Nowy numer 39/2020 Archiwum

Szlak pełen smaku

Odradzająca się uprawa winorośli i sandomierskie winnice to nie tylko powrót do średniowiecznych tradycji, ale także atrakcja, którą wybiera coraz więcej miłośników enoturystyki.

Przybywający do Sandomierza turyści od kilu lat mogą zwiedzać nie tylko cenne zabytki i pełne ciekawych eksponatów muzea. Z roku na rok powstają nowe ciekawe propozycje niekonwencjonalnej turystyki. Jedną z nich jest zwiedzanie sandomierskich winnic i poznawanie tajników uprawy winorośli oraz wyrobu wina. Dziś zapraszamy na sandomierski Szlak Winiarski.

Turystyka ze smakiem

Sandomierskie wina z pierwszych winnic zakładanych przez dominikanów mają już swoją markę, poświadczoną w przekazach historycznych sięgających średniowiecza. Obecnie z trudem jest ona odnawiana dzięki wytrwałej i mozolnej pracy okolicznych winiarzy. To właśnie oni po pierwszych sukcesach postanowili stworzyć Stowarzyszenie Winiarzy Sandomierskich, które ma za zadanie nie tylko promować lokalny produkt, ale przede wszystkim wspierać działania administracyjne związane z uprawą winorośli i produkcją wina. Dzięki wspólnym wysiłkom powstał szlak łączący sandomierskie winnice oraz święta promujące szlachetny wyrób miejscowych winiarzy. – W skład niezwykłego szlaku wchodzi dziewięć winnic, ulokowanych w najbliższym otoczeniu Sandomierza: Winnica nad Jarem, Winnica Nobilis, Winnica na Rozdrożu, Winnica Kędrów, Winnica św. Jakuba, Winnica Modła, Winnica Nadwiślańska, Winnica z Gór Pieprzowych i Winnica Płochockich. Szlak rozpoczyna się w miejscu, gdzie w średniowieczu powstała najprawdopodobniej pierwsza winnica, u tutejszych ojców dominikanów. Trasę podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszy to Trakt Królewski prowadzący z Sandomierza do Klimontowa, o długości 26 km i obejmujący sześć winnic. Drugi to tak zwany Trakt Pieprzowy, wiodący z Sandomierza do Kamienia Łukawskiego, przez Góry Pieprzowe. Ten liczy 5,6 km i obejmuje trzy winnice. Podróż tym oryginalnym szlakiem łączy smaki i zapachy z pięknem okolic Sandomierza – podkreśla Mateusz Paciura, prezes Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy. Jak dodaje, każda winnica tworzy inny klimat, ma własną historię. – Decydując się na podróż w sandomierski, winiarski świat, obok aromatów i smaków oraz wiślanych krajobrazów rozciągających się ze zboczy wzgórz napotkamy legendy opowiadane przez gospodarzy – dodaje. Odwiedzając winnicę, można dowiedzieć się, jak z sukcesem uprawiać w naszych warunkach klimatycznych winorośl, jak dobierać gatunki i szczepy, kiedy odbywa się zbiór dojrzałych gron. Każdy winiarz uchyli także rąbka tajemnicy produkcji wina czy zasady doboru smaków i aromatów. – Zapraszamy także na coroczne wydarzenia: Dni Otwartych Winnic oraz Święto Młodego Wina i Jesień Młodego Wina. To okazja, aby nie tylko odwiedzić konkretne miejsca, ale także posłuchać o powracającej tradycji uprawy winorośli i wyrobu wina, którą w okresie powojennym na pewien czas utraciliśmy – podkreśla M. Paciura.

Sztuka odpowiedniego doboru

Spacerując po Winnicy nad Jarem u państwa Paciurów, ma się wrażenie, że odwiedza się jedną z toskańskich upraw. Pofalowane pagórki obsadzone różnymi gatunkami winorośli wygrzewają się w letnim słońcu. W niedalekiej odległości Wisła wije się pomiędzy sandomierskimi sadami. – Uprawa winorośli nie jest prosta, wymaga fachowej wiedzy i lat praktyki. Jednak najważniejszy jest wybór stanowiska, gdzie chcemy założyć uprawę. Nasza winnica znajduje się na glebach lessowych, które odpowiadają winorośli, jest położona dość wysoko, co ułatwia ochronę przed wiosennymi przymrozkami. Musimy pamiętać, że jakość wina nie powstaje w piwnicy, ale w winnicy i jest składową jakości ziemi, pogody oraz pracy włożonej w pielęgnację winorośli – opowiada Mateusz Paciura. Jak dodaje, ten rok nie był łatwy. Ciepła wiosna przyśpieszyła wegetację, a późniejsze przymrozki dały się we znaki krzewom, przez co wydłuży się czas potrzebny do tego, aby grona odpowiednio dojrzały. – W naszej winnicy uprawiane są w większości gatunki dające owoce białe i czerwone. Cztery lata temu zasadziliśmy winorośl, która daje różowe grona. Nie stawiamy na duże ilości owoców, tylko na ich jakość, by koncentracja smaku była w nich jak największa – podkreśla. Jego winiarską zasadą jest zrobić dobry trunek z tego, co daje natura. – Tajemnica dobrego wina to stworzenie harmonii między aromatem i smakiem – podsumowuje. W trakcie odwiedzin w sandomierskich winnicach, a szczególnie w piwnicach, gdzie leżakują butelki ze szlachetnym trunkiem, niejednej osobie przychodzi ochota na założenie własnej winnicy i produkcję wina. – Czynnikiem sprzyjającym zakładaniu winnic jest ocieplający się klimat, czyli brak srogich zim i ciepłe, bezdeszczowe lata. To idealne warunki dla winorośli. Ponadto winorośl dobrze adaptuje się do nowych warunków. Początkowo w powstających winnicach sadzone były odmiany hybrydowe, które wyhodowano w wyniku rozmnażania generatywnego, podczas którego łączymy cechy dwu odmian winorośli. Jest to żmudny proces, który dopiero po wielu latach przynosi efekt w postaci powstania nowej odmiany winorośli. Takie nowe odmiany są odporne na przymrozki oraz mają podwyższoną odporność na różne choroby. Jednak ostatnie lata pokazują, że odmiany szlachetne typu Vitis vinifera, czyli winorośl właściwa, bardzo dobrze radzą sobie w naszych warunkach – dodaje Magdalena Kapłan z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Wraz z mężem prowadzą Winnicę Nobilis w Faliszowicach. W ich winnicy prowadzone są liczne badania przyrodniczo-naukowe na konkretnych odmianach winorośli. – Każda odmiana wymaga odpowiedniego doboru stanowiska, ilości ciepła, by uzyskać określone parametry cukru i kwasowości, które są bardzo ważne w produkcji wina. W naszej winnicy większość odmian to tzw. przerobowe, czyli przeznaczone do produkcji wina. Jeżeli chodzi o białe winogrona, to uprawiamy odmiany: solaria, muskat odeski, seyval blanc. Wśród odmian ciemnych: regent, rondo czy maréchal foch. Mamy także nową odmianę cabernet cortis, owocuje u nas od 2019 r. i wydaje się przyszłościowa – dodaje. W Winnicy Nobilis produkcją wina zajmuje się pan Grzegorz, mąż pani Magdaleny. – Dla mnie każdy gatunek wina, jaki wyjdzie spod jego ręki, jest wyśmienity, bo wiem, ile serca i pracy wkłada w to, aby powstało dobre wino. Z każdym winem pracuje po wiele godzin z zegarmistrzowską dokładnością i wielką cierpliwością – podkreśla Magdalena Kapłan. Jak dodaje, jeden gatunek wina towarzyszy ich winnicy od początku. Jest to Mr. Heliodor. Powstał przez przypadek. To kupaż aromatycznych odmian muskata odeskiego i jutrzenki. Po połączeniu wyszło bardzo aromatyczne wino, po które wracają nasi klienci – dodaje.

Winnica z historią

– Wywodzę się z rodziny ogrodników dworskich z tradycją sięgającą XVIII wieku. Moi przodkowie zajmowali się szkółkarstwem, byli pionierami ogrodnictwa, a pradziadkowie zajmowali się uprawą winorośli i produkcją win gronowych dworskich i mszalnych do lat 50. ubiegłego wieku. Niestety, po wojnie panujący wtedy ustrój wprowadził zakaz produkcji i sprzedaży wina, dlatego dziadek mógł produkować owoce tylko do konsumpcji lub sprzedawać do państwowych zakładów, które zajmowały się wyrobem wina – opowiada Marceli Małkiewicz, właściciel Winnicy Sandomierskiej. Historia jego fascynacji winoroślą rozpoczęła się też bardzo nietypowo. – Przy domu rodzinnym rośnie bardzo leciwy już krzew winorośli. Jak się okazało, posadził go mój dziadek blisko 70 lat temu. Mimo upływu lat krzew całkiem nieźle się ma i ciągle dobrze owocuje. Ten krzew mnie zaciekawił, dowiedziałem się o rodzinnych tradycjach w uprawie winorośli i wybrałem studia na Uniwersytecie Rolniczym ze specjalizacją ogrodnictwo. Tam też poznałem moją żonę Monikę i jako młodzi ogrodnicy postawiliśmy właśnie na winiarstwo – opowiada Marceli. Już podczas studiów zrobił pierwsze nasadzenia we własnej winnicy. Od 2013 r. wprowadzają wraz z żoną wina do sprzedaży i stali się prekursorami enoturystyki. – Swoją pracę traktuję sentymentalnie, cieszę się, że mogę pielęgnować tradycję rodzinną. Obecnie mój tato jest producentem wyśmienitych serów, dlatego osoby odwiedzające naszą winnicę mogą dowiedzieć się wiele o tajemnicach winiarskich, spróbować naszego wina i sera, który wzbogaca doznania smakowe – podkreśla pan Marceli. I choć jego winnica nie weszła w skład winiarskiego szlaku, to również jest miejscem, które warto odwiedzić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama