Nowy numer 43/2020 Archiwum

Serce i obrączka dla Jezusa

– Żyjemy w świecie, ale nie dla świata. Niczym szczególnym się nie wyróżniamy, a jednak jesteśmy inne. Łączy nas oblubieńcza konsekracja i zaślubiny z Jezusem – podkreśla Izabela.

W diecezji sandomierskiej pierwsze dwie kandydatki swoje śluby złożyły w 2015 roku, potem w następnych latach kolejne dwie kobiety podjęły decyzję o życiu w czystości i zostały zaślubione Jezusowi jako dziewice konsekrowane. Obecnie kolejna zainteresowana przygotowuje się do tego niezwykłego wydarzenia. Kobiety te łączą codzienną pracę z życiem przepełnionym modlitwą i realizacją rad ewangelicznych. W całej Polsce jest ich ponad 300. Można powiedzieć, że znany już w starożytności chrześcijańskiej sposób poświęcenia się Bogu w obecnych czasach przeżywa swój renesans.

Biskup Krzysztof Nitkiewicz powiedział podczas konsekracji jednej z dziewic: „Ta oblubieńcza relacja z Chrystusem nie może być jednak czymś, co egzystuje w sferze teoretycznej, wirtualnej. Ona powinna znajdować swoje urzeczywistnienie w Kościele. Dziewica konsekrowana ma postrzegać Kościół, wspólnotę diecezjalną i parafialną jako część samej siebie, gdyż wszyscy jesteśmy Ciałem Chrystusa. Powinna ją kochać gorącym sercem i służyć jej modlitwą oraz zaangażowaniem w różnorodne dzieła”.

Spełnione marzenia

Izabela już w dzieciństwie chciała zostać siostrą zakonną, jednak życiowe i rodzinne losy tak się potoczyły, że dopiero po wielu latach mogła zrealizować swoje powołanie, ale w sposób, który nawet dla niej początkowo był zaskoczeniem. – Może zabrzmieć to dziwnie, ale już w dniu Pierwszej Komunii Świętej w moim sercu zrodziła się chęć zostania siostrą zakonną. Jezus już wtedy mnie wołał, choć ja do końca tego nie rozumiałam. Myśli o wstąpieniu do zakonu towarzyszyły mi przez kolejne lata szkoły podstawowej i średniej. Jednak po maturze uznałam, że podejmę studia. Pod wpływem polonistki wybrałam filologię polską. Studia były czasem „dorastania” do podjęcia ostatecznej decyzji. Kiedy kończyłam polonistykę, chciałam wstąpić do „faustynek”, czyli do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, które założył bł. ks. Michał Sopoćko. Jednak po obronie pracy magisterskiej, gdy wróciłam do domu, zobaczyłam, że przede mną stoi inne zadanie – opowiada Izabela. Od dziecka była wychowywana przez babcię. Studiując w Lublinie, przyjeżdżała do domu tylko na weekendy, a nawet rzadziej. – Nawet nie zauważyłam, jak babcia zestarzała się, zaczęła opadać z sił i wymagała już stałej opieki. I choć miałam już ułożony własny scenariusz na życie, a „faustynki” pociągały mnie bardzo, postanowiłam jednak pozostać przy babci i zaopiekować się nią. Byłam jej to winna, bo opiekowała się mną i wychowywała od dzieciństwa – mówi Izabela. Po kilkunastu latach spotkała się z zaprzyjaźnioną siostrą zakonną, której zwierzyła się ze swoich życiowych zamiarów i pragnień serca. – Po wspólnej dłuższej rozmowie usłyszałam od niej słowa: „Powinnaś pójść drogą życia dziewic konsekrowanych”. Zaskoczyło mnie to. Nic nie wiedziałam o takiej formie życia. „Bożym” zbiegiem okoliczności siostra, z którą wówczas rozmawiałam (a która właśnie przyjechała do Polski na urlop z Afryki, gdzie pracuje jako misjonarka), miała przy sobie książkę na temat tej formy życia! Wtedy jednak odłożyłam ją na półkę. Po śmierci babci trafiłam do Sandomierza. Minęło kilka miesięcy i w rozmowie z jednym z kapłanów usłyszałam słowa: „Nie wiem, co z tym zrobisz, ale jestem przeświadczony, że powinnaś podjąć drogę dziewic konsekrowanych”. To był dla mnie szok! Wtedy dopiero przeczytałam książkę, którą sprezentowała mi s. Karina. Pomyślałam, że Pan Bóg poprzez te sytuacje i osoby wskazuje mi drogę, którą powinnam obrać. Po długiej rozmowie z kapłanem, który później został moim spowiednikiem, postanowiłam rozpocząć formację i przygotowanie do konsekracji – opowiada Izabela.

„Święte duchy Boga”

– Decyzję o wyborze takiej formy życia podjęłam ponad 10 lat temu. Współpracując z braćmi kapucynami, bardzo często jeździłam na rekolekcje i dni skupienia. Przyznam, że zafascynowało mnie życie oddane w pełni Chrystusowi – opowiada Elżbieta ze Stalowej Woli. Do tej decyzji dojrzewała kilka lat. Ani jej nie żałuję, ani nie czuję się osamotniona czy nieszczęśliwa. – Taka forma życia nie oznacza, że jestem w izolacji. Nie jest łatwo dziś podjąć taką drogę, która wymaga z jednej strony nieustannej formacji i troski o stronę duchową, a z drugiej – prowadzenia zwykłego życia w świecie – dodaje Elżbieta. Choć coraz więcej osób podejmuje taką formę realizacji swojego życiowego powołania, wciąż mało o nim wiemy. Historia dziewic konsekrowanych sięga swoimi korzeniami starożytności chrześcijańskiej. Już w przekazach z pierwszych wieków możemy spotkać informacje o kobietach, które wyrażały chęć poświęcenia swojego życia Jezusowi i składały ślub czystości. – W pismach św. Ignacego z Antiochii czy św. Ambrożego, którego siostra Marcelina była dziewicą poświęconą Bogu, znajdujemy zapisy, że kobiety te żyły w zwyczajny sposób. Mieszkały nadal w swoich domach, ubierały się „normalnie”, a jednocześnie były osobami bardzo religijnymi, ofiarnymi i pełniącymi dzieła miłosierdzia. Cieszyły się w społeczeństwie dużym szacunkiem, a pisarz wczesnochrześcijański Hermes nazywa je w swoim „Pasterzu” „świętymi duchami Boga” – wyjaśnia Izabela. W średniowieczu zabroniono udzielania konsekracji kobietom żyjącym w świecie, a sam obrzęd stał się przywilejem zakonnic i mniszek. – Dopiero Sobór Watykański II przywrócił nam, prawowitym jego „właścicielkom”, starożytny ryt konsekracji, co zaaprobował ówczesny papież Paweł VI. W maju tego roku będziemy obchodziły w Rzymie 50. rocznicę odnowienia Ordo Virginum – dodaje. – Myśl o podjęciu życia w dziewictwie konsekrowanym pojawiła się w 2010 r., kiedy w Polsce ten stan został zatwierdzony w strukturach kościelnych. W głębi tej formy życia kryje się wielka tajemnica miłości i ścisłej relacji z Chrystusem. Dziś wiem, że jest to dar odkrycia innej, wyższej wartości, jaką jest Bóg. Bardzo głęboko przeżyłam swoją konsekrację i jestem bardzo szczęśliwa. Niczego się nie obawiam, pełna ufności rzucam się w pełne miłości ramiona Chrystusa – wyjaśnia Małgorzata z Tarnobrzega. Obecnie kobieta, która odkrywa powołanie do takiej formy życia, składa podanie do biskupa diecezjalnego z prośbą o rozeznanie prawdziwości jej powołania. Formacja kandydatki jest prowadzona przez osoby, które wyznaczył biskup diecezji. – W moim osobistym przygotowaniu bardzo ważną rolę odegrał kierownik duchowy, który jest równocześnie moim spowiednikiem. To on wskazywał mi kierunki i drogi rozwoju duchowego – podkreśla Izabela. Formacja przygotowująca do konsekracji i zaślubin z Jezusem trwa trzy lata. Kandydatki uczestniczą w spotkaniach formacyjnych diecezjalnych i w ogólnopolskich rekolekcjach dla kandydatek i dziewic konsekrowanych. Po okresie przygotowania, za zgodą spowiednika i przełożonych, składają na ręce biskupa swoje postanowienie życia w doskonałej czystości do końca życia. Jest to ślub wieczysty.

Ten wyjątkowy dzień

Akt konsekracji to osobiste, mistyczne zaślubiny z Chrystusem – Oblubieńcem. Podczas obrzędu konsekracji dziewice otrzymują obrączkę, znak zaślubin, oraz brewiarz, narzędzie osobistego uświęcenia przez modlitwę. – To był najwspanialszy dzień mojego życia, ponieważ oddałam siebie całą, duszę moją i ciało, Panu Jezusowi, który jest moim Oblubieńcem i Miłością całego życia. Ta moja decyzja była gruntownie przemodlona, przemedytowana, rozeznawana na rekolekcjach ignacjańskich. Ta forma życia konsekrowanego daje możliwość bycia blisko Pana Jezusa, oddania się w całości właśnie Jemu, a zarazem bycia w świecie świadkiem Jego miłości. Wierzę, że Pan Bóg, przygotowując dla mnie tę drogę, obdarzył mnie wszystkimi łaskami, a moim zadaniem jest nie ustawać w potęgowaniu miłości do mego Oblubieńca – podkreśla Marzena, która złożyła swój ślub kilka lat temu. – Ten moment zmienia wszystko i nic – dodaje z uśmiechem Izabela, wspominając dzień swoich zaślubin z Chrystusem. – Bo nadal żyjemy w świecie, mieszkamy, pracujemy, spotykamy znajomych. A jednak zmienia wszystko. Konsekracja daje pewność pełnej przynależności do Chrystusa. Ten dzień był dla mnie wylaniem Bożej miłości, którą otrzymałam od Niego darmo i która związała mnie z Nim, moim Oblubieńcem, jeszcze bardziej. Jak dodaje Izabela, codzienne życie przynosi różne wyzwania i trudności. – Jedną z nich jest umiejętność dobrego zorganizowania sobie czasu. Każda z nas pracuje w swoim zawodzie, ma swój dom, obowiązki i musi znaleźć czas na codzienną modlitwę, brewiarz, Mszę św. czy osobistą adorację Najświętszego Sakramentu. Czasem nie jest to łatwe, ale świadomość, że jest to czas, jaki poświęcamy naszemu Oblubieńcowi, daje nam siłę do pokonania wszelkich trudności – podsumowuje Izabela.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama