Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zakochałem się w tym miejscu

Krzysztof Pitra, nowy dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Koprzywnicy, mówi o planach na bliższą i dalszą przyszłość.

Marta Woynarowska: Po kilku latach działalności samorządowej powraca Pan do pracy w kulturze.

Krzysztof Pitra: Powróciłem z wielką pasją i radością. Czuję się w obszarze kultury bardzo dobrze. Zanim zacząłem swoją przygodę z samorządem – pełniłem funkcje starosty i wicestarosty tarnobrzeskiego – kierowałem Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Kultury w Baranowie Sandomierskim. Mam nadzieję, że ten powrót okaże się zarówno dla mnie, jak i dla instytucji, której mam przyjemność być dyrektorem, jak najbardziej udany.

Przekraczając progi koprzywnickiego ośrodka, odczuwał Pan tremę?

Wygrywając konkurs na stanowisko dyrektora MGOKiS w Koprzywnicy, wiedziałem, że będę starał się włożyć w to, co będę robił, jak najwięcej serca, bo gdy się w coś angażuję, to nie na pół gwizdka, ale całym sobą. Tak było w mojej gminie Baranów Sandomierski. Zastanawiałem się, jak będzie tutaj. Czy zakocham się w tym miejscu? I tak się też stało. (uśmiech) Zauroczyło mnie piękno Koprzywnicy i okolic. Również osoby, z którymi pracuję, okazały się fantastyczne. Bardzo szybko złapaliśmy kontakt. I wiem, że zostałem zaakceptowany. Stworzyliśmy sympatyczny team.

Co chciałby Pan wnieść w to miejsce?

To ośrodek kultury i sportu, podzieliłem więc pole działania na trzy obszary: kulturę, sport i turystykę. Tę ostatnią uważam za bardzo ważną działkę z uwagi na duże walory turystyczne miasta, jak i całej gminy, które należy wykorzystać. Wciąż tkwimy w pandemii, nie możemy zatem podejmować wielu działań kulturalnych, dlatego zajęliśmy się inwentaryzacją atrakcji turystycznych, co bezpośrednio wiąże się z nowym projektem realizowanym przez gminę – „Koprzywnica na weekend”. Jeśli chodzi o sport, to stawiałbym przede wszystkim na niekwalifikowany, amatorski, dający sporo przyjemności, jak np. nordic walking czy speed-ball, które można uprawiać rekreacyjnie. Jest ponadto bardzo duża przestrzeń do pracy z lokalną społecznością. Staramy się pozyskać dofinansowanie dla działających zespołów, w tym Powiślan oraz orkiestry. Napisaliśmy w ostatnim czasie, wykorzystując czas zamknięcia ośrodka, 14 wniosków. I przygotowujemy kolejne. Wciąż pracujemy nad wnioskiem o wpisanie bziuków na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Udało się nam zgromadzić bardzo bogaty materiał historyczny i naukowy. Chciałbym to miejsce wypromować, bo jest świetne i warte, by turyści częściej je odwiedzali.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama