Nowy numer 33/2020 Archiwum

Nie chodzą za byle kim

Swoją duchowość opierają na cechach rycerskich i wartościach ewangelicznych. Dbają o szlachetną męskość, uczciwość, honor i miłosierne serce.

Obejmując parafię na os. Gutwin w Ostrowcu Świętokrzyskim, za jeden z moich priorytetów postawiłem sobie ożywienie duszpasterstwa poprzez aktywizację istniejących grup oraz szukanie propozycji pośród nowych wspólnot ewangelizacyjnych. Chcąc utworzyć mocne zaplecze modlitewne, zachęcałem parafian do tworzenia nowych kół Żywego Różańca. Powstało kilka, ale zgłaszały się do nich niemalże same kobiety. Gdy proponowałem to mężczyznom, trochę dziwnie na mnie patrzyli. To był dla mnie sygnał, że aby wciągnąć w duszpasterstwo męską część parafii, muszę poszukać czegoś innego – opowiada ks. Piotr Zwoliński.

Po papieskich śladach

Szukając odpowiedniej alternatywy, początkowo myślał o zaproszeniu mężczyzn działających w stowarzyszeniu Rycerze Kolumba, jednak rozmowa z jednym z parafian dała nowe światło. – Gdy podzieliłem się z nim swoimi zamierzeniami, powiedział: „Proszę księdza, Krzysztof Kolumb to wspaniały podróżnik i odkrywca, ale my mamy tylu wspaniałych polskich patronów, w tym św. Jana Pawła II, może byśmy spróbowali być jego rycerzami i kontynuować jego duchowe dzieło?”. To była naprawdę cenna podpowiedź. Jednak od chęci do realizacji była jeszcze naprawdę długa droga – dodaje ks. P. Zwoliński. Po kilku pierwszych ogłoszeniach, że zaprasza mężczyzn na spotkanie, nie było dużego odzewu. – Pamiętam jak dziś, gdy ksiądz ogłaszał zebranie chętnych, którzy chcieliby działać w Zakonie Rycerzy Jana Pawła II, stałem pod chórem i od razu pomyślałem, że to nie dla mnie. Jednak w domu myśl powróciła i poczytałem w internecie, kim ci rycerze są. To wzbudziło moje zainteresowanie i zapaliło pierwszą iskrę. Potem sprawy potoczyły się swoim rytmem. Którejś niedzieli podszedł do mnie proboszcz i powiedział, że zaprasza mnie na spotkanie, bo widzi mnie w tej grupie. Pomyślałem, że muszę spróbować. Przecież Jan Paweł II był mi bliski, wiele dla mnie znaczy. Poszedłem. I tak się zaczęło. Dziś wiem, że podjąłem właściwą decyzję – opowiada Dariusz Nochelski. Po pierwszych spotkaniach, gdzie poznawali, kim są rycerze Jana Pawła II, przyszedł czas na formację wstępną i przygotowania do utworzenia chorągwi. – Aby taka powstała, musi być minimum sześciu rycerzy. W naszej parafii chęć wstąpienia w szeregi rycerstwa zadeklarowało siedmiu mężczyzn. Po 6 miesiącach przyszedł czas na oficjalne erygowanie chorągwi. Odbyło się to w maju ubiegłego roku. Na uroczystość przyjechali rycerze Jana Pawła II z kilku innych chorągwi. Jesteśmy dumni, bo jesteśmy pierwszą chorągwią na terenie naszej diecezji. Mamy nadzieję, że powstaną kolejne – dodaje ks. Piotr Zwoliński. – Każdą nową chorągiew powołuje do życia prowincjał lub generał zakonu, od którego otrzymuje ona sztandar narodowy. Pielęgnowanie go i prezentowanie podczas uroczystości jest jednym z głównych zadań chorągwi. Jej członkowie wybierają spośród siebie na roczną kadencję oficerów będących władzą wykonawczą – wyjaśnia Dariusz Kochelski.

Rycerskie reguły

Ceremonia inwestytury rycerza, czyli przyjęcia do zakonu, odbyła się podczas Mszy św. według ustalonego ceremoniału, przez złożenie ślubowania na wierność Bogu, papieżowi i ojczyźnie oraz zobowiązanie do przestrzegania reguły zakonu. – Podczas ceremonii każdy rycerz przyjmuje mantulę, czyli specjalny strój zakonny, oraz pektorał, coś w rodzaju ryngrafu, który nosimy na piersi. Na pektorale przedstawiony jest krzyż naszego zakonu, w który jest wpisana litera M, oznaczająca oddanie Maryi, oraz litery F – Fides, czyli wiara, M – Misericordia – miłosierdzie, S – Solidarietatis – solidarność i P – Patriae – czyli patriotyzm. Jest to odniesienie do stopni rycerskich nadawanych w naszym zakonie. Mantula jest strojem liturgicznym, który zakładamy podczas udziału w Mszy św. oraz w trakcie innych uroczystości liturgicznych i zakonnych – wyjaśnia Rafał Karasiński. – Poza strojem, który wyróżnia nas zewnętrznie, dokładamy starań, aby dbać o nasze wnętrze. Do Zakonu Rycerzy Jana Pawła II może wstąpić każdy mężczyzna, katolik, żyjący w łączności ze Stolicą Apostolską i przystępujący do sakramentów. W momencie przyjęcia do zakonu otrzymujemy nie tylko zadania, ale także środki, w tym jeden najważniejszy, czyli nasz oręż, którym jest różaniec. Zadaniem rycerza jest nosić go zawsze przy sobie i nie wahać się użyć go jako broni na każde zło. To nasz rycerski miecz – dodaje Mariusz Banulski. Pierwsza chorągiew powstała w 2011 r. Ostrowiecka chorągiew Zakonu Rycerzy Jana Pawła II to jedna z 52 istniejących już w całej Polsce. Pierwsze grupy „papieskich” rycerzy powstały także w Kanadzie. Łącznie zakon rycerski skupia około 600 mężczyzn. Każda chorągiew przyjmuje nazwę od wezwania parafii, przy której powstaje. Nad formacją rycerzy czuwa proboszcz lub wyznaczony kapłan. – Z perspektywy prawie roku działalności tej grupy widzę, jak bardzo wiele wniosła w życie parafii. Rycerze, dzięki osobistej formacji i poprzez swoją postawę dobrego życia, stają się sami ewangelizatorami. Poza tym angażują się w wiele wydarzeń duszpasterskich w parafii, mieście i diecezji – wskazuje ks. Piotr Zwoliński. Jak dodaje, w parafii nie ma wielu mężczyzn, którzy regularnie przystępują do spowiedzi i Komunii św. – Rycerze poprzez aktywne włączenie się do liturgii oraz życie sakramentalne dają wspaniałe świadectwo życia chrześcijańskiego. Są wsparciem w swoich rodzinach, a dla wielu swoich kolegów stają się jasnym i klarownym wzorem dobrego męża i ojca. Jedno z haseł rycerzy brzmi: „Nie chodzimy za byle kim”. Myślę, że jest to definicja jakości bractwa i gwarancja skuteczności działania – dodaje ks. proboszcz. – Łączy nas braterstwo w wielkiej sprawie. Podczas naszych spotkań oraz innych okazji pozdrawiamy się zawołaniem „Vivat Jezus”, odpowiedzią są słowa „Totus tuus”. To odniesienie do naszego patrona św. Jana Pawła II, który jest dla nas wzorem, jak harmonijnie można łączyć męskość i świętość zarówno dziś, jak i w wymiarze uniwersalnym, w życiu rodzinnym i codziennej pracy – podkreśla Rafał Karasiński.

Formacja i działanie

Kształtowanie religijności i moralności jest ważnym elementem formacji w Zakonie Rycerzy Jana Pawła II. – Codziennie otrzymujemy fragment Pisma Świętego wraz z komentarzem do osobistego rozważania. Muszę przyznać, że to bardzo pomaga mi zrozumieć słowo Boże i nim żyć. Podczas wspólnych spotkań zapoznajemy się z wyznaczoną dla całego zakonu lekturą z nauczania papieskiego. W tym roku jest to książka „Miłość i odpowiedzialność”. Te teksty pomagają nam lepiej zrozumieć istotę miłości małżeńskiej – dodaje Mariusz Banulski. Codziennym obowiązkiem rycerza jest także modlitwa za wyznaczonego brata-rycerza, a w niedziele obejmuje modlitwą swoich kapelanów. – Poprzez formację mamy być bliżej Boga, pielęgnować życie małżeńskie i rodzinne oraz mieć otwarte serce dla innych. Staramy się nie tylko ładnie wyglądać przy ołtarzu w naszych mantulach, ale i mieć piękne wnętrze i rycerskie serce. W codzienności mamy dawać świadectwo życia chrześcijańskiego. Nie ukrywam, że miałem obawy, czy dam radę, jak będę postrzegany, jak będą oceniać mnie ludzie. Dziś nie mam tych lęków. Wiem, że wiele osób docenia nasze świadectwo, przede wszystkim nasi najbliżsi. Myślę, że wiele kobiet chciałoby, aby ich mężowie byli takimi rycerzami. Mam nadzieję, że wielu mężczyzn zdobędzie się na odwagę i dołączy do nas – dodaje Mariusz Banulski. – Pośród naszych zadań jest także obrona wartości chrześcijańskich, w tym rodziny i życia, promocja duchowości mężczyzny, wzajemna pomoc bratnia oraz wspieranie kapłanów w ich działaniach duszpasterskich – wymienia Rafał Karasiński. Jak dodaje, charakterystyką mężczyzny jest działanie. Każdy rycerz zobowiązany jest to czynienia dzieł miłosierdzia i włączenia się w pomoc duszpasterską w parafii. – Kilka miesięcy temu włączyliśmy się w akcję zbierania środków i pomoc dwóm chorym chłopcom z terenu naszej diecezji. Wspieramy także dzieła charytatywne i akcje duszpasterskie prowadzone w parafii. Przed świętami Bożego Narodzenia doszliśmy do wniosku, że to właśnie my możemy zbudować stajenkę betlejemską w kościele, ale taką dużą, usytuowaną nad samym ołtarzem. Po konsultacji i zgodzie księdza proboszcza przystąpiliśmy do dzieła. Parafianie byli zachwyceni – opowiada Rafał Karasiński. Choć działają niecały rok, już w swoich szeregach mają trzech kandydatów, którzy przechodzą 6-miesięczny okres próbny, po którym w głosowaniu członkowie chorągwi podejmą decyzję o przyjęciu ich do swojego grona.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama