Nowy numer 44/2020 Archiwum

Niestety bez śniegu

Czterdziestu jeden zawodników stanęło na starcie sandomierskich zawodów, w których uczestnicy zmagają się w pływaniu, jeździe na rowerze i biegach.

Jest to impreza cykliczna, która na stałe wpisała się w kalendarz sandomierskich wydarzeń sportowych. Przybyli zawodnicy z całej Polski, w tym dziesięciu lekarzy. Pośród uczestników są osoby, które od kilku lat biorą udział w tej imprezie, ale nie brakuje także zawodników debiutujących. Pośród nich są osoby, które traktują to bardzo profesjonalnie, ale jest także sporo amatorów. W tym roku pogoda jest łaskawa dla zawodników, nie ma śniegu. Trasę zabezpieczają służby: straż miejska, policja oraz wolontariusze. Nad bezpieczeństwem zawodników czuwa także służba medyczna – poinformował Paweł Wierzbicki, dyrektor MOSiR w Sandomierzu, organizator zawodów.

Nie pechowy, choć trzynasty

Od 13 lat rozgrywane zawody są Zimowymi Mistrzostwami Polski Lekarzy w Triathlonie oraz otwartymi mistrzostwami Sandomierza w tej dyscyplinie. Pomysłodawcą i głównym organizatorem imprezy był Jacek Łabudzki, sandomierski ambasador sportu i utytułowany biegacz, a na co dzień sandomierski lekarz pediatra. – 13 lat temu wymyśliłem taką imprezę w Sandomierzu i udanie ją kontynuujemy. Mam nadzieję, że tegoroczna edycja, choć jest trzynasta, nie będzie pechowa. Jest to świetna promocja naszego miasta i zdrowego trybu życia. Myślę, że triathlon jest konkurencją ogólnorozwojową, choć jak w każdej dziedzinie i tutaj trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar – podkreślał Jacek Łabudzki. Zawody rozpoczęły się od pływania na dystansie 500 metrów na sandomierskiej pływalni Błękitna Fala. Po przepłynięciu wyznaczonego dystansu zawodnicy wzięli udział w drugim etapie mistrzostw. Etap ten rozpoczynał się na terenie Miejskiego Stadionu Sportowego, skąd zawodnicy wyruszyli w trasę rowerową, która przebiegała ulicami Koseły i K. Wielkiego, przez Sandomierski Park „Piszczele”, ul. Staromiejską oraz ciągami pieszo-rowerowymi Podwale Dolne. Wszyscy zawodnicy musieli pokonać ponad 10 km na rowerze. W ostatnim etapie mistrzostw triathloniści mieli do pokonania trasę biegową o długości 3,5 kilometra.

Sportowi mocarze

W tym roku pogoda dopisała zawodnikom i można rzec, że był to triathlon wiosenny. – Trasa była wymagająca, było dużo podbiegów i zbiegów. Wiedziałem, że aby wygrać, muszę szybko zgubić rywali na pierwszej pętli rowerowej, by potem spokojnie kontrolować zawody. Moją przygodę z tą konkurencją zacząłem od pływania, które trenowałem jeszcze w młodości. Potem, przygotowując pewną panią do triathlonu, sam postanowiłem wystartować – mówił Robert Mroczek, zwycięzca tegorocznych zawodów. Spośród sandomierzan najlepszy okazał się Łukasz Myl, który nie krył radości z tego, że poprawił swoje ubiegłoroczne wyniki. Dodał także, że triathlon jest dla niego bardzo motywujący. – Był to mój drugi występ. Poprawa jest znaczna, z czego bardzo się cieszę. Triathlon jest dla mnie bardzo twórczą konkurencją. Nie lubię monotonii, a tutaj trzy razy zmienia się konkurencję i trzeba wykazać się dużą sprawnością w trzech dyscyplinach sportowych. To mnie motywuje i dodaje adrenaliny. Polecam każdemu – podkreślał Łukasz Myl. W kategorii open pierwsze miejsce zajął Robert Mroczek, drugi był Michał Kiełboń, trzeci Piotr Kalinowski. W kategorii kobiet pierwsza była Karolina Kochaniec-Matuszczak, druga Iwona Wojtal, trzecia Magdalena Syta. Organizatorem był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sandomierzu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama