Nowy numer 21/2020 Archiwum

Koszyczki dobrych uczynków

– Największym wyzwaniem dla mnie jest to, by twarz Chrystusa była pełna cierpienia i taka sama od pierwszej do ostatniej stacji, by nie było wątpliwości, że wyszła spod jednego dłuta – wyjaśnia Jan Maciej Łyko, rzeźbiarz z Rudnika nad Sanem.

Z okresem Wielkiego Postu związanych jest wiele zwyczajów i symboli, jak posypywanie głów popiołem, noszenie przez kapłanów fioletowych szat liturgicznych, a także umiarkowanie w jedzeniu i jałmużna.

Drogi krzyżowe i Chrystus Frasobliwy

Najważniejszym symbolem tego czasu jest krzyż – samotny albo też element Drogi Krzyżowej. Także ukrzyżowany na nim Chrystus, często frasobliwy, stojący gdzieś na skrzyżowaniu dróg, z koroną cierniową na głowie lub łezką w oku. Takie przedstawienia od kilkudziesięciu lat rzeźbi w lipie Jan Maciej Łyko, artysta z Rudnika nad Sanem. – Rzeźbię przede wszystkim prace o charakterze religijnym. Wykonałem, czym się szczycę do dziś, tron z czarnego dębu, na którym odpoczywał podczas wizyty w Sandomierzu w 1999 r. Jan Paweł II. Dziś znajduje się on w kościele parafialnym w Ulanowie, a kopia w stalowowolskiej bazylice. Jestem także autorem sześciu dróg krzyżowych, głównie dla kościołów w diecezji sandomierskiej. Wierni odprawiają przy nich nabożeństwa m.in. w Malcach, Przędzelu, Kurzynie Średniej czy Przyszowie-Rudzie. Są to płaskorzeźby, które przedstawiają drogę Chrystusa na Golgotę w tradycyjny sposób. Są to w większości moje pomysły, czasami podpatrywałem innych znanych malarzy. Wykonanie jednej takiej drogi jest bardzo pracochłonne; zajmuje co najmniej pół roku. Sporo czasu poświęcam na przygotowanie drewna, dobranie właściwych kolorów, ale największym wyzwaniem jest, by twarz Chrystusa była cierpiąca i taka sama od pierwszej do ostatniej stacji, by nie było wątpliwości, że wyszła spod jednego dłuta – wyjaśnia pan Jan, który obecnie pracuje nad sporych rozmiarów Chrystusem dla ulanowskich flisaków. Wykonane przez niego rzeźby i różnej wielkości krzyże mają wierni z prawie wszystkich kontynentów. – Największą liczbę krzyży, aż 45, wykonałem na otwarcie Publicznego Gimnazjum w Ulanowie. Wszystkie poświęcił wówczas bp Edward Frankowski. Robiłem też duże krzyże. Jeden z nich jest w kościele parafialnym w Rudniku, a drugi w Stróży – dodał rzeźbiarz z Rudnika.

Przydrożne krzyże

Zofia i Mariusz Bajkowie ze Stalowej Woli utrwalają przydrożne krzyże – on ołówkiem, ona natomiast słowem. Rysować krzyże nie jest jednak łatwo. – W krzyżu jest bardzo głęboka symbolika, zwłaszcza dla chrześcijan. Narysować łatwo, ale jak tę głębię oddać? Wykorzystuję do tego otaczającą krzyż przyrodę. Krzyże nie są bowiem budowane w przypadkowych miejscach, najczęściej na rozstajach dróg lub pod koniec wiejskiej zabudowy. Miały zapewnić Bożą opiekę zapuszczającemu się w las. Krzyże związane są często z jakąś historią, często już zapomnianą. Ten na rozwadowskiej górce w Stalowej Woli stoi w miejscu, gdzie w czasie okupacji był obóz pracy dla Żydów – mówił pan Mariusz. Bolesna historia dotyczy krzyża w Gielni w gminie Radomyśl nad Sanem. 30 września 1942 r. był on świadkiem tragicznych wydarzeń. – W tym dniu Niemcy rozpoczęli pacyfikację tej wioski, spędzając mieszkańców pod ten krzyż. Zapewne podzieliliby oni los mieszkańców innych wysiedlanych miejscowości, gdyby nie postawa Albiny Kleman. Była ona nazywana potocznie Niemką, a w Gielni mieszkała od I wojny światowej. Jej syn został wcielony do armii niemieckiej. To ona, pokazując syna w niemieckim mundurze i jego listy z frontu, prosiła Niemców o pozostawienie wsi i jej mieszkańców w spokoju. Gielnia została uratowana – przypomniała Zofia Życzyńska-Bajek.

Bez włosiennicy

Niektóre parafie mają bardzo oryginalne pomysły na przeżywanie Wielkiego Postu. Michalici z parafii Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli wystawią przed ołtarzem koszyczki pełne wielkopostnych dobrych uczynków dla dzieci, młodzieży, małżeństw i dorosłych. – Chcemy pokazać Bożą łaskę od pozytywnej strony. Z reguły są to bardzo proste postanowienia. Jedno z nich na przykład dla małżeństw brzmi: nauczę współmałżonka czynności, którą do tej pory robiłam za niego. Niech to będzie chociażby prasowanie koszuli. Z pozoru śmieszne i dalekie od cierpienia Chrystusa, pozwala jednak zbudować dobre międzyludzkie relacje. Miejmy wewnętrzną odwagę podjąć współpracę z łaską Bożą i wylosować zadanie do zrealizowania podczas Wielkiego Postu – zachęca ks. Mieczysław Kucel, proboszcz. Postna Sztafeta natomiast to pomysł na wielkopostne umartwienie w parafii św. Jana Pawła II w Stalowej Woli. – Polega ona na tym, że każdego dnia Wielkiego Postu, poza niedzielami, minimum jedna osoba z parafii podejmuje post o chlebie i wodzie w konkretnej intencji. Zapisane z imienia poszczące osoby każdego dnia są omadlane przez wspólnotę, aby wytrwały w postanowieniu – wyjaśnia ks. Marcin Hanus, proboszcz. Dodatkowo przez okres Wielkiego Postu w parafii wystawiana jest Parafialna Księga Trzeźwości, do której można wpisywać osobiste abstynenckie deklaracje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama