Nowy numer 42/2020 Archiwum

Student i stolarz

– Był bardzo życzliwy dla wszystkich stworzeń, poza… szczurami. Miał ogromne poczucie humoru, ale jednocześnie bardzo poważnie podchodził do modlitwy. Łączyła go silna więź z Panem Bogiem – tak o br. Kalikście Kłoczce mówił o. Andrzej Derdziuk.

Dwóch niezwykłych kandydatów na ołtarze zaprezentował mieszkańcom Stalowej Woli podczas XVI Festiwalu Nauki prof. dr hab. o. Andrzej Derdziuk OFM Cap z KUL. To bohaterowie jego najnowszych książek: Jacek Krawczyk, student KUL, społecznik z Podkarpacia („Człowiek na Maksa”), i br. Kalikst Kłoczko, który, jak powiedział o nim o. Andrzej, budował Kościół świętością życia i talentem stolarskim („Pod sufitem nieba”).

Delikatny i pokorny

– Kalikst Kłoczko, mój współbrat, zmarł 6 lat temu. Był zwykłym stolarzem. W zakonie przeżył 62 lata, budując klasztory, robiąc drzwi, okna i sufity. Nie mając wykształcenia, był jednocześnie bardzo mądry. Miał konstruktorski talent. Ponadto był wrażliwy na potrzeby innych, dlatego ludzie przychodzili do niego po rady i pomoc, której chętnie udzielał. Brat Kalikst był niezwykle pokorny, delikatny, kochający swoją własną rodzinę oraz swoich współbraci. Był bardzo życzliwy dla wszystkich stworzeń, poza… szczurami. Miał ogromne poczucie humoru, ale jednocześnie bardzo poważnie podchodził do modlitwy. Była to silna więź z Panem Bogiem. Bardzo też kochał Matkę Bożą. W pamięci wiernych i braci został zapamiętany jako święty człowiek, dlatego kapucyni podczas kapituły podjęli decyzję, by rozpocząć jego proces beatyfikacyjny – uzasadnił o. A. Derdziuk wybór tej właśnie osoby na bohatera swojej książki.

Prawdziwy chrześcijanin

Bohater jego drugiej książki Jacek Krawczyk zmarł bardzo młodo, bo mając zaledwie 25 lat. To świecki katolik z Palikówki koło Rzeszowa, student teologii KUL, który odszedł w opinii świętości. Do dziś działa fundacja jego imienia, a jego świadectwa wiary do tego stopnia poruszyły ludzi, że zaraz po śmierci Jacka Krawczyka, w 1991 roku, pojawiły się opinie, iż jest to kandydat na ołtarze. – To, co zdumiewa w tym młodym mężczyźnie, to gotowość do pomagania drugiemu człowiekowi, był na niego bardzo otwarty. W Rzeszowie, jeszcze jako licealista, posługiwał w Domu Rencistów: robił zakupy mieszkańcom, odwiedzał ich, ale też organizował majowe i czerwcowe nabożeństwa oraz wigilie. W Lublinie, już jako student, kontynuował charytatywną działalność, wyciągając ludzi z melin, posługiwał w dziecięcym szpitalu jako wolontariusz, a następnie jako sanitariusz w pogotowiu ratunkowym, wprawiając w zdumienie kolegów swoją ogromna wrażliwością na drugiego człowieka. Pozostawił po sobie przepiękne świadectwo – pisma, notatki, rozważania Drogi Krzyżowej, modlitwy; oraz żywe świadectwo ludzi, którzy go spotykali, mówiąc: „To był prawdziwy chrześcijanin, to był święty” – powiedział o. Andrzej. Biskup rzeszowski Jan Wątroba zapowiedział rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Jacka Krawczyka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama