Nowy numer 47/2020 Archiwum

Stalowa Wola. Stoimy nad krawędzią

Coraz więcej zarażonych i śmiertelnych przypadków.

Komisje Zdrowia powiatu i gminy Stalowa Wola debatowały wspólnie nad rozwojem pandemii. Dyrektor stalowowolskiego sanepidu Stanisław Pieprzny przedstawił smutną statystykę.

- Od początku wybuchu pandemii do 1 października w naszym powiecie zanotowaliśmy 159 zachorowań. Od tego czasu do 28 października przybyły 324 nowe przypadki. Jest też więcej zgonów:  wzrost z 8 do 29. Epidemia przyspieszyła więc trzykrotnie. Jest to oczywiście także efekt większej liczby wykonywanych badań, w tym w specjalnym punkcie w szpitalu. Obecnie w powiecie na kwarantannie jest 167 osób, a 47 jest hospitalizowanych, w tym 125 w samej Stalowej Woli. Jeżeli chodzi o pozostałe gminy, najwięcej bo 38 osób, na kwarantannie jest w Zaleszanach. Wyzdrowiało 248 chorych - poinformował dyrektor.

Coraz większa liczba zachorowań to oczywiście coraz większe obciążenie powiatowego szpitala.

Stalowa Wola. Stoimy nad krawędzią

- Sytuacja w szpitalu jest dynamiczna. Pacjentów dodatnich mamy coraz więcej. Obecnie na oddziale internistycznym jest ich około 20 - poinformował dyrektor stalowowolskiej lecznicy Grzegorz Czajka.

Sytuację utrudnia spora absencja medycznego personelu.

- Obecnie 7 lekarzy ma wynik dodatni, a 5 jest na kwarantannie. Jeśli chodzi pielęgniarki - to wyłączonych z pracy z tych powodów jest 31 osób. Posiadamy 21 respiratorów, pod 3 z nich są już pacjenci - dodał dyrektor.

Kończą się zapasy ochronnego sprzętu. Wydłuża się także czas oczekiwania na otrzymanie wyniku testów, bo laboratoria już nie dają rady.

- Obecnie wynosi on około 90 godzin - powiedział Marek Ujda ordynator Oddziału Kardiologii Inwazyjnej i Angiologii, który zaapelował do mieszkańców powiatu o unikanie kontaktów, noszenie maseczek i rękawiczek.

Stalowa Wola. Stoimy nad krawędzią

- Gdybyśmy mieli swój sprzęt, to badanie testów PCR, które są najdokładniejsze, byłoby mniejszym problemem. Teraz testy te wykonują tylko wydzielone laboratoria, których jest kilka w całym województwie. Takie urządzenia powinny być w co drugim szpitalu powiatowym - apelował  Andrzej Komsa, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa.

Sytuacja osób potrzebujących pomocy jest dramatyczna.

- Jeszcze przyjmujemy i obsługujemy pacjentów, bo mamy kim i czym i mamy gdzie ich położyć, ale stoimy nad krawędzią- dodał zastępca dyrektora.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama