GN 42/2019 Archiwum

Wspólne uderzenie

– Orkiestra jest niczym jeden dobrze zestrojony organizm, którego sercem jest perkusja wybijająca jego rytm, jeden rytm – uważa Wiesław Niziołek, prezes Miejskiej Orkiestry Dętej w Tarnobrzegu.

Ów rytm tarnobrzeskiej orkiestrze, która 15 września świętowała swój jubileusz, perkusja nadaje od 60 lat. W 1959 r. przy Kopalni Siarki w Piasecznie powstała Zakładowa Orkiestra Dęta. W pierwszym składzie znalazł się m.in. Stanisław Skwara, wówczas młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna. Nie przypuszczał zapewne, że swój los zwiąże z zespołem na następnych sześć dekad. Niewiele krócej związany z orkiestrą jest Zenon Piekarz, który od 55 lat (z kilkuletnią przerwą) jest jego kapelmistrzem. Lata szkolne, młodość i spory kawał dorosłego życia spędzili z orkiestrą Zbigniew Bok, Janusz Chabel i Adam Pasoń. Historię każdej orkiestry tworzą poszczególne osoby, pracując na wspólne sukcesy, ale również solidarnie przyjmując porażki.

Wujek miał tenor

– Kocham muzykę, za nią poleciałbym jak na skrzydłach wszędzie, gdzie by mnie powiodła. To ona trzyma mnie w dobrej kondycji, tylko dla niej mimo skończonych już 86 lat i kiepskiego połączenia co poniedziałek przyjeżdżam ze Zbydniowa do Tarnobrzega na próby orkiestry. Z domu jadę pociągiem, a z powrotem muszę korzystać z autobusu miejskiego do Sandomierza, by przesiąść się na pociąg do Zbydniowa. Zajmuje mi to prawie pół dnia. Zastanawiam się, czy nie zrezygnować z występów z tarnobrzeską orkiestrą, bo kiedyś trzeba chyba powiedzieć sobie pas. Z muzyką jednak nie zerwę, bo gram także w orkiestrze zbydniowskiej – mówi Stanisław Skwara. W Miejskiej Orkiestrze Dętej, wcześniej Zakładowej Orkiestrze Dętej Kopalń i Zakładów Przetwórczych Siarki „Siarkopol”, pan Stanisław występuje od jej zarania. Kiedy 15 września na pl. Bartosza Głowackiego zespół uroczyście obchodził jubileusz, było to również święto Stanisława Skwary. Swoją przygodę z muzyką i instrumentami dętymi zaczął jednak znacznie wcześniej – jako kilkunastoletni chłopak znalazł się w składzie zbydniowskiej orkiestry strażackiej. – Wszystko przez wujka – wspomina pan Stanisław. – Od urodzenia mieszkam w Zbydniowie i tutaj rozpoczął się mój związek z orkiestrami. W rodzinnym domu, w tzw. komorze wisiało sporo instrumentów dętych, wśród nich był niklowany tenor, czyli sakshorn tenorowy, należący do wujka, który miał go ze sobą w 1939 r., kiedy uciekał przed Niemcami. Zostawił go u nas i na nim uczyłem się grać. Najpierw samodzielnie. W 1949 r. nastąpiła reaktywacja orkiestry, do której werbowano także nas, dzieciaki. Uczył nas członek przedwojennej orkiestry parafialnej, a zajęcia odbywały się w starej szkole. I tak od 70 lat jestem nieprzerwanie członkiem zespołu zbydniowskiego, a od 60 – tarnobrzeskiego – opowiada.

Całe życie z muzyką

Dla kapelmistrza MOD Zenona Piekarza 15 września był dniem wyjątkowym i wzruszającym. – Chciałbym koncertem jubileuszowym zakończyć moją pracę z orkiestrą. Od dawna powinienem być na emeryturze, poza tym – nie ma co ukrywać – lata robią swoje i zdrowie już nie takie jak dawniej. Poza tym czas na kogoś młodszego, mam nadzieję, że oddam pałeczkę w dobre ręce – mówi pan Zenon. Pracę z wówczas Zakładową Orkiestrą Dętą Kopalń i Zakładów Przetwórczych Siarki „Siarkopol” pan Zenon rozpoczął w 1964 roku. – Miałem już doświadczenie w prowadzeniu dużych zespołów muzycznych, chórów oraz kapel ludowych, działających w mojej rodzinnej miejscowości Białobrzegi koło Łańcuta oraz innych okolicznych miejscowościach, m.in. w Wysokiej. Ponadto w latach 1947–1963 grałem z grupą orkiestrantów weselnych – wylicza Z. Piekarz. Naukę muzyki rozpoczął w Państwowym Ognisku Muzycznym w Przeworsku i kontynuował ją w kolejnych latach w szkole średniej w Rzeszowie. Rok 1963 zaprowadził w życiu pana Zenona duże zmiany. Ktoś, dzisiaj już nie pamięta kto, powiadomił go, że w Tarnobrzegu jest wakat na stanowisko kierownika Społecznego Ogniska Muzycznego. Na zajęcia w nim przychodziło po 170 dzieci. – Uczyłem w nim przez dekadę, po czym musiałem zrezygnować, bo okazało się, że nie powinienem łączyć dwóch etatów – od 1964 r. byłem także kapelmistrzem Zakładowej Orkiestry Dętej – wspomina pan Zenon. Wraz z objęciem funkcji kapelmistrzowskiej przez pana Zenona zespół zmienił swoją siedzibę, przenosząc się z Piaseczna, z tamtejszej kopalni, do Tapimy, czyli Zakładowego Domu Kultury w Tarnobrzegu. Warunki do prób, jak wspomina szef orkiestry, nie były najdogodniejsze, bo na parterze mieściła się restauracja. – Najgorzej było pod wieczór, kiedy klienci zaczynali zachowywać się coraz głośniej, zakłócając tym samym nasze próby – mówi dzisiaj z uśmiechem kapelmistrz. Na początku lat 70. Zenon Piekarz utworzył Młodzieżową Orkiestrę Dętą. W jej skład weszli głównie uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 oraz Technikum Górniczego, kilku z nich do dzisiaj występuje w orkiestrze miejskiej. – To był świetny zespół, przez pewien czas nawet chyba lepszy muzycznie od orkiestry zakładowej. Kilkanaście razy byliśmy zapraszani do Inowrocławia na ogólnopolski przegląd młodzieżowych orkiestr dętych, a tam przyjeżdżali tylko najlepsi z najlepszych – opowiada Z. Piekarz. – Niestety, od lat zespół nie istnieje, a na jego wskrzeszenie chyba nie ma szans. Młodzi są zbyt obciążeni różnymi zajęciami, poza tym nie garną się do takich zespołów jak orkiestry dęte, gdyż moda na nie chyba minęła.

Złowieni przez pana Zenona

W grupie muzyków, którzy debiutowali najpierw w orkiestrze młodzieżowej, by później z racji wieku przejść do zakładowej, byli m.in. Zbigniew Bok, Janusz Chabel i Adam Pasoń. Najdłuższym stażem w zespole, drugim po Stanisławie Skwarze, może poszczycić się Zbigniew Bok, związany z orkiestrą od 53 lat. – Trafiłem do niej nie całkiem z własnej woli. Byłem wówczas w piątej klasie. Mieszkałem na Skalnej Górze, nieopodal Młodzieżowego Domu Kultury, w którym działało Społeczne Ognisko Muzyczne. Tata mój postanowił, że zacznę tam chodzić na zajęcia. Chciał mnie odciągnąć od kolegów, ponieważ – nie ma co ukrywać – troszkę łobuzowaliśmy. Kupił akordeon, jego ulubiony instrument, i zacząłem się z nim męczyć. Musiałem codziennie ćwiczyć przez godzinę. W pokoju wisiał zegar, niestety pieron chodził niewyobrażalnie wolno – śmieje się pan Zbigniew. – Pan Piekarz, który uczył w ognisku, zaproponował mi jako drugi instrument trąbkę. I to okazało się strzałem w dziesiątkę. Wciągnęła mnie tak mocno, że gram na niej w orkiestrze od 53 lat. Czyli niemal całe życie. Żona się przyzwyczaiła i nie protestowała, kiedy bowiem poznaliśmy się, ja już na dobre wsiąkłem w orkiestrę. Janusz Chabel trafił do orkiestry w 1975 r. jako uczeń Technikum Górniczego. – Gram od 1975 r., z jedną przerwą – wyjaśnia Janusz Chabel, klarnecista. – Muzyka mnie interesowała, pociągała, zatem chyba naturalną rzeczą było poszukiwanie możliwości realizacji tych zainteresowań, ale także osób, z którymi mógłbym tę pasję dzielić. Te wczesne lata były czasem przygody radosnej, beztroskiej, niekolidującej z życiem rodzinnym czy pracą zawodową, bo – co należy podkreślić – gra w orkiestrze wiązała się z częstymi wyjazdami. Dla młodych ludzi były one po prostu frajdą. Bez mała 40-letnim stażem w zespole może pochwalić się Adam Pasoń, skarbnik orkiestry – ma ona bowiem swój zarząd, wybrany w 1989 r. i w niezmienionym składzie pełniący obowiązki do dzisiaj, z prezesem Wiesławem Niziołkiem na czele. – Zaczynałem na klarnecie, a obecnie gram na saksofonie altowym. Jeśli zajdzie potrzeba, to także na bębnie – mówi pan Adam. – Do orkiestry trafiłem przypadkowo. Kiedyś do naszej sali w Szkole Podstawowej nr 3 – byłem wtedy uczniem siódmej klasy – wszedł pan Zenon Piekarz, żeby wyłowić młode talenty do orkiestry młodzieżowej. Wśród chętnych był mój najlepszy kolega. Kiedyś po lekcjach poszliśmy na plac zabaw, on wyciągnął trąbkę, którą otrzymał od pana Zenona, i próbował coś grać. Dał i mnie spróbować. Podmuchałem, nawet jakiś dźwięk się pojawił, i stwierdziłem, że ja też chcę do orkiestry. Poszedłem do domu kultury, pan kapelmistrz przyniósł mi jakiś instrument w częściach, pokazał mi, jak go należy złożyć, i poprosił, abym poćwiczył coś. Następnego dnia złożyłem ten klarnet, ale została mi jedna część – stroik, który nigdzie nie pasował. Byłem naprawdę przerażony, że go zepsułem – śmieje się, wspominając swoje początki.

60 lat jak jeden dzień

Początki Miejskiej Orkiestry Dętej w Tarnobrzegu sięgają roku 1959. – Kilka miesięcy przed pierwszą uroczystą barbórką w powstającej Kopalni Siarki Piaseczno zrodziła się myśl powołania orkiestry górniczej. Dwudziestu muzyków amatorów zwerbował Władysław Pawłowski, jej pierwszy kapelmistrz. Byli to pracownicy zakładów budujących kopalnię. Podczas akademii barbórkowej w 1959 r. hymn górniczy po raz pierwszy zabrzmiał w wykonaniu własnej orkiestry zakładowej – mówi Wiesław Niziołek. Przez kilka lat próby odbywały się w baraku na terenie kopalni. Później w Tapimie, Młodzieżowym Domu Kultury, a obecnie w jednej z sal Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. W związku z likwidacją zagłębia siarkowego w roku 2002 zespół zmienił nazwę na Miejską Orkiestrę Dętą, rozpoczynając działalność przy Tarnobrzeskim Domu Kultury. Jej kapelmistrzami byli: Władysław Pawłowski, Michał Paruch, Mieczysław Jakubowski i Zenon Piekarz. Orkiestra z racji bogatego repertuaru uświetnia najważniejsze uroczystości miejskie, a także religijne. Koncertuje na wielu przeglądach. Wielokrotnie występowała poza granicami Polski, m.in. we Francji, dawnych Niemieckiej Republice Demokratycznej, Czechosłowacji oraz ZSRR. Zespół brał także udział w ogólnopolskich przeglądach, zdobywając liczne nagrody. – W orkiestrze najważniejsze są zgranie, dyscyplina, zrozumienie, wzajemna życzliwość oraz szacunek i wspólne uderzenie – podkreśla kapelmistrz Zenon Piekarz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama