Nowy numer 44/2020 Archiwum

Było cymbalistów wielu

- I jest nadzieja, że będzie ich przybywać, gdyż cymbały zaczynają przeżywać swój renesans - zauważył Stanisław Tadla ze Szklar, muzykant, jak o sobie mówi, i mistrz gry na cymbałach.

Stanisław Tadla ze swym synem Miłoszem uświetnili swoją grą wernisaż wystawy „Ludowe instrumenty muzyczne Podkarpacia”, otwartej w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. dr. Michała Marczaka w Tarnobrzegu.

Cymbalista przybliżył historię instrumentu, sięgającej aż w głąb starożytności, najstarsze bowiem jego wyobrażenie pochodzi z asyryjskiej płaskorzeźby. Za jego kolebkę uznaje się Indie, chociaż nie brakuje teorii upatrujących jej w Persji. Na Rzeszowszczyznę cymbały przywędrowały z Łuku Karpat i na dobre się tu zadomowiły.

- Największą popularnością cieszyły się, patrząc na mapę obecnego województwa podkarpackiego, na południe od Jasła, przez Rzeszów po Leżajsk. Nieco później zawędrowały na północno-wschodnie rubieże Polski. Zbudowane są aż z trzech rodzajów drewna - górna płyta wykonana jest ze świerku, dolna z jaworowego, zaś na boki najczęściej używano drewna gruszy, z racji jego dużej twardości. Instrument posiada ponad 100 strun, rozciągniętych w tzw. pasmach, liczących od dwóch do pięciu strun, posiadających tę samą wysokość dźwięku, które zaczepione są na kołkach. W cymbałach, podobnie jak w skrzypcach, ogromna rolę odgrywa tzw. dusza. Dźwięk wydobywa się poprzez uderzanie specjalnymi pałeczkami, w naszym regionie zwanymi palcatkami, posiadającymi różny kształt, długość i wykonanych z różnych gatunków drewna, najczęściej bardzo twardego. Pierwotny skład kapeli ludowej w rejonie Rzeszowa tworzyły skrzypce, cymbały i basy. W regionie zaś zamieszkiwanym przez Lasowiaków nie było cymbałów, zastępowały je bowiem drugie skrzypce - wyjaśniał Stanisław Tadla. - Cymbały nie były instrumentem solowym, lecz akompaniującym dla wiodących prym skrzypiec.

Pan Stanisław zagrał kilka utworów razem ze swym synem Miłoszem.

Na zakończenie spotkania zaś już sam wykonał parę kompozycji, w których pobrzmiewały m.in. wpływy muzyki żydowskiej.

Na wystawie prezentowane są instrumenty liczące sobie grubo ponad 100 lat, datowane sa bowiem na XIX stulecie, jak i powstałe w latach 40. ubiegłego wieku.

- Prezentowane na wystawie eksponaty pochodzą z kolekcji Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Mamy także unikat - XIX-wieczne skrzypce z Machowa, które były w posiadaniu rodziny Wiącków, a udostępnione na potrzebę ekspozycji przez Dorotę Kozioł - informowała Katarzyna Opioła, współautorka wystawy, przygotowanej razem z Sylwią Bornos. - Ponadto można zobaczyć gwizdki, gwizdałki i gliniane kogutki, które pastuszkowie wykorzystywali także w celach bardzo praktycznych podczas pilnowania zapędzania stada krów. Oczywiście nie brakuje jakże popularnych fujarek, piszczałek, a na szczególną uwagę zasługuje rożek pasterski, do wykonania którego została użyta kora wierzbowa. Prezentujemy ponadto cała gamę instrumentów sygnałowych, takich jak kołatki, terkotki i grzechotki, spełniających również rolę zabawek dziecięcych, zaś w okresie Wielkiego Postu, a zwłaszcza podczas liturgii Wielkiego Piątku, zastępowały milczące tego dnia dzwony.

Uwagę przykuwają także okazałe XIX-wieczne basy pochodzące z okolic Kolbuszowej oraz skrzypce dłubane z Krzywej.

- Wystawa prezentowana jest w bibliotece, zatem nie mogło zabraknąć literatury, która obecna jest formie cytatów zaczerpniętych z książek naszych tarnobrzeskich autorów, jak i znawców, badaczy kultury ludowej, etnografów - Franciszka Kotuli i Krzysztofa Ruszla, byłego dyrektora Muzeum Okręgowego w Rzeszowie - dodała K. Opioła.

Ekspozycję, która czynna będzie do 6 marca, uzupełnia literatura dotycząca muzyki ludowej, pochodząca ze zbiorów tarnobrzeskiej biblioteki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama