Nowy numer 33/2020 Archiwum

Gotowi na wyzwania

O planach, szansach, ale i problemach Muzeum Okręgowego w Sandomierzu, które za dwa lata będzie obchodzić 100-lecie działalności, mówi jej dyrektor dr Dominik Kacper Płaza.

Marta Woynarowska: Minął rok od chwili objęcia przez Pana stanowiska dyrektora sandomierskiego muzeum. Jak oceniłby Pan ten czas – czy udało się zrealizować założone cele?

Dominik Kacper Płaza: Bardzo trudno dokonywać swego rodzaju samooceny i lepiej, gdy czynią to inni. Naturalnie są czynniki, które w wymierny sposób mogą świadczyć o efektach naszej pracy, podkreślam naszej, ponieważ wyniki, jakie muzeum osiąga, to wspólny wysiłek wszystkich fantastycznych pracowników. Ich zaangażowanie zaowocowało, chociażby w ostatnich miesiącach, znaczącym wzrostem liczby odwiedzających, która w lipcu była o 2 tys. większa w stosunku do tego samego czasu w ubiegłym roku. Staramy się na różne sposoby zachęcić turystów i mieszkańców do przekroczenia progów zamku. Otworzyliśmy się na współpracę z lokalną społecznością, instytucjami, szkołami, i to nie tylko sandomierskimi, ale z całego powiatu, a nawet dalej.

Od lat muzeum boryka się z permanentnym niedofinansowaniem. Pomocą ma być włączenie się w jego utrzymanie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Mam nadzieję, że w tym roku to się zmieni. W takiej sytuacji, panującej od kilkunastu lat, muzeum nie może dalej funkcjonować. Znamy przecież nie tak dawne historie, kiedy jesienią kończyły się pieniądze na pensje dla pracowników. Niestety to, co uda się nam wypracować, czyli kwota ok. 500 tys. zł, jest przeznaczane w całości na bieżące potrzeby. Po wiosennej wizycie przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego otrzymaliśmy pismo z deklaracją prof. Piotra Glińskiego, ministra kultury, o zarezerwowaniu 600 tys. zł. Świadczy to o docenieniu potencjału naszej instytucji. Nie jest to moją zasługą, gdyż stanowi to efekt wieloletnich starań i cała chwała winna spaść na pracowników. W chwili obecnej dopinane są wszelkie niezbędne procedury. W lipcu sejmik województwa świętokrzyskiego przyjął uchwałę, wyrażającą zgodę, by Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w przyszłości stało się organem współprowadzącym muzeum. Czekamy na taką samą decyzję ze strony powiatu i miasta. Wierzę, że do końca roku kwestia ta zostanie pozytywnie rozwiązana. Bez zwiększenia nakładów finansowych muzeum nie ma szans na jakikolwiek rozwój. Muzealnictwo w ostatnich latach bardzo się zmieniło, wiele instytucji mocno uciekło nam do przodu. Wypadałoby rozpocząć pogoń za tym uciekającym światem.

W jakim kierunku miałyby iść zmiany?

Włączenie się MKiDN jest dla nas sporą szansą, nie tylko na zwiększenie budżetu, ale także na możliwość startu w konkursach grantowych, zabiegania o dotacje celowe przeznaczone tylko dla instytucji prowadzonych lub współprowadzonych przez ministerstwo. Uważam, że konieczne jest pozyskanie nowych powierzchni, poprzez tworzenie oddziałów czy też filii tematycznych, jak chociażby dla działu etnograficznego czy literackiego. W tej chwili na zagospodarowanie czekają pomieszczenia na parterze ratusza. Moim marzeniem byłoby przeznaczenie całego zabytkowego obiektu na cele kulturalno-turystyczno-promocyjne i ulokowania w nim Muzeum Historycznego Miasta Sandomierza jako oddziału muzeum.

Jakie ekspozycje stałe widziałby Pan w salach pozyskanych po wyprowadzce wspomnianych działów?

Chcielibyśmy stworzyć opowieść o barwnej, dramatycznej i niezwykłej przeszłości wzgórza zamkowego i królewskiej siedziby, wzniesionej przez Piastów, zniszczonej przez Szwedów, a przez carskiego zaborcę zamienionej w więzienie, które funkcjonowało tu do końca lat 50. ubiegłego stulecia. Przed kilkoma dniami skierowaliśmy też do Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach prośbę o dofinansowanie programu edukacyjnego adresowanego do młodzieży, mówiącego m.in. o więziennej przeszłości budowli, w tym roku bowiem mija 60 lat od wyprowadzenia się więzienia z zamku. Jeśli nie otrzymamy tych pieniędzy, spróbujemy zorganizować część wydarzeń własnym sumptem we współpracy z grupami rekonstrukcyjnymi. Chcemy, by młodzież na własnej skórze przekonała się, jak wyglądały komunistyczne przesłuchania. Z pewnością musimy unowocześniać wystawy i wprowadzać elementy interaktywności. Cóż, przed nami długa i trudna droga, ale jesteśmy gotowi na wyzwania.

marta.woynarowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama