Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pełni obaw

Nie było uroczystych apeli, hymnów, przemówień, powitań. Zabrakło też radości.

Tak w szkołach wyglądał 1 września, pierwszy taki w historii szkolnictwa. Nigdy wcześniej nie rozpoczynano nowego roku szkolnego w sytuacji pandemii. Optymizmem dodatkowo nie napawały informacje płynące z różnych rejonów kraju o zakażeniach wśród nauczycieli oraz uczniów i objęciu kwarantanną wszystkich pracowników w kilku placówkach. Od 2 września w tarnobrzeskich szkołach nauka rozpoczęła się w normalnym trybie stacjonarnym, ale zgodnie z rekomendacjami MEN dyrektorzy, po konsultacjach z sanepidem, organem prowadzącym i nadzorem pedagogicznym, w przypadku stwierdzenia dużego zagrożenia będą mogli wprowadzić nauczanie w systemie hybrydowym, czyli częściowo stacjonarnym, częściowo zdalnym, lub też całkowicie zdalnym.

– Zostaliśmy pozostawieni sami sobie, zwyczajnie wystawiono nas do wiatru. Mam przeświadczenie, że przez wakacje ktoś w Warszawie nie odrobił zadania domowego. O tym, że 1 września wrócimy do szkół, wiedzieli wszyscy, i to od dawna, tymczasem MEN jakby o tym zapomniało. Niestety, zabrakło systemowego rozwiązania problemu, nie posłuchano ekspertów, którzy apelowali, że nauczanie musi być całkowicie przemodelowane, zmieniona częściowo podstawa programowa i w tych trudnych miesiącach położony nacisk na naukę przedmiotów kluczowych z ograniczeniem pobocznych. Wówczas klasy podzielone na mniejsze grupy mogłyby uczyć się tego samego dnia, ale to wiązałoby się ze zwiększeniem nakładów finansowych, których być może w budżecie nie ma – stwierdza Paweł Paradowski, dyrektor tarnobrzeskiej Szkoły Podstawowej nr 10, gdzie naukę rozpoczęło ponad 800 uczniów. Placówki podczas wakacji dokonywały zakupów środków ochrony, m.in. w ramach programów ministerialnych oraz dzięki dofinansowaniu z samorządu, który także dostarczył i dostarcza szkołom wszystko, co jest potrzebne do zachowania bezpieczeństwa sanitarnego. Dyrektorzy w porozumieniu z sanepidem i organem prowadzącym opracowywali wewnątrzszkolne regulaminy i procedury. W przygotowanych przez dyrekcję Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Tarnobrzegu procedurach bezpieczeństwa wprowadzony został zapis, by w przestrzeniach otwartych, takich jak korytarze, uczniowie, nauczyciele oraz pracownicy administracyjni nosili maseczki lub przyłbice. Najtrudniejsze, a właściwie prawie niemożliwe, będzie utrzymanie w szkołach dystansu. – Wpuszczamy dzieci kilkoma wejściami z zachowaniem reżimu sanitarnego. Dlatego prosiliśmy rodziców młodszych roczników i młodzież starszych klas, aby do szkoły przychodzić około 20 minut przed rozpoczęciem lekcji. Pomieszczenia będą dezynfekowane, a uczniowie, w miarę możliwości, będą uczyć się w jednej sali przez przynajmniej dwie, trzy godziny – dodaje P. Paradowski. O ile takie rozwiązania są możliwe w szkołach podstawowych, o tyle w przypadku średnich, zwłaszcza techników, są bardzo trudne lub wręcz niemożliwe do zrealizowania, podobnie jak idea dzielenia klas i pracy dwuzmianowej. – Mamy ponad 900 licealistów, spośród których ok. 80 procent stanowią uczniowie dojeżdżający komunikacją zbiorową z wielu okolicznych miejscowości. Dzielenie klas nie wchodzi w rachubę, albowiem właśnie z uwagi na dojeżdżającą młodzież lekcje muszą skończyć się ok. godz. 15 – zauważa Tomasz Stróż, dyrektor LO im. Kopernika. Z nieco większą dozą optymizmu patrzy Wilhelmina Kropornicka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 im. Akademii Miechocińskiej. – Mamy warunki o wiele lepsze od dużych szkół. U nas naukę rozpoczęło ponad 120 uczniów. Wielką zaletą jest zewnętrzna klatka schodowa, dzięki której bez problemu możemy odciąć poszczególne kondygnacje i nie dopuścić do mieszania się dzieci. Rozdzieliliśmy piętra dla pierwszego i drugiego etapu kształcenia. Posiłki uczniowie będą spożywali w klasach, w których się uczą. Ponadto wokół szkoły mamy duże tereny zielone, które przy sprzyjającej pogodzie mogą być wykorzystane do prowadzenia lekcji na świeżym powietrzu. Podzieliliśmy zajęcia świetlicowe na kilka grup, by były one jak najmniej liczne – stwierdza Wilhelmina Kropornicka. Z kolei prezydent Tarnobrzega Dariusz Bożek z dużym niepokojem patrzył na to, co może zdarzyć się w szkołach po 1 września. – Bardzo dziwię się, że ministerstwo nie podjęło decyzji o przesunięciu rozpoczęcia roku szkolnego, niektóre dzieci wróciły z wakacyjnych wyjazdów nawet 31 sierpnia. Po tych dwóch tygodniach wiedzielibyśmy, czy wśród uczniów i nauczycieli w Tarnobrzegu są zakażenia przywiezione z wakacyjnych wojaży – mówi Dariusz Bożek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama