Nowy numer 3/2021 Archiwum

Mistrzowskie pasje

Malarz, grafik, teoretyk sztuki, architekt Andrzej Fogtt opowiada o swojej twórczości.

Marta Woynarowska: Ekspozycja zbiega się z dwoma jubileuszami, jakie obchodzi Pan w tym roku.

Andrzej Fogtt: Nie przywiązuję wagi do dat, ale w tym roku świętuję aż dwa – 70 lat życia i 50 lat pracy twórczej i trochę jestem zaskoczony. Dzików to piękne miejsce. Wystawa w zamku Tarnowskich, mającym wielowiekową historię, wspaniałą tradycję, cenne zbiory sztuki – to dla mnie zaszczyt. W ubiegłym roku miałem okazję poznać tutaj Jana Tarnowskiego, który przyszedł na mój odczyt, zorganizowany w ramach Międzynarodowego Sympozjum im. Ruzamskiego.

Jakie prace wybrał Pan na tarnobrzeską wystawę?

Postanowiłem zaprezentować obrazy z ostatnich kilku lat, ukazujące moje pasje, inspiracje związane z naturą, czyli pejzaż, który jest dla mnie ogromnie ważnym tworzywem. Nie zajmuję się jednak mimetycznym odtwarzaniem, maluję jego energię. Wielu artystów odwróciło się od pejzażu, na szczęście jest kilku kolegów w Polsce i na świecie, w tym mój serdeczny przyjaciel Stanisław Baj, którzy kontynuują to dzieło. Drugą moją wielką pasją są ludzie. Od 50 lat maluję przyjaciół, kolegów malarzy, literatów, naukowców, lekarzy, ludzi których poznaję na mojej drodze życia. Ale też artystów z innych epok, którzy mieli wpływ na moją twórczość. Także obrazy figuralne, przekraczające granicę portretu, które nazywam studium do portretu. I wreszcie moja czwarta wielka pasja – architektura. Na wystawę w Tarnobrzegu wybrałem makietę przedstawiającą projekt ołtarza dla kościoła pw. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Rzeszowie.

Wspomniał Pan o architekturze, jako jednej ze swoich pasji. Nie mogę zatem nie zapytać o inny głośny Pański projekt. Wieża Jedności... wciąż czeka na realizację.

Pomysł zrodził się w 1983 r. Postanowiłem zrobić coś dla Warszawy. Wykonałem model z gliny, nawiązujący do jednego z moich obrazów, który prezentowałem na Biennale w Wenecji w 1984 r., ukazujący ukrzyżowaną kobietę, a Warszawa jest przecież kobietą, i to po wielokroć ukrzyżowaną i zmartwychwstałą. Pierwsza prezentacja projektu odbyła się w plenerze nad Wisłą. Dzięki uprzejmości policjantów wypłynęliśmy na rzekę, gdzie wbiłem 5-metrowy maszt z flagą. Wieża Jedności miała i ma w moim zamyśle stanowić m.in. siedzibę międzynarodowego centrum koordynacji organizacji zajmujących się pomocą. Ale nie tylko, program użytkowy budynku jest bardzo pragmatyczny. Idea Wieży Jedności jest w obecnej sytuacji Polski niezwykle doniosła. Społeczeństwo polskie jest podzielone, zwaśnione, panuje nienawiść, wystarczy iskra, aby wybuchł pożar. Niemniej nie tracę nadziei, że Wieża Jedności stanie. Matka Teresa, z którą się spotkałem, powiedziała bowiem, że ją zbuduję.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama