Nowy numer 43/2020 Archiwum

Krewki protoplasta

Podczas suto zakrapianej biesiady doszło do kłótni. Jerzy Ignacy wyzwał chorążego sanockiego Józefa Jelca na pojedynek. A ponieważ był biegły w walce, szybko zadał śmiertelny cios.

Publikacja pt. „Lubomirscy z Charzewic w legendzie i prawdzie” to bardzo dobra lektura na długie zimowe wieczory. Autorem książki jest Kazimierz Jańczyk, wieloletni współpracownik ks. dr. hab. Wilhelma Gaja-Piotrowskiego. I jemu też publikacja ta została zadedykowana. Nie bez powodu. Oprócz szczerej i długoletniej przyjaźni oraz zainteresowań lokalną historią, jakie łączyły obu panów, było coś jeszcze – dziadek księdza był osobistym lokajem księcia Hieronima Lubomirskiego, zwanego Kulawym Księciem.

– Ksiądz Gaj-Piotrowski znał więc mnóstwo anegdot związanych z Lubomirskimi z Charzewic. Cały ich zbiór przekazał mi do opracowania i wydania w formie książkowej – powiedział Kazimierz Jańczyk. Książka jest pełna ciekawych, czasami bardzo śmiesznych historii. Jedna na przykład dotyczy roweru. Otóż Jerzy Ignacy Lubomirski nabył w Wiedniu rower i przywiózł go koleją do Rozwadowa. Tam, jak gdyby nigdy nic, wsiadł na niego i, objechawszy rynek, pojechał do Charzewic. Oddał jednoślad lokajowi na oczach zdumionej służby. Na drugi dzień ponownie chciał się na nim przejechać, ale ten sam lokaj ze strachem wyznał: „Bo myśmy, proszę jaśnie oświeconego księcia, postanowili ratować księcia. – Co ty pleciesz? – Myśmy ten rower utopili w Sanie, by księcia ratować, bo bez pomocy szatańskiej nie da się na dwóch kołach jechać. – Głupiś – zawołał książę. A następnym razem, powracając z Wiednia, przywiózł samochód” – czytamy w książce. Protoplastą rozwadowskiej linii Lubomirskich był Jerzy Ignacy Lubomirski, który żył w latach 1687–1753. Był bardzo krewkim człowiekiem, który w młodzieńczym okresie swojego życia z wodza stał się łupieżcą, a z żołnierza – rozbójnikiem. Podniósł nawet rękę na jasnogórski klasztor. Skory był też do pojedynków. Podczas jednego z nich, na zamku Lubomirskich w Rzeszowie, w czasie zjazdu okolicznej szlachty zabił chorążego sanockiego Józefa Jelca. Chorąży od lat prowadził w sądzie w Przemyślu sprawę przeciwko Lubomirskim. Chodziło o zwrot 48 tys. złotych polskich. Lubomirscy, po przegranym procesie, nie kwapili się jednak z wypłatą chorążemu długu. Podczas suto zakrapianej biesiady doszło prawdopodobnie do kłótni w tej sprawie. Jerzy Ignacy Lubomirski wyzwał chorążego na pojedynek, a ponieważ był biegły w walce, szybko zadał śmiertelny cios. – Według kapucyńskich przekazów klasztor rozwadowski został ufundowany w ramach ekspiacji za zabicie chorążego sanockiego – powiedział Janusz Ogiński, regionalista. Książę ostatecznie nie doczekał poświęcenia klasztoru. Zmarł bowiem w 1753 r. W nim jednak, w drewnianej trumnie i pokutnym stroju, spoczął na wieki. Publikacja „Lubomirscy z Charzewic w legendzie i prawdzie”, oprócz faktów i anegdot, zawiera także sporo archiwalnych i współczesnych zdjęć związanych z rodziną Lubomirskich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama