Nowy numer 32/2020 Archiwum

Miejsce świadomego poszukiwania

O znaczeniu klasztoru dla miasta i planach duszpasterskich mówi o. Karol Wielgosz OP, przeor tarnobrzeskiego konwentu ojców dominikanów.

Marta Woynarowska: Może nie wszyscy pamiętają, ale Ojciec miał już okazję poznać Tarnobrzeg.

o. Karol Wielgosz OP: Spędziłem w Tarnobrzegu 11 miesięcy i 10 dni od lipca roku 2008 do czerwca 2009. Ten krótki pobyt był przygotowaniem do wyjazdu na misje.

Udał się Ojciec do Ameryki Południowej, na archipelag Małych Antyli.

Podjąłem posługę na Trynidadzie. Był to czas bardzo intensywnej pracy, pełniłem obowiązki proboszcza, będąc w dodatku jedynym kapłanem parafii liczącej 10 tys. wiernych, co w warunkach polskich jest niewyobrażalne. Jednak dzięki zaangażowaniu i aktywności mieszkańców chętnie biorących współodpowiedzialność za sprawy parafialne okazało się, że posługa nie stanowiła problemu, choć miałem wiele innych obowiązków. Dla mieszkańców Trynidadu jest rzeczą naturalną dbanie o kwestie materialne i urzędnicze związane z funkcjonowaniem parafii. Po powrocie do Polski pracowałem w klasztorach w Katowicach, Świetej Annie w Aleksandrówce oraz w Krakowie. W tym czasie podjąłem dodatkowe studia z teologii. W tym roku w planach był mój wyjazd do Australii, gdzie wspólnie z doskonale znanym w Tarnobrzegu o. Pawłem Barszczewskim, byłym przeorem tutejszego konwentu, mieliśmy budować tamtejszą wspólnotę. Okazało się jednak, że jestem potrzebny w Polsce, w Tarnobrzegu.

Jak postrzega Ojciec miejsce klasztoru w życiu miasta?

Przez parę stuleci miejsce to przynależało do Dzikowa, jako klasztor okołodworski, a Tarnobrzeg należał do parafii miechocińskiej. Klasztor zaistniał mocno w świadomości mieszkańców miasta, gdy została przy nim utworzona parafia obejmująca cały Tarnobrzeg. Wszyscy przyjmowali tu sakramenty, uczęszczali na lekcje religii. Sądzę jednak, że nie powinno to być tylko centrum administracji i edukacji katolickiej, ale również miejsce świadomego poszukiwania Pana Boga, ośrodek duchowości. Chcielibyśmy, aby stał się celem, do którego ludzie przychodzą nie dlatego, że czują się zobowiązani z jakiegoś powodu, lecz z pragnienia pogłębienia swej wiary, znalezienia się między niebem a ziemią. Bo klasztor to właśnie taka przestrzeń i ludzie, którzy są między niebem i ziemią – trochę tu, a trochę tam. Przyszłość klasztoru i jego służba dla miasta jako wspólnoty winna właśnie na tym polegać – na uświadomieniu, że jest to miejsce zamieszkane przez Boga i Jego sługi – braci kaznodziejów posiadających swój charyzmat i zapraszających w ramach duchowości dominikańskiej do poznawania Boga, znalezienia w Nim pokoju i szczęścia, dzielenia się Nim z tymi, którzy źle się mają.

Włączył się Ojciec w przygotowywanie i prowadzenie audycji w Radiu Leliwa, którą zainicjował i prowadził przez 24 lata śp. Kazimierz Wiszniowski.

Po śmierci pana Kazimierza z pełnym poparciem klasztoru przejął ją o. Andrzej Bielat OP, a po jego wyjeździe, w czerwcu tego roku, jej prowadzeniem zajęli się bracia obecnie pracujący w klasztorze, w tym także ja. Zastanawialiśmy się, czy mamy na tyle siły i umiejętności, by prowadzić audycję w Leliwie. Uznaliśmy jednak, że nie możemy się poddawać, zwłaszcza że – co trzeba bardzo mocno podkreślić – do wielkiej rzadkości należy, by w stacji komercyjnej, jaką jest Leliwa, utrzymująca się z reklam, było miejsce na audycje religijne, refleksyjne. W dodatku w doskonałym czasie antenowym i bez jakichkolwiek prób ingerencji w treści idące w eter. Wypracowaliśmy nową formułę, zakładającą, że program będzie prowadzić kilku braci dyskutujących na aktualne tematy. Myślimy także nad wprowadzeniem cykli tematycznych, poświęconych konkretnym zagadnieniom. Koordynatorem projektu zgodził się zostać o. Mateusz Kosior OP. Powoli staję się radiowcem mimo całkowitego braku radiowego doświadczenia. (uśmiech)

A jakie będą nowe inicjatywy duszpasterskie?

Są pewne rzeczy, o których marzę, ale jest jeszcze za wcześnie, by je wyjawiać. Niebawem będziemy się nad nimi zastanawiać w klasztorze wraz z braćmi. Nie chciałbym wychodzić przed orkiestrę, zwłaszcza że mamy zasadę, iż wszelkie strategiczne decyzje podejmujemy we wspólnocie. Mogę jednak powiedzieć, że chcemy położyć większy nacisk na duszpasterstwo młodych rodzin, począwszy od przygotowań do sakramentu małżeństwa poprzez towarzyszenie im w kolejnych latach. Ponadto zamierzamy rozwijać dominikańską szkołę wiary w ramach cyklicznych spotkań dyskusyjnych. W planach mamy także organizację koncertów. Pragniemy zadbać o formację duchowo-intelektualno-kulturalną, przemianę otaczającego nas świata poprzez poznawanie i pogłębianie wiary – poznawanie Miłości.


marta.woynarowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama