Nowy numer 27/2020 Archiwum

Góra walecznych

Za świętem 11 Listopada stoi kilka pokoleń Polaków, którzy począwszy od XVIII stulecia nie poddając się beznadziei, walczyli o wolność swej ojczyzny. Wśród nich nie zabrakło licznego grona mieszkańców naszego regionu.

Święto Niepodległości nierozerwalnie kojarzy się przede wszystkim z czynem zbrojnym Legionów Polskich tworzonych przez Józefa Piłsudskiego, a także innych formacji z udziałem Polaków, biorących udział w Wielkiej Wojnie, która w efekcie przyniosła naszemu krajowi upragnioną wolność.

Czwórkami szli

– W szeregach Legionów Polskich walczyło 270 osób wywodzących się z powiatu tarnobrzeskiego, ale w jego granicach z 1914 roku, kiedy sięgał on po Radomyśl nad Sanem i Rozwadów. Była to naprawdę pokaźna liczba. Prawdziwym i niewytłumaczalnym fenomenem, nikomu bowiem nie udało się go wyjaśnić, był wymarsz 56 ochotników z Radomyśla nad Sanem. Opuszczali miasteczko żegnani nie tylko przez swoich bliskich, ale całą społeczność. Ulicę, którą wymaszerowali, nazwano Legionową i takie miano nosi do dzisiaj – mówi Bogusław Szwedo, biografista, autor kilkunastu książek, w tym „Słownika legionistów tarnobrzeskich”, prezes radia Leliwa. – Z Tarnobrzega w Legionach walczyło 42 żołnierzy, zaś z Dzikowa 17, w tym bardzo wielu uczniów tutejszego gimnazjum, które wręcz opustoszało. Najmłodszym ochotnikiem był Józef Hradil, wnuk słynnego wójta Dzikowa Jana Słomki, który wstępując w szeregi legionowe, miał zaledwie 13 lat. Skłamał, że jest starszy, dodając sobie trzy lata. W Legionach walczył także jego brat cioteczny, również wnuk Słomki, Stanisław Farbisz, którego jednak w 1914 roku odesłano do domu z racji zbyt młodego wieku, liczył sobie bowiem tylko 15 lat. Odczekał rok i udało mu się zrealizować marzenie walki o wolną Polskę. Nie brakowało przypadków, gdy w szeregi Legionów Polskich wstępowało całe rodzeństwo. Tak było na przykład z braćmi: Stanisławem, Franciszkiem i Wacławem Mrowcami – synami sędziego Zygmunta Mrowca, Józefem i Julianem Mrozowskimi, Michałem i Władysławem Buszami, Mieczysławem i Ryszardem Bzymkami, Janem i Józefem Gilarkami, Czesławem i Tadeuszem Lubicz-Niezabitowskimi. Przykładów rodzeństwa walczącego w Legionach jest znacznie więcej. Większość tarnobrzeskich ochotników legionistów przeszła cały szlak bojowy formacji Piłsudskiego, uczestnicząc w najzaciętszych bitwach, w tym jednej z najkrwawszych – pod Kostiuchnówką. – Jesienią 1915 roku na Wołyń zostały skierowane wszystkie trzy brygady legionowe. Spotkało się więc tam wielu naszych legionistów, m.in. bracia Mrowcowie i Mrozowscy. Pod Kostiuchnówką walczył również Jan Nemeczek, urodzony w Kępie, przysiółku Zaleszan. Zawsze myślę o nim ze wzruszeniem. Chłopak pochodził z bardzo ubogiej rodziny, podjął jednak naukę w tarnobrzeskim gimnazjum, utrzymując się z korepetycji. Będąc już w Legionach, potrafił pojechać do Nowego Sącza, by zdać maturę. Zginął 8 czerwca 1916 roku pod Kostiuchnówką. Jego odwaga została doceniona i pośmiertnie uhonorowano go Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Niepodległości i trzykrotnie Krzyżem Walecznych. Niestety, zostawił samotną matkę, która musiała tułać się w poszukiwaniu zarobku i dachu nad głową, nie miała bowiem własnego gospodarstwa czy domu – opowiada B. Szwedo. – Jan Nemeczek spoczął na zawsze w Polskim Lasku w Kostiuchnówce. Tam, gdzie przez wszystkie lata, począwszy od czasów I wojny światowej, do dzisiaj zachowała się nazwa Polska Góra.

Tylko kto wie, gdzie ona leży?

Do dzisiaj, jadąc pociągiem relacji Kowel−Sarny, można zobaczyć nazwę stacji „Polska Góra”. Nazwa ta pojawiła się ponad 100 lat temu i przetrwała do dzisiaj. Góra znajduje się pod Kostiuchnówką. W latach 1915−1916 okolice te były terenem zaciekłych walk na froncie austriacko-rosyjskim z udziałem Legionów Polskich, walczących w składzie armii austro-węgierskiej. Jesienią 1915 roku wszystkie trzy brygady Legionów połączyły się na Wołyniu, gdzie w ciągu kolejnych miesięcy toczyły się najbardziej zacięte boje. Na początku listopada 1915 roku Polacy otrzymali rozkaz zdobycia wzgórza Cegielnia na południe od Kostiuchnówki. Pierwsza próba zdobycia wzgórza okazała się nieudana i tragiczna w skutkach – straty osobowe wyniosły połowę żołnierzy. Ostatecznie Polacy wywiązali się z zadania, a dowództwo austriackie, oddając hołd poległym i wyrażając swoje uznanie dla bohaterstwa legionistów, podjęło decyzję o nazwaniu wzgórza Polenberg, czyli Polska Góra. Nazwa ta została umieszczona na mapach sztabowych i była wymieniana od tego czasu w raportach wojskowych. Po kilku miesiącach, latem 1916 roku, podczas ofensywy wojsk rosyjskich, pod Kostiuchnówką rozegrała się największa i najkrwawsza bitwa w dziejach Legionów Polskich. Dlatego Polska Góra do dziś jest traktowana jako jeden z symboli niepodległości, jaką Polska odzyskała dwa lata po walkach na Polesiu Wołyńskim.

Narodowe pielgrzymowanie

W okresie międzywojennym Polska Góra była ważnym miejscem pamięci narodowej i pielgrzymek patriotycznych. Pierwsze oficjalne uroczystości odbyły się tu w 1928 roku z okazji 10. rocznicy odzyskania niepodległości. Zostały zaplanowane z niespotykanym dotychczas rozmachem. Do przewozu 3 tys. gości Ministerstwo Komunikacji uruchomiło specjalne dodatkowe wagony do stacji kolejowej Czartorysk – z Warszawy, Krakowa, Lwowa, Wilna, Krzemieńca oraz z Łucka, udzielając wszystkim uczestnikom uroczystości 66-procentowej zniżki. Gmina uruchomiła na stacji Czartorysk dwie restauracje oraz zapewniła nieprzerwany transport uczestników na miejsce uroczystości pod Polską Górą zaprzęgami konnymi. Obchodom towarzyszyły zawody sportowe − 120-kilometrowy marsz na trasie Kowel–Polska Góra oraz drużynowy bieg maratoński na trasie Kołki–Polska Góra, które stały się zaczątkiem tradycji trwającej do 1939 roku. W obu konkurencjach wystartowało wówczas ponad 2 tys. zawodników. W tych zawodach sportowych uczestniczyły między innymi drużyny reprezentujące wojsko, Korpus Ochrony Pogranicza, policję, straż pożarną, związki strzeleckie, organizacje przysposobienia wojskowego, harcerzy, rezerwistów. Podczas uroczystości w 1928 roku został odsłonięty, zachowany do dziś, bazaltowy pomnik u stóp Polskiej Góry oraz podjęto decyzję o wzniesieniu na jej szczycie kopca. Jednak prace budowlane rozpoczęły się dopiero w 1933 roku. Najbardziej okazałymi uroczystościami na Polskiej Górze były obchody 20. rocznicy bitwy pod Kostiuchnówką, które zgromadziły 15 tys. uczestników. Podobnie jak w 1928 roku, do stacji Czartorysk zostały uruchomione dodatkowe specjalne wagony ze wszystkich największych polskich miast. Z okazji rocznicy wybrukowano 10-kilometrowy odcinek drogi od stacji kolejowej do Polskiej Góry. Do transportu uczestników uroczystości wykorzystano samochody i dziesiątki furmanek, uruchomiono 25 kuchni polowych i wiele bufetów, wywiercono dwie studnie z wodą pitną, zorganizowano kiermasz wyrobów ludowych, otwarto tymczasowy urząd pocztowy. Polskie Radio transmitowało przebieg uroczystości, na miejscu pracowały dziesiątki dziennikarzy i fotoreporterów z całej Polski. Centralnym punktem programu uroczystości było otwarcie nowej szkoły w Kostiuchnówce. Decyzję o budowie szkoły im. Legionów Polskich podjęto jeszcze w połowie lat 20., wtedy właśnie została powołana specjalna fundacja, а głównymi inwestorami budowy byli kombatanci i organizacje społeczne. Projekt szkoły w modnym wówczas stylu modernistycznym bezinteresownie wykonał łucki architekt i były legionista Józef Nowak. W budynku szkolnym uruchomiono jednocześnie schronisko turystyczne dla 20 osób. W tym samym dniu nastąpiło też uroczyste otwarcie niedokończonego kopca na Polskiej Górze – głównego obiektu całego skansenu pobojowiska kostiuchnowskiego. Zgodnie z projektem architekta Stanisława Sikorskiego i technika budowlanego Stefana Lubińskiego, Polska Góra miała mieć 25 m wysokości i 75 m średnicy u podstawy. U podnóża góry planowano również wybudowanie muzeum. Na 20. rocznicę bitwy zdołano usypać kopiec na wysokość 16 metrów. Zakończenie prac planowano na rok 1942, jednak wybuch wojny uniemożliwił ich dokończenie. Po ІІ wojnie światowej faktycznie wszystkie ślady skansenu historycznego zostały zatarte, częściowo uległy zniszczeniu cmentarze wojenne i bazaltowe obeliski ustawione w latach międzywojnia. Przedwojenna szkoła w czasach sowieckich została przebudowana, zatracając swój pierwotny kształt. Była użytkowana do 2001 roku. W latach 90. harcerze ze Zgierza objęli opiekę nad całym historycznym pobojowiskiem pod Polską Górą. Od 20 lat w lesie pod Kostiuchnówką stacjonuje letni obóz harcerski, w którym ostatnio uczestniczy także wiele ukraińskich organizacji młodzieżowych. W ciągu tych lat odbudowano kilkanaście cmentarzy wojennych, odnaleziono i uporządkowano nowe miejsca pochówku i mogiły zbiorowe, odnowiono zniszczone i utracone pomniki, stworzono muzeum. W latach 2010−2011 zdewastowany budynek dawnej szkoły został przekazany nowo powstałemu polsko-ukraińskiemu Centrum Dialogu Kostiuchnówka. Gruntowna przebudowa i modernizacja obiektu zostały sfinansowane przez stronę polską. Polska również dziś czci w tym miejscu na Wołyniu odzyskanie swojej niepodległości. Co roku przed 11 Listopada w Polskim Lasku pod Kostiuchnówką jest zapalany symboliczny ogień, który harcerze sztafetą rowerową przywożą na główne obchody przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, przekazując go również we wszystkich miastach na trasie sztafety.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama