Nowy numer 33/2020 Archiwum

Z tej ziemi

Trzeci Zlot Chorągwi Podkarpackiej Związku Harcerstwa Polskiego odbył się nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

Po wschodniej stronie jeziora przez tydzień, od 8 do 13 sierpnia, działała harcerska wioska, w której zamieszkało ponad 500 zuchów i harcerzy ze wszystkich niemal hufców istniejących w województwie podkarpackim. Zuchy, harcerze, harcerze starsi i wędrownicy biwakowali w swoich podobozach. – Od kilku lat organizujemy zloty Chorągwi Podkarpackiej. Pierwszy odbył się cztery lata temu w Woli Michowej na bazie hufca Krosno, przed dwoma laty spotkaliśmy się w Olchowcu, na bazie hufca Tarnobrzeg, a w tym roku postanowiliśmy pokazać uroki północnego Podkarpacia, nie tylko Bieszczadów, gór wyjątkowo ukochanych przez harcerską brać – mówi harcmistrz Mariusz Bezdzietny, komendant Chorągwi Podkarpackiej ZHP.

– Zależało nam na przedstawieniu młodym ludziom cudu ekologii, za jaki uznaje się powstanie Jeziora Tarnobrzeskiego. Chcieliśmy również doświadczyć nowych wyzwań. Zlot tarnobrzeski był pierwszym wydarzeniem tego typu, zorganizowanym na terenie nieposiadającym infrastruktury, czyli stałej bazy. Musieliśmy tym razem przygotować ją sami, a bardzo nam w tym pomogły władze miasta oraz miejskie spółki, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni. Mamy tu przykład wzorcowej współpracy, której życzyłbym sobie zawsze. Prace związane z przygotowaniem bazy na przyjazd kilkuset skautów rozpoczęły się ponad tydzień przed obozem. Konieczne było dociągnięcie wody, ustawienie sanitariatów, zapewnienie wywozu nieczystości, dowozu żywności, czyli wszystkiego, co potrzebne jest do normalnego funkcjonowania małej wioski, jaką przypominał obóz.

Pięć modułów

Ceremonia otwarcia zlotu odbyła się wieczorem 8 sierpnia, a już następnego dnia harcerze przystąpili do realizacji przyjętego programu, składającego się z pięciu modułów, określonych krótkimi hasłami: służba, wędrówka, specjalności, biwakowanie i duchowość, dostosowanych do poszczególnych grup metodycznych. – W ramach służby harcerze mają pomagać poprzez wykonywanie określonych prac w różnych punktach miasta, m.in. w położonym nieopodal schronisku dla zwierząt, Miejskiej Bibliotece Publicznej, Domu Dziecka, a także w klasztorze ojców dominikanów, gdzie udzielali się w przyklasztornym ogrodzie – wyjaśnia Mariusz Bezdzietny. – Pomagając, zostawili po sobie ślad. Każdy zastęp jeden dzień spędził na pieszym wędrowaniu, pokonując jedną z trzech tematycznych tras. Historyczna wiodła przez osiedle Miechocin i centrum miasta do zamku Tarnowskich w Dzikowie, gdzie młodzież miała możliwość zwiedzenia jego wnętrza i prezentowanych wystaw. Przyrodnicza natomiast prowadziła harcerzy wiślanym wałem również do zamku Tarnowskich, ale nie do muzeum, a do Centrum Promocji Obszaru Natura 2000 Dolina Wisły. Trzecia trasa, nazwana „szlachecką”, powiodła skautów wzdłuż Wisły do zamku w Baranowie Sandomierskim. Moduł „specjalności” realizowany był na terenie obozowiska, a w jego ramach uczestnicy zapoznawali się m.in. z bezpieczeństwem przeciwpożarowym, udzielaniem pierwszej pomocy, odbywali także ćwiczenia na wodzie, łucznicze, a nawet alpinistyczne. Jak się okazuje, nie tylko zuchy i harcerze uczyli się zasad ratowniczych. Swoją poważną edukację rozpoczął także Frodo, trzymiesięczny owczarek szwajcarski, dumnie noszący kamizelkę z napisem „ratownik”. – Frodo rozpoczął szkolenie w kierunku wyszukiwania osób poszkodowanych, potrzebujących pomocy, czy to z powodu zasłabnięcia, urazu, czy też poważniejszych problemów zdrowotnych. Jest jeszcze bardzo młody, ale szybko się uczy. Na zlocie zaś był bardzo rozpieszczany – stwierdza z uśmiechem Zuzia Skalska, właścicielka i treserka psa. Sporo frajdy zuchom i młodszym harcerzom sprawiły zajęcia organizowane w ramach modułu „biwakowanie”. Czyż nie jest fajnie pochwalić się, że spało się na łóżku wykonanym przez samego siebie? Skauci najpierw podpatrywali prace, a następnie wykonywali i testowali polowe łóżka zrobione z nieokorowanych grubszych gałęzi i konopnego sznura albo półki z patyków. – Zaczęliśmy od majsterki, czyli przygotowaliśmy sobie półki na menażki, kubki i inne podręczne rzeczy, żeby nie leżały na ziemi w nieładzie – mówi phm. Anna Hawrylak, sprawująca opiekę nad grupą blisko 20 zuchów. Zajęcia bardzo spodobały się najmłodszym. – Fajnie robiło się półki – stwierdzają zgodnie Ewelinka z Ostrowa, Zuzia z Młodowa i Michał z Opatki. – W ogóle warsztaty są ciekawe, a na zlocie bardzo się nam podoba, bo jest wiele zajęć, gier, zabaw – dodają. – Ja czekam na bieg terenowy, bo lubię takie zawody – uzupełnia Michał. Biwakowanie pod namiotem nadal jest popularne, ale bynajmniej nie tak jak przed laty. – Jest to również pewnego rodzaju sztuka. Trzeba wiedzieć, jak właściwie należy rozbić namiot, by nie porwał go wiatr lub nie zalał deszcz, jak bezpiecznie rozpalać ognisko. Na ognisku można też gotować, a nie tylko piec kiełbaski na kiju. Te umiejętności okazały się bardzo przydatne, harcerze sami bowiem przygotowywali sobie posiłki. Część uczestników zlotu po raz pierwszy miała okazję spać w namiocie – informuje hm. Bezdzietny.Dużą wagę organizatorzy obozu przywiązują do modułu duchowego. – Jest on ważnym elementem wychowania harcerskiego, kształtowania postaw, dlatego przykładamy do niego duże znaczenie – zaznacza M. Bezdzietny. – Zapewniliśmy możliwość codziennego uczestnictwa w porannych Mszach św., sprawowanych przez kapelanów, którzy przyjechali do Tarnobrzega ze swoimi hufcami. Wieczorem zaś był czas na dyskusję, zamyślenie nad harcerskimi ideałami i wartościami chrześcijańskimi, które są nierozłączne, pierwsze bowiem wypływają z drugich – podkreśla hm. Bezdzietny. Zadumie oraz poznawaniu historii polskiego harcerstwa służyły także tematyczne kawiarenki poświęcone patronom Oldze i Andrzejowi Małkowskim (w bieżącym roku przypada bowiem 40. rocznica śmierci Olgi i 100. jej męża, który zginął podczas zatonięcia statku „Chaouia” w Cieśninie Messyńskiej) oraz Szarym Szeregom, tajnej organizacji harcerskiej powstałej przed 80 laty.

Świąteczny dzień

Niedziela 11 sierpnia była najważniejszym dniem zlotu, obfitującym w wiele wydarzeń oraz miłych odwiedzin. Do harcerzy dołączył dodatkowo Złaz Świetlic Podwórkowych. – Harcerzy odwiedziły dzieci korzystające ze świetlic prowadzonych przez nas w ramach projektu „Podkarpacka sieć wsparcia wychowawczej funkcji rodziny”, finansowanego ze środków unijnych. W sumie w obozie przebywało około tysiąca osób. Do uczestników zlotu i złazu dołączyli także rodzice, zwłaszcza najmłodszych grup wiekowych. Z tej okazji przygotowaliśmy piknik rodzinny, podczas którego wszyscy świetnie się bawili – opowiada M. Bezdzietny. Wieczorem o godz. 18 odprawiono uroczystą Mszę św. polową, której przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. W homilii nawiązał do czytań mszalnych mówiących o potrzebie zachowania czujności, aby być gotowym na przyjście Chrystusa. – „Czuwaj!” – mówi Chrystus. Bądź gotowy na spotkanie ze mną, abym mógł ci dać nagrodę za wierność. Wiecie doskonale, drogie druhny i druhowie, że to wezwanie: „Bądź gotowy, przygotowany”, zainspirowało twórcę ruchu skautowskiego Badena Powella i stało się dewizą skautingu. Do dzisiaj towarzyszy metodom i działaniom związanym z kształtowaniem charakteru, relacji międzyludzkich, z nabywaniem zdolności manualnych, tężyzny fizycznej. Gdyż czuwać to znaczy właśnie być przygotowanym na spotkanie z Bogiem oraz Jego stworzeniami, przede wszystkim z drugim człowiekiem oraz przyrodą. Być gotowym, a więc nie wahać się dać z siebie wszystkiego, co w nas najlepsze, dać bezinteresownie i hojnie. W gruncie rzeczy chodzi o miłość, o serce, które powinno stale pragnąć chwały Bożej i dobra drugiego człowieka – powiedział biskup. Po Eucharystii dla uczestników zlotu i złazu zagrał zespół Luxtorpeda. – To bardzo ważne, że możemy spotykać się w tak szerokim gronie, mamy bowiem okazję do poznania się, integracji, zawierania nowych przyjaźni – zauważa dh Alicja Ulma z hufca Jarosław. – Mogliśmy także poszerzyć naszą wiedzę dotyczącą narodzin polskiego harcerstwa, jego chlubnej, ale i tragicznej przeszłości, zdobyć nowe umiejętności. Nauczyłam się na przykład, jak wykonać i w jaki sposób w wędrówkach czy biwakowaniu wykorzystać laskę skautową. Programowi zlotu przyświecało hasło: „Z tej ziemi”, nawiązujące do słów papieża Jana Pawła II, które towarzyszyły harcerzom podczas ubiegłorocznych obchodów 40. rocznicy jego pontyfikatu, jak również w trakcie bożonarodzeniowych spotkań związanych z przekazywaniem Betlejemskiego Światła Pokoju. – Podczas obozu staraliśmy się poznać tę ziemię, po której stąpaliśmy, zamieszkujących ją ludzi, jej przyrodę i dobra naturalne – podsumowuje hm. Mariusz Bezdzietny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama