rozkładają ogon, opuszczają skrzydła do ziemi i wyciągają do góry głowę. Są tak pochłonięte tokowaniem, że w kulminacyjnym momencie zalotów, w trakcie szlifowania, na kilka sekund tracą słuch, stąd nazywane są głuszcami. W dawnych czasach ten moment wykorzystywali myśliwi, skutecznie polując na tego z natury ostrożnego ptaka. To taka jego pięta achillesowa – wyjaśnia Ewa Flis-Martyniuk.

Jak dodaje, w czasie kogucich zalotów kura obserwuje samce, a dopiero z czasem wybiera partnera. Po godach para rozchodzi się, kura sama wyszukuje miejsce na gniazdo, gdzie składa i wysiaduje jaja. Sama zajmuje się także wychowaniem lęgu. – Głuszce są zagniazdownikami, wszystkie pisklęta wylęgają się w ciągu kilku godzin i opuszczają gniazdo, aby nie zostały wytropione przez drapieżniki. Małe głuszaki o ubarwieniu podobnym do kury także wtapiają się doskonale w otoczenie i bardzo szybko rosną. Już kilkudniowe pisklęta potrafią podlatywać, a 2–3-miesięczne ptaki osiągają wielkość osobników dorosłych – wyjaśnia pani leśnik.

Powrót z nadzieją

Widząc, jak znikają kolejne głuszce, lubelscy leśnicy podjęli się ochrony populacji i miejsc ich bytowania. – Nasze działania rozpoczęły się już w 2007 roku. Najpierw podjęliśmy troskę o zapewnienie ptakom jak najlepszych warunków życia – usuwaliśmy zagrażającą siedliskom, a przez to i głuszcom, inwazyjną czeremchę amerykańską, budowaliśmy zastawki, aby utrzymać odpowiednio wysoki poziom wody w lesie, redukowaliśmy liczbę drapieżników. Jednak to nie wystarczyło. Dlatego od 2018 r. wspólnie z Nadleśnictwem Biłgoraj i Józefów realizujemy projekt o nazwie „Restytucja i czynna ochrona głuszca w Puszczy Solskiej”.

Jednym z najważniejszych zaplanowanych zadań jest wsiedlanie do środowiska naturalnego głuszców hodowanych w wolierach. Przy tak niewielkiej liczebności populacji odbudowa jej stanu bez zasilenia z zewnątrz nie jest możliwa – poinformował Waldemar Kuśmierczyk, nadleśniczy Nadleśnictwa Janów Lubelski. Wsiedlanie odbywa się według precyzyjnego planu. Młode ptaki wraz z kurą trafiają do specjalnej woliery adaptacyjnej. Znajduje się ona w miejscu, w którym bytują głuszce, ponieważ celem leśników jest jak najszybsze spotkanie się ptaków wsiedlanych i żyjących naturalnie po to, by te pierwsze wzięły udział w rozrodzie, tym samym zwiększając lokalną liczebność. Program wsiedlania głuszca w Lasach Janowskich jest konieczny, by utrzymać populację, wzmocnić ją genetycznie i sprawić, aby gatunek nie był zagrożony w naszych lasach. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama