Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Papua wciąż mnie zachwyca

– Czas spędzony wśród Papuasów pozwolił mi poznać ich kulturę, tradycje i rozumieć motywy ich zachowania. To staje się fundamentem dobrej ewangelizacji – podkreśla ks. Grzegorz Kasprzycki.

Cztery lata temu, lądując w Papui-Nowej Gwinei i przybywając do misji Bitokara pw. św. Tereski od Dzieciątka Jezus, ks. Grzegorz miał tylko teoretyczne, własne spojrzenie na pracę misjonarza. Po kilku latach pracy inaczej podchodzi do swej posługi, papuaskiej kultury i tamtejszego Kościoła. – Chyba za bardzo patrzyłem na ten kraj i lokalny Kościół przez pryzmat polskiego doświadczenia duszpasterskiego. Każdy rok, każdy miesiąc pobytu na Papui przynosi ogrom doświadczenia, które niezwykle pomaga, by każde moje działanie stawało się ewangelizowaniem – podkreśla misjonarz.

Duchowa siła misji

Po czterech latach pracy w diecezji Kimbe udało mu się zrealizować wiele zadań duszpasterskich, wielokrotnie doprowadzić do zgody zwaśnione klany, wioski czy rodziny. W samej parafii zmieniło się także wiele pod względem materialnym i osobowym. – Wielkim darem dla misji jest obecność od ponad roku sióstr Matki Teresy z Kalkuty. One stanowią wielką modlitewną siłę, ale także wspomagają bardzo dzielnie szkolnictwo i duszpasterstwo – opowiada ks. Grzegorz. Jak dodaje, podczas jednego ze spotkań tamtejszy biskup powiedział, że do diecezji przybywają siostry, ale nie wie, gdzie je umieścić. – Od razu podjąłem temat i powiedziałem, że bardzo chętnie przyjmę je do mojej misji. Warunek był jeden. Trzeba było przygotować dla sióstr budynek mieszkalny. Wspólnymi siłami, sióstr i diecezji, powstał dom zakonny. Bardzo ciekawie przedstawia się sytuacja szkolnictwa na Papui. Jego początki wiążą się oczywiście z działalnością misjonarzy, którzy zakładali pierwsze szkoły przy swoich placówkach. Po okrzepnięciu państwowości i powstaniu administracji ośrodki te przeszły pod kuratelę państwa. Jednak rodzice dzieci uczących się w danej szkole mogą podjąć decyzję, aby szkoła wróciła pod auspicje Kościoła i nosiła w nazwie „katolicka”, i aby edukacja prowadzona była zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. Dzieje się tak w wielu przypadkach. – Na terenie mojej parafii są trzy takie szkoły katolickie oraz przedszkole przy parafii. Generalnie w szkole nie ma lekcji katechezy, lecz jest przedmiot religia. Jednak gdy dana parafia przekona katechistów, by prowadzili lekcje katechezy w szkole, nie są stawiane żadne przeszkody. Nie jest to łatwe, gdyż te lekcje nie są opłacane przez państwo i niewielu katechistów chce podejmować taki obowiązek bez należnej gratyfikacji. Obowiązkowym przedmiotem jest nauczanie religijne, gdzie dzieci uczą się ogólnie o wielu religiach. Katecheza prowadzona jest za to przy parafiach i na wioskach – opowiada misjonarz. Jak dodaje, problemem jest wyegzekwowanie obowiązku szkolnego. W wielu miejscach dzieci rozpoczynają edukację w wieku około 12 lat. Obecność sióstr zmobilizowała misjonarza do zorganizowania przedszkola przy parafii. Budynki, gdzie kiedyś mieściło się przedszkole, były w kiepskim stanie. – Irytowało mnie to, że najmłodsi muszą uczyć się w barakach, które były w opłakanym stanie. Zgromadziłem trochę środków, trochę pomogli parafianie i zaczął się generalny remont przedszkola. Po odnowieniu budynków przyszedł czas na zorganizowanie prawdziwego placu zabaw. Dziś około 30 dzieci przez trzy dni w tygodniu spędza czas w naprawdę fajnych warunkach i pod troskliwą opieką sióstr. Ktoś może zapyta, dlaczego tylko trzy dni. Po pierwsze mała liczba sióstr pozwala nam jedynie na taką opiekę, a po drugie chcemy, aby dzieci dużo czasu spędzały z rodzicami i w rodzinach, gdzie są wychowywane – dodaje ks. Grzegorz.

Maryja pogodziła wszystkich

Opowiadając o religijności Papuasów, misjonarz podkreśla, że chrześcijaństwo jest tam obecne zaledwie od stu lat, ale mocno weszło w świadomość tubylców. – Obok Kościoła katolickiego bardzo mocno działają inne wspólnoty chrześcijańskie. Mieszkańcy zdają sobie sprawę, że wiele instytucji, dzięki którym powstały państwo i administracja, zrodziło się z wysiłku misjonarzy. Znaczący przekaz wiary odbywa się w rodzinach i poprzez katechistów. W wielu miejscowościach, gdzie misjonarz przybywa tylko raz w tygodniu, to właśnie rodzice i katechiści uczą dzieci modlitw i przygotowują do przyjęcia sakramentów. – Niemal przed każdym domem stoi kapliczka maryjna i tam często cała rodzina się modli. Duże znaczenie ma dla nich wiara, choć czasem jest ona niestała i biorą górę naleciałości kulturowe czy pierwotne wierzenia. Rzadko, ale dochodzą do mnie informacje, że ktoś poszedł do szamana po radę, czy praktykował inne gusła. Wiele razy spotykałem się z sytuacjami, że policjant, polityk czy zwykły sprzedawca na targu w swoich rozmowach odwoływał się do wiary, cytował Pismo Święte. Są i takie sytuacje, że jeśli ktoś znieważa publicznie Maryję, to może spodziewać się, że spotka go za to publiczna kara wymierzona bez odwoływania się do sądu. Takie sprawy załatwiane są wprost na ulicy – dodaje misjonarz. Jak opowiada, wiele form pobożności jest takich jak w Polsce. – Bardzo prężnie działa Legion Maryi, w który zaangażowani są młodzi i starsi. Jeden z lokalnych konfliktów udało się zażegnać dzięki Matce Bożej i zaangażowaniu legionistów. Gdy wyczerpały się już argumenty, by pogodzić zwaśnione strony, urządziliśmy procesję z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Wędrowaliśmy od wioski do wioski. Gdy przyszedł moment przekazania figury między poróżnionymi miejscowościami, ich mieszkańcy musieli sobie wybaczyć i wrócić do względnego spokoju – dodaje ks. G. Kasprzycki.

Religijni, ale trochę leniwi

Materialnie Papuasi nie żyją w ubóstwie. Jak opowiada misjonarz, głównym problemem jest to, że są leniwi. – Każda niemal rodzina ma jakiś ogródek, gdzie uprawiane są najpotrzebniejsze warzywa. Rosną one niemal na okrągło przez cały rok. Taki jest tam klimat. Więc nie ma problemu głodu – dodaje z uśmiechem. – Owoce też są niemal na wyciągnięcie ręki i jest ich wielka różnorodność. Mężczyźni zazwyczaj mają okazję pracować na plantacjach kokosowych czy przy wyrabianiu oleju. To jedno z naturalnych bogactw Papui. Tylko szkoda, że wielkie plantacje, należą do prywatnych właścicieli lub koncernów zagranicznych. Kobiety najczęściej zajmują się domem. Od kilku lat zauważam poprawę w relacjach rodzinnych. Coraz częściej można zobaczyć mężczyznę, ojca rodziny, zajmującego się dziećmi, co jeszcze do niedawna było rzadkością. To wynikało z ich rdzennej kultury. Coraz rzadziej słyszy się także o przemocy w rodzinie. To mnie bardzo cieszy, bo od początku mojej pracy na misji bardzo mocno zwracam na to uwagę, by małżonkowie wspólnie ponosili odpowiedzialność za rodzinę i wychowanie dzieci – opowiada misjonarz. Przez pierwsze kilka lat posługiwał sam na rozległej misji, która liczy około 10 tys. mieszkańców i tworzy ją ponad 900 rodzin. Rozciąga się na 9 wspólnot, miejscowości, które leżą w różnych odległościach od centrum. Najdalsza jest oddalona o około 20 km. – Od roku pracuje ze mną wikariusz, lokalny ksiądz. Wspomagają nas, jak wspomniałem, siostry zakonne. Każdej niedzieli staramy się dotrzeć do wiosek z posługą sakramentalną i Mszą św. W dni powszednie zazwyczaj jesteśmy w siedzibie misji-parafii. Co jakiś czas trzeba wybrać się do stolicy diecezji, pozałatwiać formalności administracyjne, zrobić zakupy. Pracujemy także dużo fizycznie. Misjonarz musi umieć podołać różnym sytuacjom. Ostatnio odbywał się remont przedszkola, czasem trzeba wykonać bieżące remonty różnych urządzeń i instalacji, by życie codzienne było łatwiejsze – opowiada misjonarz. Jak podkreśla, Papua zachwyca pięknem przyrody, położeniem na wyspach, bogactwem kulturowym. Ma życzliwych mieszkańców. – Trzeba jednak czasu, aby zdobyli się na zaufanie. To trzeba sobie wypracować. Najważniejsze, aby z tymi ludźmi być, rozmawiać, mieć dla nich czas, starać się zrozumieć. Takie rozumienie misji przychodzi z czasem. Dziś już to wiem. Mam nadzieję, że moja praca przynosi efekty, szczególnie te duchowe, w ich sercach. To dla misjonarza jest najważniejsze – podsumowuje ks. Grzegorz Kasprzycki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL