Nowy numer 32/2020 Archiwum

Marzy o stadionie

Michał Wojciechowski, utytułowany biegacz z Tarnobrzega, otrzymał dodatkową motywację do jeszcze intensywniejszej pracy. Jego wysiłek i samozaparcie docenił prezydent miasta.

Zawodnik Klubu Biegacza „Witar” Tarnobrzeg odebrał z rąk prezydenta Dariusza Bożka nagrodę, będącą wyrazem docenienia jego imponujących wyników sportowych i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu. – Znakomite osiągnięcia sportowe, ale też postawa, siła walki, zaangażowanie powinny być inspiracją zarówno dla podejmujących się sportowych wyzwań, jak i dla zmagających się z własnymi trudnościami, niepełnosprawnościami. Jestem pod ogromnym wrażeniem postawy pana Michała i jego fantastycznych wyników sportowych. Szczerze gratuluję – podkreślił Dariusz Bożek podczas wizyty M. Wojciechowskiego w magistracie.

Od kilkunastu lat trenerem Michała Wojciechowskiego jest Adam Maślanka z Klubu Biegacza „Witar”, który towarzyszył zawodnikowi podczas wizyty w urzędzie miasta. – Chcę złożyć w imieniu Michała i swoim ogromne podziękowania dla pana prezydenta za docenienie trudu tego młodego człowieka. Jak wiadomo, los go skrzywdził, jest bowiem osobą niesłyszącą. Bezapelacyjnie za 10 lat kariery zawodniczej, ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń zasłużył sobie na nagrodę. Michała znam od kilkunastu lat, zgłosił się do naszego klubu, będąc jeszcze w szkole w Krakowie – opowiada Adam Maślanka. – Początki, jak to zazwyczaj bywa, były trudne, ale dzięki ambicji, pracowitości, samozaparciu oraz autentycznej chęci doszedł do punktu, w którym jest obecnie, i z pewnością nie jest to jego ostatnie słowo – podkreśla trener. – Najpierw był jeden medal, potem drugi, a od pięciu lat niezmiennie na mistrzostwach czy to Europy, czy świata zdobywa medale z każdego kruszcu. W kraju natomiast wśród zawodników głuchoniemych od paru lat jest niepokonany. Startuje zarówno na hali, na stadionach, jak i w biegach przełajowych otwartych dla wszystkich, w których spisuje się równie dobrze. Zawodnik Witaru uzbierał pokaźną kolekcję medali, które zdobywał na krajowych i międzynarodowych zawodach ogólnych oraz dla osób niesłyszących. Tylko w ubiegłym roku wywalczył dwa złote medale w Halowych Mistrzostwach Polski Niesłyszących w Lekkoatletyce w Spale, dwa brązowe medale w Halowych Mistrzostwach Świata Głuchych w Lekkoatletyce w Tallinie, dwa złota w Mistrzostwach Polski Niesłyszących w Lekkoatletyce w Szczecinie, złoto, srebro oraz dwa piąte miejsca w Mistrzostwach Europy Głuchych w Lekkoatletyce w Bochum. Koronnymi dystansami Michała Wojciechowskiego są biegi na 5 i 10 km. Niestety, od wielu lat w Tarnobrzegu nie ma stadionu lekkoatletycznego z bieżnią. Biegacze są zdani na korzystanie z obiektów sportowych w sąsiednich miejscowościach. Na co dzień treningi odbywają na bieżniach na stadionie w Baranowie Sandomierskim, a halowe bieganie odbywa się na korytarzach Szkoły Podstawowej nr 10 w Tarnobrzegu. Mimo że warunki pozostawiają wiele do życzenia, Witar może poszczycić się niejednym uzdolnionym i utytułowanym zawodnikiem. Udowodniają oni, że chęci i ciężka praca potrafią zrekompensować nawet brak odpowiedniego zaplecza. – Nie ukrywam, że wielkim marzeniem Michała, ale i naszym, czyli Klubu Biegacza „Witar”, jest doczekanie się profesjonalnego stadionu lekkoatletycznego, gdzie moglibyśmy trenować. Podczas wizyty u pana prezydenta rozmawialiśmy na ten temat. Według nas, czyli klubu, idealnym usytuowaniem kompleksu lekkoatletycznego byłyby obiekty przy Zwierzyńcu; bliskie sąsiedztwo lasu pozwalałoby także na treningi w biegach przełajowych – podkreśla trener Witaru. Michał Wojciechowski dwukrotnie już zdecydował się na udział w iście morderczych obozach sportowych w Kenii, gdzie trenował z wybitnymi kenijskimi biegaczami długodystansowymi. Treningi odbywały się na wysokości od 2400 do nawet 3000 m n.p.m. Jak zauważa Adam Maślanka, był to dla jego podopiecznego bardzo duży wysiłek – konieczność aklimatyzacji oraz wysokie temperatury, przekraczające 30 stopni. Warunki były zatem dość ekstremalne. Wyjazd był możliwy dzięki znajomości, jaką tarnobrzeski biegacz zawarł z reprezentantami Kenii podczas międzynarodowych zawodów. Postanowił skorzystać z ich zaproszenia. – Za kilka tygodni zobaczymy, jaki efekt przyniosą treningi w Kenii – mówi A. Maślanka. – Niemniej przygotowujemy się intensywnie, bo przed nami wiele ważnych imprez – na koniec marca planowane były mistrzostwa Polski w Przełajach, na których chcieliśmy coś wywalczyć, w lipcu mają się odbyć mistrzostwa świata w Radomiu, gdzie będziemy bronić złota na 3000 i 5000 m, a w przyszłym roku olimpiada dla niesłyszących – chcemy poprawić wynik z poprzedniej, kiedy to Michał zajął 5. i 6. miejsce. Pan Michał prywatnie jest szczęśliwym mężem i tatą dwuletniej córeczki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama