Nowy numer 39/2020 Archiwum

Tablica ochotników

W ostatnich dniach lipca 1920 r. spod zamku Tarnowskich w Dzikowie wyruszyło 55 tarnobrzeżan, by walczyć z bolszewicką nawałą.

Lata po II wojnie światowej zdecydowanie nie sprzyjały nie tylko kultywowaniu pamięci, ale nawet wspominaniu o wojnie polsko-bolszewickiej. Był to, podobnie jak zbrodnia katyńska, temat zakazany. O tych, którzy poszli bronić dopiero co odzyskanej ojczyzny wspominano jedynie w domowych zaciszach.

Nie inaczej było w przypadku oddziału nazwanego Ochotnicy Dzikowscy 1920 Roku, utworzonego z inicjatywy hrabiego Zdzisława Tarnowskiego, właściciela Dzikowa. Odpowiadając na potrzebę chwili wobec zagrożenia idącego ze wschodu oraz na odezwę Rady Obrony Państwa z 3 lipca 1920 r., wzywającą „wszystkich zdolnych do noszenia broni, by dobrowolnie zaciągali się w szeregi armii, stwierdzając, iż za ojczyznę każdy w Polsce z własnej woli gotów złożyć krew i życie”, postanowił własnym sumptem wystawić 50-osobowy oddział złożony z piechoty oraz kawalerii. Zgłaszali się rzemieślnicy, chłopi oraz uczniowie miejscowego gimnazjum, przede wszystkim ludzie młodzi, czasem niepełnoletni, jak młodszy syn Zdzisława Tarnowskiego – 17-letni Artur Kazimierz. W gronie ochotników znalazł się także jego starszy o trzy lata brat – Jan Juliusz. Oficjalne pożegnanie obrońców odbyło się w niedzielę 25 lipca w kościele ojców dominikanów przed cudownym obrazem Matki Bożej Dzikowskiej, której opiece polecali ich przeor klasztoru o. Stanisław Markiewicz, ks. Tomasz Gunia (wygłosił płomienne kazanie) oraz twórca oddziału Zdzisław Tarnowski. Mówił do zgromadzonych na dziedzińcu klasztornym: „Woła was, drodzy dzikowscy ochotnicy, ciężko zagrożona matka-ojczyzna, a wy, jako wierni synowie, usłyszeliście ten jej głos i sercem miłującem ją zrozumieliście, że obowiązek każdego zdolnego do broni Polaka tam, na wschodzie, z szablą w ręku! Za Lwów i za Wilno! Za najdroższą naszą polską ziemię! Szczęśliwi jesteście! Zazdrościć wam trzeba, że spełnić ten obowiązek możecie. Ja za stary, niestety, żeby z wami iść, mam przynajmniej tę pociechę, że za siebie już drugiego syna dać mogę i wraz z moją żoną ułatwić wam spełnienie tego świętego i szczytnego obowiązku”. Oddział 30 pieszych fetowany przez tysięczny tłum odjechał ze stacji do punktu zbornego w Rzeszowie 28 lipca. Trzy dni później równie gorąco żegnano 25 kawalerzystów, którzy udali się do Krakowa, gdzie dołączyli do 8. Pułku Ułanów. Pamięć o dzikowskich ochotnikach w latach międzywojennych była żywa, a aby nie zaginęła, zrodziła się idea upamiętnienia ich czynu tablicą umieszczoną na murze kaplicy zamkowej. Temu tematowi poświęcono zebranie, które 6 grudnia 1936 roku odbyło się w zamku w Dzikowie z udziałem poważnie chorego Zdzisława Tarnowskiego oraz jego pracowników – dr. Michała Marczaka, Jana Kowenickiego i Karola Niżankowskiego. Ustalono, że dr Marczak ułoży tekst inskrypcji, który przedłoży twórcy oddziału do akceptacji. Właściciel Dzikowa zastrzegł tylko, by nazwiska wszystkich ochotników zostały ułożone alfabetycznie, bez umieszczania na pierwszym miejscu jego synów. Tekst opracowany przez M. Marczaka, zachowany w zbiorach archiwum dzikowskiego, przechowywanym przez obecne Archiwum Narodowe w Krakowie, brzmiał: „Gdy pod naporem wrogów wiary i kultury – prących od Wschodu – poczęły trzeszczeć wiązania świeżo wskrzeszonej Polski – młodzież tutejsza i okoliczna – pod wpływem starych i nowych z r. 1863 tradycyj dzikowskich – świadomie i gorąco na apel Rządu Obrony Narodowej – stawiła się do mnie, ja zaś spośród zgłoszonych zorganizowałem oddział Ochotników Dzikowskich konny i pieszy i spod murów zamku w dniu … VIII. 1920 r. wysłałem na plac boju. IMIONA konnych pieszych Kamień ten celem upamiętnienia potomnym tego rycerskiego i obywatelskiego czynu kładzie Zdzisław Tarnowski”. Śmierć właściciela Dzikowa w 1937 r., a następnie wybuch II wojny światowej uniemożliwiły realizację zamysłu. Powrócono do niego 68 lat później dzięki zdjęciu, które pieczołowicie przechowały dzieci Franciszka Michalskiego z Zakrzowa, jednego z ochotników oddziału z 1920 r. Przekazanie fotografii przez Bogusława Michalskiego, jego bratanka, Tadeuszowi Zychowi, historykowi, ówczesnemu prezesowi Stowarzyszenia „Dzików”, doprowadziło do wskrzeszenia idei ufundowania tablicy. Odnaleziony przez Sławomira Stępaka projekt posłużył jako wzór. I tak w 85. rocznicę Bitwy Warszawskiej została uroczyście odsłonięta na murze zamku Tarnowskich w Dzikowie tablica z nazwiskami wszystkich Ochotników Dzikowskich 1920 Roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama