GN 42/2019 Archiwum

W sam raz, by nawarzyć piwa

Trzej młodzi mężczyźni – Kamil Burdzy, Rafał Ruszkiewicz i Michał Wójcik – udowodnili, że wystarczy pasja, pomysł i chęć, by z powodzeniem realizować swoje marzenia.

Patrząc na ich poczynania, mimowolnie przypomina się scena z powieści Władysława Reymonta. „– Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – zaśmiał się głośno. – To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę…” – twierdzili bohaterowie „Ziemi obiecanej”. Słowa te mogliby przytoczyć również trzej młodzi ludzie z Tarnobrzega, kiedy postanowili odnowić, sięgające XIX wieku, piwowarskie tradycje w mieście, zapoczątkowane przez hrabiów Tarnowskich.

Rok 2016

– Pewnego wieczoru w 2016 r., podczas spotkania ze znajomymi, zrodziła się, wydawałoby się, zupełnie szalona myśl, by założyć mały browar – mówi Rafał Ruszkiewicz. – Asumpt po temu dał budynek byłego browaru hrabiów Tarnowskich, stojący tuż obok mojego domu, oraz piwowarska, jeszcze zupełnie świeża pasja Michała. Rafał mieszkał bowiem w budynku wzniesionym na przełomie XIX i XX stulecia, mającym pierwotnie pełnić funkcję słodowni, w którym ostatecznie ulokował swoje biura zarząd browaru. Pod domem ciągną się piękne, sklepione piwnice. I to w nich, podczas zwiedzania, powstał pomysł reaktywowania dawnych piwowarskich tradycji tego miejsca. – Doszliśmy z Kamilem do przekonania, że przeszłość browarnianych budynków, możliwości, jakie dają, i wciąż jeszcze, mimo upływu lat, żywa pamięć smaku tarnobrzeskiego piwa nie mogą zostać zaprzepaszczone, że zasługują na przywrócenie – wyjaśnia Rafał. – W dodatku Kamil wspomniał o Michale, z którym pracował w tej samej korporacji w Warszawie, i jego zainteresowaniu piwowarstwem domowym. Myśl zrodzona w piwnicach domu Rafała zakiełkowała na tyle mocno, że w początkach czerwca przy degustacji trunków według autorskich receptur Michała Wójcika zapadła decyzja o otworzeniu w pomieszczeniach dawnej browarnianej lodowni warzelni piwa. – Stwierdziliśmy: jesteśmy młodzi, a młodość jest po to, by chwytać los i możliwości w swoje ręce, by stawiać czoła nowym wyzwaniom i przede wszystkim realizować swoje marzenia – zaznacza Kamil Burdzy. – Mamy całe pokłady energii, pragnienia, by robić coś więcej niż tylko to, czego wymaga od nas praca zawodowa. Ponadto razem we trzech mamy wszystkie możliwości, tak zwane know how, by wystartować z naszym pomysłem. – Może nie było aż tak jak w przypadku Borowieckiego, Welta i Bauma, Reymontowskich bohaterów, bo jednak coś mieliśmy, wprawdzie niedużo, ale na start dosyć – dodaje z uśmiechem Rafał Ruszkiewicz.

Rok 2017

Opracowanie całej koncepcji wspólnego biznesu, w tym najistotniejszej kwestii – wyboru kierunku, w którym winno podążać przedsięwzięcie, zajęło nowym wspólnikom rok. Przyjęli, że nie interesuje ich browar przemysłowy, ale rzemieślniczy, czyli rodzaj niedużej manufaktury, warzącej piwo tylko z naturalnych składników, bez stosowania jakichkolwiek dodatków przyspieszających fermentację, konserwujących itd., czyli bez całego zestawu chemicznych substancji, jakie można znaleźć w napojach dużych browarów, wypuszczających na rynek wielkie partie towaru. W listopadzie wreszcie mogli wejść do pomieszczeń po byłej lodowni, zajmowanych wcześniej przez salon meblowy. Rozpoczęły się prace remontowe i adaptacyjne. Na facebookowym profilu Browaru Tarnobrzeg (taką nazwę nadali warzelni) zamieścili optymistyczny wpis, że „już za chwileczkę, już za momencik” tarnobrzeżanie będą mogli skosztować miejscowego piwa. – Byliśmy zaskoczeni bardzo ciepłym przyjęciem tej informacji – mówi Rafał. – Przyznajemy się, że dodało nam to skrzydeł, albo bardziej prozaicznie, dobrego kopniaka do realizacji przedsięwzięcia – dodaje ze śmiechem Kamil Burdzy.

Rok 2018

W listopadzie 2017 r., kiedy to Kamil, Michał i Rafał wkroczyli do budynku, rozpoczął się czas wytężonej pracy przy remoncie i adaptacji pomieszczeń, poszukiwaniu i montowaniu wyposażenia. Wysiłek był ogromny, gdyż zaangażowanie w realizację swego marzenia musieli pogodzić z mocno absorbującą pracą zawodową, żaden z nich bowiem nie zrezygnował z zatrudnienia w swojej firmie. Dlatego każdy weekend, urlop pochłaniały roboty związane z przygotowaniem browaru do działalności. – Bez kokieterii możemy stwierdzić, że powstawał on jako swoiste hobby po godzinach pracy, w weekendy – zauważa Rafał Ruszkiewicz. – Owszem, ekipy budowlane działały w ciągu tygodnia, a nad przebiegiem remontu czuwała moja żona Ania, za co wszyscy trzej jesteśmy jej ogromnie wdzięczni. Adaptacja nie była łatwa, gdyż budynek powstały w 1860 r. wzniesiony został wedle ówczesnych standardów. Ponadto pomieszczenia, w których miał się ulokować browar, posadowione były w skarpie, poniżej poziomu gruntu, służyły bowiem jako lodownia w czasie, gdy funkcjonowała tu warzelnia hrabiów Tarnowskich. – Mury mają grubość przekraczającą metr, wentylację, która jest konieczna, mogliśmy wypuścić tylko przez jeden otwór, będący niegdyś zsypem na lód – wyjaśnia Rafał. Doborem sprzętu i czuwaniem nad jego montażem zajął się Michał Wójcik. – Mieliśmy niezbyt wysoki budżet, w którym musieliśmy się zmieścić. Dlatego trzy czwarte sprzętu jest używane, ale w pełni sprawne i doskonale spełnia swoje zadanie – zaznacza Michał. – Naturalnie w miarę możliwości finansowych planujemy modernizację i automatyzację. W tej chwili bowiem wszystko wykonujemy manualnie, co sprawia nam ogromną radość i satysfakcję, bo napój tak wykonany z pewnością ma inny smak niż ten wytworzony automatycznie.

Rok 2019

– I tak nastał wreszcie 2 sierpnia, najważniejszy dla nas dzień, bo nastąpiło oficjalne otwarcie Browaru Tarnobrzeg – stwierdza Kamil Burdzy. – Trzeba dodać, że 2 sierpnia to Światowy Dzień Piwowara i Piwa – uzupełnia Michał Wójcik. – Dzięki temu data będzie z pewnością łatwa do zapamiętania. Trzy rodzaje piwa warzonego przez Browar Tarnobrzeg są oparte na autorskich recepturach opracowanych przez Michała. – Wybrałem się kiedyś ze znajomymi do pubu, gdzie podawano piwa tzw. nowofalowe. Najpierw zaskoczyła mnie cena, a następnie niepowtarzalny smak. Zacząłem się interesować sposobem domowego wytwarzania piwa, eksperymentować. Na zasadzie prób i błędów doszedłem do etapu, kiedy mogłem ugościć przyjaciół swoim napojem, który wzbudził zachwyt. Udało mi się nawet wygrać ogólnopolski konkurs w kategorii IPA – opowiada Michał Wójcik. – W tej chwili warzymy trzy rodzaje piw górnej fermentacji. Pierwsze to Startap, czyli Polish pale ale wytwarzane na polskich chmielach. Jest to lekkie piwo codzienne. Zdecydowaliśmy się na nie z uwagi na przyzwyczajenie większości klientów do tradycyjnych smaków. – Decyzja ta okazała się jak najbardziej słuszna, albowiem podczas premiery, mającej miejsce w trakcie Jarmarku Dominikańskiego, niejednokrotnie spotykaliśmy się z pytaniami, czy mamy „takie zwyczajne” piwo – dodaje z uśmiechem Rafał. – Dwa pozostałe mają bardzo ciekawy, zaskakujący smak. Awatar to American India pale ale – piwo goryczkowe o niecodziennym cytrusowym smaku, który zawdzięcza bynajmniej nie owocom, ale specjalnemu gatunkowi amerykańskiego chmielu – wyjaśnia Michał Wójcik. – Trzeci rodzaj to Santarosa, piwo pszeniczne, którego nazwa już zdradza, jakiego dodatku użyliśmy. Są to… płatki róż. Z tego, co nam wiadomo, to jedyne takie piwo na świecie. O jakości złotego napoju najlepiej świadczyła niekończąca się kolejka do straganu, na którym sprzedawano wyroby Browaru Tarnobrzeg. W ciągu zaledwie paru dni zniknął on również z tarnobrzeskich sklepów. – Naszym zamiarem jest zmiana kultury picia piwa. Chcielibyśmy, aby służyło delektowaniu się, nie zaś wypijaniu jednym haustem. Takie napoje jak Awatar i Santarosa mają temu służyć – podkreśla Michał. W planach młodych ludzi jest wyjście ze swoimi produktami szeroko poza region. Przymierzają się także do poszerzenia asortymentu m.in. o piwo warzone w oparciu o stare receptury, używane w okresie przedwojennym i w czasach powojennych. Ponieważ nie brakuje im zapału, pomysłów i sił, można być pewnym, że i te zamiary zrealizują, tak jak spełnili swoje marzenie o stworzeniu własnego browaru.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama