Nowy numer 48/2020 Archiwum

Odpoczynek z flisakami

Ulanów to malownicze miasteczko położone w widłach dwóch rzek: Sanu i Tanwi. Ośrodek wypoczynkowy tonie w zieleni. Jodu zaś jest tutaj nie mniej niż nad morzem.

Położenie miasteczka, jak i jego mikroklimat sprawiają, że wypoczynek u nas jest zdrowy, przyjemny, a piękne widoki, zabytki, woda, dobra baza noclegowa i smaczne jedzenie, jakie możemy zaoferować naszym gościom, zachęcają do odwiedzenia flisackiego miasta i jego okolic – zachęca do przyjazdu Stanisław Garbacz, burmistrz gminy i miasta Ulanów.

Zalążkiem ulanowskiej osady było targowisko w pobliżu ujścia Tanwi do Sanu. Wykorzystywano go także jako miejsce postoju statków płynących Sanem. Z czasem powstał tutaj ośrodek szkutniczy. W 1616 roku podczaszy ziemi przemyskiej Stanisław Uliński-Ulina otrzymał od króla Zygmunta III zgodę na założenie miasta. Sławę i szybki rozwój w czasach od XVII do XIX wieku Ulanów zyskał dzięki rzemiosłu szkutniczemu i silnemu ośrodkowi flisackiemu. U ujścia Sanu do Tanwi znajdowała się rzeczna przystań zwana palem, do której zawijały statki żeglugi śródlądowej. W szkutniczych zakładach zaś naprawiano i budowano statki, zwłaszcza galary. Dziś Ulanów to stolica polskiego flisactwa. Obecnie flisacy nie spławiają już drewna do Gdańska, lecz wożą galarami – płaskodennymi łodziami – turystów i wczasowiczów. Przed pandemią z wycieczek Sanem korzystało kilka tysięcy osób rocznie, w tym także z zagranicy. – Pływamy na pięciokilometrowej trasie między Ulanowem a Bielinami. Pokazujemy cypel, ujście Tanwi do Sanu i wracamy do portu. W programie jest także zwiedzanie Ulanowa, w tym Muzeum Flisactwa i zabytkowego kościoła pw. św. Barbary, patronki naszych flisaków, oraz degustacja flisackich potraw – wylicza Kamil Chmielowski, cechmistrz Bractwa Flisackiego w Ulanowie. U Mieczysława Łabęckiego z kolei, flisaka z dziada pradziada, jedynego Polaka, który nie tylko ma patent retmański, ale też spływa tratwami największymi rzekami kraju, można z kolei oglądać prawdziwą tratwę. Jego żona, pani Maria, poczęstuje zaś flisackimi przysmakami, w tym łosuchami, czyli plackami na sodzie. Warto się także wybrać do oddalonych o kilka kilometrów od Ulanowa Bielin, gdzie w parafii św. Wojciecha emerytowany proboszcz Jan Jagodziński zgromadził ponad 60 relikwii indywidualnych i trzy zbiorcze, które przechowywane są w specjalnej kaplicy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama