Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Identyfikacja wciąż trwa

Przed kilkoma tygodniami ukazała się książka „Nekropolie Wielkiej Wojny nad Wisłą i Sanem”. O kulisach jej powstania oraz efektach badań jej autorów mówi Radosław Pawłoszek, historyk, kustosz Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

Marta Woynarowska: Jest Pan w gronie autorów publikacji traktującej o cmentarzach wojennych z okresu I wojny światowej, powstałej pod redakcją Anety Garanty i płk. Tomasza Nowakowskiego. Jak trafił Pan do zespołu badawczego?

Radosław Pawłoszek: Pomysł na powstanie książki zrodził się w 2014 roku i wiązał się bezpośrednio z obchodami 100. rocznicy wybuchu I wojny światowej. Większość instytucji kulturalnych z tej okazji przygotowała różnego rodzaju wydarzenia przypominające rok 1914, wśród nich były również Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega oraz Muzeum Regionalne w Stalowej Woli. Współpracujący ze stalowowolskim muzeum płk Tomasz Nowakowski zaproponował utworzenie zespołu badawczego, mającego zająć się cmentarzami wojennymi z lat 1914−1918 na terenie ówczesnego powiatu tarnobrzeskiego. I po czterech latach pracy udało się nam zebrać i opublikować wyniki naszych dotychczasowych badań.

Przystępując do badań, wiedzieliście o wszystkich cmentarzach, czy też w trakcie ich prowadzenia natrafiliście na ślady zapomnianych?

Znaliśmy wszystkie dzięki dokumentacji, stworzonej przez Inspekcję Grobów Wojennych, znajdującej się w Archiwum Wojennym w Wiedniu oraz zachowanej częściowo w Archiwum Narodowym w Krakowie. Dzięki temu wiedzieliśmy, że na interesującym nas terenie do końca 1918 roku istniały 22 cmentarze wojenne.

Ile z nich zachowało się do dzisiaj?

Tylko część i to czasami w bardzo złym stanie. W grupie najlepiej zachowanych i zadbanych są trzy największe, w Kępie Zaleszańskiej, Stalowej Woli-Rozwadowie oraz Tarnobrzegu. Jest to efekt dbałości o nie ze strony samorządów, mieszkańców, jak również organizacji pozarządowych. Ponadto zachowały się trzy cmentarze w gminie Grębów, w miejscowościach Stale, Wydrzy-Chybie oraz Krawcach-Świerczynie. Ten ostatni najprawdopodobniej będzie w przyszłości ekshumowany, albowiem notorycznie jest niszczony przez kierowców quadów. Niektóre zniknęły z krajobrazu jeszcze przed II wojną światową. Inne zostały zlikwidowane w efekcie prowadzonych w okresie II Rzeczypospolitej ekshumacji i komasacji cmentarzy oraz grobów wojennych.

Jak na powiat 22 cmentarze wojenne to dużo.

Powiat tarnobrzeski leżał w obszarze przygranicznym, na którym w 1914 i 1915 roku toczyły się zacięte i krwawe walki pomiędzy armiami austro-węgierską i rosyjską. Stąd duża liczba pobojowisk. Ponadto byli tutaj dowożeni ranni z innych frontów, którzy często wskutek odniesionych ran umierali i byli chowani na miejscu.

Kto spoczywa na wspomnianych przez Pana cmentarzach?

Niestety, w przypadku żołnierzy armii carskiej mamy duży problem z uwagi na trudności z dostępem do archiwaliów rosyjskich, ponadto niewiele dokumentów się zachowało. Niebagatelne znaczenie ma tu również brak skrupulatności rosyjskich wojskowych i urzędników zajmujących się dokumentowaniem pochówków swoich żołnierzy. Wiemy z całą pewnością, że na cmentarzu w Rozwadowie spoczywają Polacy z podwarszawskich miejscowości, służący w armii carskiej. Na nieistniejącym już cmentarzu w Chmielowie natomiast pochowani byli żołnierze z 16. pułku piechoty, tzw. krakowskiego z armii austro-węgierskiej. Poza Polakami miejsce ostatniego spoczynku znaleźli przedstawiciele wszystkich nacji tworzących wielonarodowościową monarchię habsburską.

Czy zdarza się, że mimo upływu ponad 100 lat potomkowie poległych przodków poszukują ich grobów?

Tak. Wiem o tym od koleżanek i kolegów uczestniczących w projekcie. Ponadto dwa lata temu pomagałem w ustaleniu miejsca pochówku poległego w 1915 roku Adama Wojtka, prapradziadka Jany Belanovej ze Słowacji, której rodzina bardzo chciała dowiedzieć się, gdzie zginął i spoczął ich przodek. Okazało się, że jego grób znajduje się na zachowanym cmentarzu w Wydrzy-Chybie.

W jaki sposób udało się ustalić, gdzie spoczął przodek Jany Belanovej?

W przypadku poległych z armii austro-węgierskiej spotykamy się z diametralnie odmienną sytuacją niż w armii carskiej. Działała bowiem Inspekcja Grobów Wojennych, która prowadziła bardzo skrupulatną dokumentację zarówno z pochówków, jak i dokonywanych ekshumacji, zachowaną w archiwach Wiednia i Pragi oraz polskich, m.in. w Krakowie. W identyfikacji poległych nieocenione były nieśmiertelniki, tzw. totenkapsle, noszone przez żołnierzy. Wykonane z metalu, w środku zawierały karteczkę z danymi jego właściciela. Ponadto w każdym pułku prowadzono ewidencję poległych i zmarłych.

Czy prace nad projektem zostały już zakończone?

Nie, nadal eksplorujemy archiwa i inną dostępną dokumentację. Dzięki temu od chwili ukazania się książki, czyli w ciągu zaledwie miesiąca, udało się nam zidentyfikować groby kolejnych osób.

marta.woynarowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL