Nowy numer 31/2022 Archiwum

Śmierć w płomieniach

77 lat temu, w czerwcu 1943 roku, w Starych Moczydłach w powiecie janowskim Niemcy, w odwecie z ukrywanie Żydów, bestialsko zamordowali rodzinę Gajurów.

Żywcem, w podpalonych zabudowaniach, zginęła 55-letnia Józefa Gajur z trzema wnukami: 12-letnim Kaziem, 10-letnim Józiem, 5-letnim Władziem i siedmiomiesięcznym Lejbusiem Bursztynem.

Dziś w miejscu mordu stoi samotna grusza, która wraz pamiątkową tablicą i kapliczką przypominają o tym wstrząsającym wydarzeniu.

Pamięć o pomordowanych pielęgnuje także Mirosław Wielgus, dowódca Grypy Rekonstrukcyjno - Historycznej im. Pułkownika Tadeusza Zieleniewskiego z Majdanu Obleszcze, historyk i regionalista z zamiłowania.

Śmierć w płomieniach

Pan Mirosław zawsze interesował się II wojną światową. Pewnego razu wpadła mu w ręce książka Stanisława Siembiedy, także regionalisty, w której autor opisuje tragiczną historię rodziny Gajurów ze Starych Moczydeł. Mirosław Wielgus znał ją też z opowieści babci Stefanii. Mówi ona o wydarzeniach sprzed 77 lat, kiedy to Niemcy zamordowali Józefę Gajur, jej trzech wnuków oraz żydowskiego chłopczyka - Lejbusia Bursztyna, dziecko Ryfki i Motka Bursztynów. Skąd chłopiec wziął się w tej rodzinie?

Więcej w papierowym wydaniu Sandomierskiego Gościa Niedzielnego (na 21 czerwca br.).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama