Nowy numer 48/2020 Archiwum

Aktywnie i ciekawie

Coraz chętniej szukamy miejsc, gdzie można miło spędzić czas, spalić niepotrzebne kalorie i popracować nad kondycją.

Wdobie trwającej cały czas epidemii dużym urlopowym wzięciem cieszą się miejsca, gdzie można spędzić wolny czas daleko od zatłoczonych plaż, obleganych uzdrowisk czy coraz bardziej zatłoczonych górskich szlaków. Szukamy ustronnych, ciekawych i klimatycznych ofert turystycznych, gdzie możemy także aktywnie spędzić czas na łonie nieodkrytej do końca polskiej przyrody. Dziś zapraszamy na szlaki rowerowe, kajakowe i wodne.

Przez Polskę na dwu kółkach

Kilka lat temu wzdłuż naszych dróg pojawiły się małe pomarańczowe tabliczki informujące o przebiegu niezwykłego rowerowego szlaku, który opasał całą wschodnią część naszego kraju. Utworzony w 2015 roku Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo daje możliwości zorganizowania jednodniowej wycieczki rodzinnej do jakiegoś ciekawego miejsca w okolicy lub prawdziwej wyprawy rowerowej, podczas której możemy przemierzyć Polskę od Elbląga po Przemyśl, Rzeszów i Kielce. Blisko 200 km tego szlaku przebiega przez naszą diecezję. – Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy nasi dorastający synowie wymarzyli sobie na urodzinowy prezent rowery. W dobie komputerów i smartfonów było to jakby życzenie z innej bajki. Okazało się, że grupa ich kolegów jeździła po bezdrożach na międzywalu wiślanym. Oczywiście chłopcy chcieli popularne górale, czyli rowery crossowe, idealnie nadające się do takiej terenowej jazdy. Wraz z żoną kilka razy skorzystaliśmy z rowerowego sprzętu naszych synów i wybraliśmy się na wyprawę po okolicy. Połknęliśmy bakcyla, choć rowery chłopców nie bardzo nadawały się do jazdy rekreacyjnej. Przyszła więc kolej na zakup rowerów dla nas. To właśnie wtedy zrobiło się głośno o powstającym Green Velo, który miał biec także przez naszą miejscowość – opowiada Krzysztof Giemza z Gierlachowa pod Sandomierzem. Kupili rowery trekkingowe i zaczęli wyjeżdżać na pierwsze eskapady. – Najpierw była Koprzywnica, potem Klimontów, a po drugiej stronie Wisły objechaliśmy trasy do Radomyśla, Zaklikowa, a nawet Baranowa Sandomierskiego. Każdy wyjazd związany był z odwiedzeniem konkretnego ciekawego miejsca lub poznaniem uroków przyrodniczych, na przykład Lasów Janowskich. To był początek większej przygody – dodaje. – Zaczęliśmy czytać o Green Velo, analizować trasy. Wciągnęliśmy w to chłopaków, którzy mogliby już podołać większej, kilkudniowej trasie. W 2018 r. zapadła decyzja, że wakacje spędzamy na rowerze. Opracowaliśmy ciekawy plan, powoli udoskonalaliśmy rowery i dokupiliśmy cały potrzebny osprzęt – opowiada Alicja Giemza. Pierwsze wakacje postanowili spędzić na Suwalszczyźnie i Mazurach. – Nie jechaliśmy wzdłuż głównego szlaku Green Velo, ale wybraliśmy ciekawsze wycieczki jednodniowe. Dysponując samochodem dostosowanym do transportu rowerów, mogliśmy wybierać najciekawsze i najatrakcyjniejsze trasy. I tak pierwszego dnia objechaliśmy jezioro Mamry, by potem udać się na Suwalszczyznę. Tutaj urzekł nas niezwykle malowniczy szlak wokół Doliny Rospudy oraz szlak po Puszczy Augustowskiej, zwany Szlakiem Orła Białego. Kolejne dni były odkrywaniem tamtych lokalnych szlaków, na których poznawaliśmy nie tylko przyrodę, ale także zabytki i wschodnią architekturę. Wracając do domu, nie mogliśmy się oprzeć, by nie objechać rowerami Puszczy Białowieskiej – dodaje pani Alicja.

Rowerem przez okolicę

Jednak aby wypocząć i poznać piękno naszej przyrody i historii, nie trzeba wyruszać aż na odległe Mazury i Polesie. – Świętokrzyska część szlaku Green Velo to około 190 km wspaniale przygotowanych i oznaczonych tras, które łączą Końskie z Sandomierzem. Ta część szlaku doskonale nadaje się do organizowania wyjazdów dla całych rodzin. Nie ma tutaj dużych przewyższeń czy trudnych technicznie odcinków. Szlak prowadzi przez malownicze parki krajobrazowe i łączy najciekawsze miejsca turystyczne oraz historyczne naszego regionu – wyjaśnia Anna Kowalska z Regionalnego Centrum Informacji Turystycznej w Kielcach. Jak dodaje, idea szlaku Green Velo nie polega tylko na przejeździe główną trasą, ale daje możliwość skorzystania z atrakcji, które znajdują się w tzw. korytarzu. – To szlaki − łączniki, które biegną około 20 km na północ i na południe od głównej trasy, prowadząc do najciekawszych miejsc znajdujących się w tej strefie. I tak, jeśli startujemy z Sandomierza, możemy przejechać niezwykle malowniczą trasą przez Samborzec do Klimontowa, a wracając, odwiedzamy zabytki Koprzywnicy. To urokliwa trasa wiodąca pośród malowniczych sadów Sandomierszczyzny. Polecana jest szczególnie wiosną, kiedy kwitną sady, ale piękna jest także jesienią, gdy na drzewach są już dojrzałe, smaczne owoce – podkreśla Anna Kowalska. Ciekawy jest także odcinek z Kotuszowa przez Kurozwęki, nad malowniczym zalewem Chańcza, przez Iwaniska, Ujazd, Skotniki do Sandomierza. Warto podkreślić, że Green Velo to także cała infrastruktura. Na trasie rowerzyści mają do dyspozycji tzw. MOR-y, czyli Miejsca Obsługi Rowerzysty. Na całym szlaku jest ich około 230, a w części świętokrzyskiej – 18. To miejsca, gdzie cykliści mogą zatrzymać się i odpocząć w przystosowanej wiacie. Na szlaku znajdziemy także MPR-y, czyli Miejsca Przyjazne Rowerzystom, tj. obiekty noclegowe, usługowe oraz serwisowe dostosowane do turystyki rowerowej. Są to na przykład obiekty oferujące w dobrej cenie nocleg i miejsca dostosowane do bezpiecznego przechowywania rowerów. Ostatnio nominację do Miejsca Przyjaznego Rowerzystom otrzymało sandomierskie Muzeum Okręgowe. – Turystyka rowerowa bardzo szybko się rozwija. Z każdym rokiem otrzymujemy coraz więcej zapytań odnośnie do szlaku i oferty dla tego typu wypoczynku. Czymś bardzo popularnym są rodzinne jednodniowe wyprawy rowerowe i grupowe spędzanie urlopu na rowerze. Myślę, że coraz bardziej nakręcamy się na taką formę aktywnego wypoczynku, który jest świetną propozycją na bezpieczny urlop w czasie pandemii – dodaje Anna Kowalska.

Z biegiem rzek

Coraz więcej osób szuka aktywnego wypoczynku związanego z kajakami lub żaglami. Od kilku lat mieszkańcy Świętokrzyskiego mogą wybrać się na kajakowe szlaki po miejscowych rzekach. – Myślę, że niezapomniane wrażenie pozostawia odkrycie naszego regionu z tej perspektywy. Nie są to aż tak znane szlaki jak na Mazurach czy Suwalszczyźnie, ale spływ po nieodkrytej rzece dostarcza wielu atrakcji oraz adrenaliny przy pokonywaniu przeszkód, odkrywaniu czegoś, co jeszcze nieznane; poza tym podziwiamy piękno przyrody. Z mężem jesteśmy pasjonatami przecierania i odkrywania wodnych szlaków. Dysponując własnym kajakiem, na pierwszą wyprawę wybraliśmy Kamienną – rzekę, która przecina niemalże całą ziemię świętokrzyską. Bardzo urokliwy jest odcinek pomiędzy zalewem w Brodach a Ostrowcem i następnie aż do ujścia Kamiennej do Wisły. Jest to spokojna rzeka, choć niejeden raz zaskoczyła nas przyspieszającym nurtem lub meandrowaniem pośród łąk i pól. Kolejną odkrytą przez nas rzeką jest staszowska Czarna. Wybierając się na tę rzekę, trzeba upewnić się co do stanu wody, czy pozwala na spokojny spływ. Polecamy przepłynięcie odcinka ze Staszowa przez Połaniec do ujścia do Wisły – opowiada Dagmara Zięba z Ostrowca Świętokrzyskiego. Początkujący kajakarze mogą wybrać się na spływy Nidą. – To najciekawsza rzeka województwa świętokrzyskiego. Wijąca się niezmierzoną ilością meandrów wśród morza łąk i pastwisk, wraz z położonymi nad jej brzegami miasteczkami tworzy niezwykły krajobraz tej krainy. Latem temperatura wody dochodzi do 26–27 stopni Celsjusza. Sezon kajakowy zaczyna się tutaj już w maju i trwa do jesieni. Choć Nida nie wpływa bezpośrednio do morza, ma własną deltę śródlądową. Jest to królestwo owadów i wielu rzadkich gatunków ptaków. Jej wody zaś są bardzo zasobne w wiele gatunków ryb. Spływy Nidą są organizowane przez kilka firm, gdzie można wypożyczyć sprzęt pływający – informuje Anna Kowalska. Kajakiem można popłynąć i po Wiśle. Sprzęt posiada MOSiR w Sandomierzu. Spływy nie są organizowane regularnie, lecz według zapotrzebowania. Najczęściej wybierana trasa to Połaniec–Sandomierz lub Sandomierz–Zawichost. Kajakiem można popłynąć po niezwykle ciekawych rzekach wiodących z Roztocza na Podkarpacie. – Po wodach rzeki Tanew i Biała Łada można przepłynąć z malowniczego Roztocza aż do Ulanowa. Jednak wybierając spływ tymi rzekami, musimy śledzić stany wód, bo przy bezdeszczowych latach spływ jest bardzo utrudniony. Może i Ulanów z wielowiekowymi tradycjami flisackimi doczeka się również spływów kajakowych po Sanie. Byłaby to bardzo ciekawa oferta, która przyciągnęłaby wielu turystów w to niezwykłe miejsce związane z żeglugą rzeczną – podkreśla Andrzej Grzybowski, organizator spływów na Roztoczu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama