Nowy numer 48/2020 Archiwum

Maryjnym szlakiem

Niektóre zapomniane, inne nieznane, jednak wszystkie są szczególne, bo kryją tajemnicę obecności i opieki Matki Bożej. Obrazy i figury maryjne naszej diecezji to propozycja niezwykłej pielgrzymki.

Podczas majowych nabożeństw i śpiewu Litanii Loretańskiej przywołujemy wielość imion, przymiotów i odniesień związanych z Maryją. Niektóre z nich mają korzenie biblijne, inne płyną z Jej Bożego macierzyństwa i związanych z nim przywilejów. Są i takie, które nadane zostały Maryi w ciągu wieków trwania Kościoła. Wskazują one na Jej matczyną bliskość, którą nas otacza. Dlatego tak bardzo lubimy pielgrzymować do miejsc szczególnie Jej poświęconych, w których odbiera cześć poprzez wizerunki czy figury.

Na terenie diecezji sandomierskiej ustanowionych zostało osiem maryjnych sanktuariów, gdzie czczona jest jako Matka Bolesna, Łaskawa, Cudownej Przemiany, Pocieszenia, Królowa Rodzin, Różańca Świętego, Dzikowska oraz Szkaplerzna. Niektóre z nich od wieków gromadzą pątników przybywających tam w różnych chwilach dziejów, w czasach klęsk, panującej zarazy czy też na maryjne święta, inne zostały ustanowione niedawno i odwołują się do historycznego kultu oraz wskazują na Maryję jako nieustanną orędowniczkę ludzkich spraw.

Z różańcem w ręku

– Nasz maryjny szlak zaczynamy od klasztoru dominikańskiego w Sandomierzu, gdzie w bocznej kaplicy, o oryginalnej młodopolskiej malaturze, umieszczony jest obraz Matki Bożej Różańcowej. Obraz otoczony jest licznymi różańcami pozostawionymi przez mieszkańców miasta. Z kultem maryjnym związane było działające od 1597 roku Sandomierskie Bractwo Różańcowe, którego księga jest nadal prowadzona przez opiekujących się obrazem i promujących maryjny kult dominikanów – opowiada ks. Bartłomiej Krzos. Z Sandomierza ruszamy piękną trasą pośród sadów wzdłuż Wisły do Koprzywnicy, by tam w kościele na miejskim rynku nawiedzić także obraz Matki Bożej Różańcowej, znajdujący się w ołtarzu głównym kościoła, którego prezbiterium stanowi dawna kaplica boczna kościoła pw. Wszystkich Świętych. Wzgórze, na którym stoi kościół, to miejsce, gdzie kult chrześcijański sięga XI wieku, czyli początków chrześcijaństwa na tych ziemiach. Z Koprzywnicy koniecznie trzeba udać się do kolejnego kościoła, gdzie czczony jest najstarszy obraz maryjny w diecezji. – Pierwsi dominikanie przybyli do Klimontowa w 1613 r. po podpisaniu dokumentów fundacyjnych z Janem Ossolińskim. Dominikanie rozpoczęli działalność duszpasterską, zakładając w 1613 r. Bractwo Różańcowe. Obraz Matki Bożej Różańcowej podarował białym braciom sam fundator klasztoru. Według podania Ossoliński przywiózł go z wyprawy wojennej do Rosji. Wizerunek zasłynął cudami na przełomie XVIII i XIX w., co rozwinęło ruch pielgrzymkowy i spopularyzowało Bractwo Różańcowe. W trakcie prac konserwatorskich okazało się, że pod XVI-wiecznym malowidłem znajduje się dużo starsza, średniowieczna ikona. Pod względem wartości historycznej specjaliści porównują obraz z wizerunkiem Madonny Jasnogórskiej – dodaje ks. B. Krzos.

Matka Pocieszenia i Cudownej Przemiany

Z podominikańskiego kościoła w Klimontowie całkiem niedaleko do maryjnego sanktuarium w Bogorii. Do ufundowanego w 1620 r. w tym mieście przez Krzysztofa Bogorię Podłęskiego klasztoru kanoników regularnych obraz Matki Bożej Pocieszenia przywiózł o. Justus Pomorski. Szerzenie kultu Matki Pocieszenia było jednym z zadań zakonu augustianów. Trzeba dodać, że tereny te w XVII w. nie były wolne od wpływów protestantów, kalwinów i arian. Dlatego w wielu kościołach szczególnie dbano o szerzenie kultu Matki Bożej, traktując to jako swoiste antidotum na rozszerzającą się reformację. Przed bogoryjskim obrazem od początku wypraszano wiele łask. – Do wybuchu powstania styczniowego prowadzona była skrupulatnie księga cudów. Zawierała kilkadziesiąt wpisów o otrzymanych łaskach i doznanych uzdrowieniach. Podczas wizyty w sanktuarium warto podejść pod sam ołtarz i wpatrzeć się w oblicze Maryi. Nie jest ono przesadnie upiększone, ale urzeka prawdziwością rysów. Ciekawostką jest, że Maryja na obrazie trzyma w ręce mały kwiatuszek. Odwiedzając to sanktuarium, warto podejść do pobliskiego źródełka, którego woda uważana jest w ludowej pobożności za cudowną – opowiada ks. B. Krzos. Maryjny obraz w Bogorii ukoronował kilka lat temu bp Krzysztof Nitkiewicz. Z Bogorii całkiem niedaleko do kolejnego wyjątkowego miejsca o niezwykłej historii. – Obraz Matki Bożej w Rakowie, mieście o tradycjach ariańskich, wskazuje na to, że maryjne wstawiennictwo pozwoliło tutejszym ludziom na wyprostowanie wielu trudnych spraw. Po opuszczeniu Rakowa przez arian powstała tam świątynia katolicka, do której sekretarz królewski Jakub Promnicki w 1646 r. ofiarował obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Maryja w wizerunku rakowskim szybko zaczęła odbierać coraz większą cześć. Do pomnożenia kultu przyczyniło się wydarzenie z 1657 r., kiedy to najemnicy Jerzego II Rakoczego splądrowali miasteczko wraz ze świątynią i dokonali profanacji obrazu. O wydarzeniu tym wspomina „Księga cudów”, gdzie czytamy: „Na twarzy samej Najświętszej Dziewicy dwadzieścia jeden szczelin czy blizn, dziewiętnaście zaś na twarzy Dzieciątka Jezus: podczas napadu Kozaków z Węgrami, prawdopodobnie dla wzgardy – nożem, jak się wydaje wyryte”. Kilka lat po tym wydarzeniu biskup krakowski Andrzej Trzebicki specjalnym dekretem uznał obraz za łaskami słynący. – Podczas ostatniej renowacji okazało się, że ozdobna sukienka została przytwierdzona do obrazu nie tylko czterema śrubkami, ale i ponad stu cieniutkimi, niemal włoskowatymi gwoździkami. Ma to wymiar duchowy. W naszym życiu codziennym nie wystarczy usunięcie tylko grzechów głównych – jeżeli zmierzamy do osobistej świętości, ważne jest usuwanie także mniejszych grzechów codziennych, by całkowicie się przemienić – wyjaśnia ks. B. Krzos. Jak dodaje, będąc w Rakowie, trzeba koniecznie udać się do Rytwian, do pokamedulskiego klasztoru, aby pomodlić się przed wizerunkiem Madonny Ciszy umieszczonym za głównym ołtarzem.

Maryjne miejsca

W starych źródłach diecezjalnych ćmielowski kościół wymieniany jest jako sanktuarium maryjne, do którego przez lata podążały pielgrzymki z okolicznych miejscowości. W kościele pochodzącym z XIV w. uwagę przykuwa obraz maryjny w głównym ołtarzu. Trudno dziś doszukiwać się przyczyn ustania tych praktyk, jednak wśród parafian obraz nadal cieszy się wielkim pietyzmem. – Ciekawostką jest to, że kościół ten słynął z dużej ilości relikwii. Ocalał on cudowanie podczas najazdu księcia Rakoczego i najazdu szwedzkiego. Ostatnio ikona została gruntowanie odnowiona i poddana renowacji. Zaś w pobliskim Ostrowcu Świętokrzyskim znajdziemy sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej na osiedlu Piaski. W hutniczym mieście kult płaczącej Madonny z La Salette rozwija się od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku – opowiada ks. Krzos. Następnie udajemy się do niedalekiego Ożarowa, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Różańcowej Królowej Rodzin. – Ten obraz maryjny ofiarowali parafii na prośbę ks. Michała Kuczepińskiego sandomierscy dominikanie w 1833 r. Przez wieki uległ on znacznemu zniszczeniu i był nieczytelny. Podczas jego konserwacji odkryto oryginalny XV-wieczny wizerunek Matki Bożej. Do koronacji obrazu przed kilkunastu laty przyczynił się rozwijający się kult maryjny oraz doznawane i skrupulatnie gromadzone informacje o uzdrowieniach – opowiada ks. B. Krzos. Kolejne zapomniane sanktuarium maryjne to kościół w Sobótce, w którym jest obraz Matki Bożej Zwycięskiej. – Znajdują się na nim greckie litery, co wskazuje na jego wschodnie korzenie. Według tradycji obraz do Polski przywędrował z Armenii. Trudno jednak dziś odtworzyć jego drogę do parafii w Sobótce – dodaje ks. Krzos. Wędrując po maryjnym diecezjalnym szlaku, koniecznie trzeba odwiedzić sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej u tarnobrzeskich dominikanów. – Niezwykle urzekający jest dzikowski obraz przedstawiający Świętą Rodzinę przy stole. Wizerunek z Wołynia trafił do Polski, do rodziny Tarnowskich. Najpierw znajdował się w kaplicy zamkowej, a potem został przeniesiony do kościoła dominikanów. Na skutek licznych łask i cudów doznanych przed obrazem biskup krakowski uznał go w 1676 r. za łaskami słynący. Dziś znajduje się w pięknym barokowym ołtarzu głównym świątyni wykonanym w formie łuku triumfalnego – opowiada ks. B. Krzos. Z Tarnobrzega udajemy się do Stalowej Woli do sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej. – Warto w tym sanktuarium dowiedzieć się o łaskach, jakie Maryja obiecuje tym, którzy będą nosić Jej szkaplerz. Obraz został kilka lat temu ukoronowany przez bp. K. Nitkiewicza – dodaje ks. B. Krzos. Zachęca także do odwiedzenia dwóch kolejnych świątyń związanych z kultem Matki Bożej: w Zarzeczu, gdzie jest obraz Matki Bożej Śnieżnej, i w Nagorzycach, w Górach Świętokrzyskich, gdzie znajduje się obraz maryjny z kaplicy na Górze Witosławskiej. – Trudno za jednym razem odwiedzić wszystkie maryjne miejsca w naszej diecezji, warto więc zaplanować kilka pielgrzymek, łącząc je ze zwiedzeniem innych ciekawych miejsc znajdujących się w pobliżu sanktuariów – podsumowuje ks. B. Krzos.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama