Nowy numer 43/2020 Archiwum

Radosne przeżycie

– Dla mnie majówki to przede wszystkim przecudne melodie i pieśni, które znaliśmy na pamięć i śpiewaliśmy nie tylko przy kapliczkach, ale także na łąkach, gdzie wypasaliśmy krowy. Najczęściej oczywiście nuciliśmy „Chwalcie, łąki umajone” – zwierza się pani Helena.

Maj jest w Kościele miesiącem poświęconym Matce Bożej. Majówki – nabożeństwa, odprawiane wieczorami w kościołach, przy kapliczkach i przydrożnych figurach i krzyżach – na stałe już wpisały się w polski krajobraz.

– Każdy przydrożny krzyż czy kapliczka ma własną historię i swego fundatora. Stawiane były w dowód wdzięczności za doznane łaski i dla upamiętnienia ważnych wydarzeń. Wznoszono je też w określonej intencji, prosząc o łaskę Boga. Miały chronić przed chorobą, pożarem i powodzią. Nie lokalizowano ich w miejscach przypadkowych – wyjaśnił ks. Stanisław Gurba, wikariusz w parafii Opatrzności Bożej w Stalowej Woli. Majówki przy kapliczce czy krzyżu w mieście to rzadkość. W Stalowej Woli praktykują je wierni z parafii Opatrzności Bożej. Zawsze uczestniczył w nich kapłan. – W tym roku w czasie pandemii, nie zachęcamy, raczej odradzamy takie spotkania – podkreślił ks. Krzysztof Kida, proboszcz.

Wierni gromadzą się jednak na własną odpowiedzialność w maseczkach, zachowując przepisową odległość. Pierwsza tegoroczna majówka w tej parafii odbyła się przy krzyżu na oś. Poręby, odnowionym niedawno przez jedną z parafianek. Mieszkańcy osiedla zadbali o wygląd otoczenia, przynosząc przed krzyż kwiaty i znicze. Pan Stanisław przyznaje, że na majówki chodzi od małego. – Kiedyś majówki były bardzo radosnym przeżyciem. Śpiewaliśmy pod krzyżem bez względu na pogodę; nie przeszkadzał nam nawet rzęsisty deszcz. Teraz przychodzą głównie starsi, młodzi raczej się nie garną. Moja rodzina przychodzi w komplecie, wnuki także – zapewnia pan Stanisław. Pani Janina też od dzieciństwa uczęszcza na te nabożeństwa. – Dawniej z siostrą i bratem. Majówka dla mnie najbardziej kojarzy się z radosnym śpiewem, gdyż sama bardzo lubię śpiewać – wyznała.

– Dla mnie majówki to przede wszystkim przecudne melodie i pieśni, które znaliśmy na pamięć i śpiewaliśmy nie tylko przy kapliczkach, ale także na łąkach, gdzie wypasaliśmy krowy. Najczęściej oczywiście nuciliśmy „Chwalcie łąki umajone” – zwierza się pani Helena. Majówki przy kapliczce odprawiają też wierni, członkowie Parafialnego Klubu Seniora działającego przy parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli. – Do klubu należy około 30 członków. Nabożeństwa majowe odprawiamy przed naszą patronką – Matką Bożą Wspomożenia Wiernych. Pomysł takich majówek narodził się spontanicznie; część naszych seniorów przeprowadziła się bowiem do Stalowej Woli z wiosek, gdzie wcześniej modlili się przy kapliczkach – wyjaśniła pani Józefa, jedna z uczestniczek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama