Nowy numer 41/2019 Archiwum

Żyć refleksyjnie – to najpiękniejsze

Profesor Marek Sak, którego dzieła prezentowane są na wystawie w Muzeum Historycznym Miasta Tarnobrzega, o litografii, rzeźbie i malarstwie oraz o tym, że technika pełni tylko funkcję nośnika.

Marta Woynarowska: Co kryje tytuł wystawy „Trzydzieści”?

Prof. Marek Sak: W czerwcu przed trzydziestu laty obroniłem dyplom w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, obecnej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie teraz pracuję. W związku z tym przypada skromny jubileusz mojej aktywności artystycznej. Na ekspozycji w zamku Tarnowskich znajduje się drobny wybór tego, co udało mi się przez te trzydzieści lat zrobić.

Wystawa Pańskich prac w tarnobrzeskim muzeum ma swoje uzasadnienie. Od kilku lat jest Pan w Dzikowie mocno obecny.

Od ładnych kilku lat przyjeżdżam tutaj. Pierwsze pobyty w Tarnobrzegu wiązały się z plenerami organizowanymi przez Tarnobrzeski Dom Kultury, których komisarzem jest Stanisław Dziubak. Podczas nich poznałem Tadeusza Zycha, dyrektora muzeum, oraz wiele innych osób tutaj mieszkających. Pewnego razu podczas rozmowy z Tadeuszem wpadliśmy na pomysł, by powrócić do tradycji kolekcjonerskich w Dzikowie. Idea ta szybko się zrealizowała jako Międzynarodowe Sympozjum Artystyczne im. Mariana Ruzamskiego.

Skoro mowa o sympozjum, to muszę o nie spytać, zwłaszcza że w tym roku obchodzi malutki jubileusz.

To już piąte sympozjum. W kolejnych edycjach gościli na nim wybitni artyści z kraju i zagranicy. Zawsze dbamy, aby byli z nami uznani twórcy z Podkarpacia.

Oglądając wystawę Pańskich prac, w pierwszej sali można zobaczyć także rzeźby. Zajmuje się Pan zatem różnymi dziedzinami sztuki. Czy któraś z nich jest Panu bliższa od innych?

Uwielbiam litografię, którą zajmowałem się bardzo długo, ale jednocześnie moją pasją są rzeźba i malarstwo. Wydaje mi się, że wybór techniki jest bardziej związany z tematem, czasem i zadaniem, jakie przed sobą stawiam. Najważniejsza dla mnie jest treść, a technika pełni tylko funkcję jej nośnika.

Tarnobrzeska wystawa prezentuje część Pańskiego bardzo bogatego i różnorodnego dotychczasowego dorobku.

Nie ma grafiki, której z racji szczupłości miejsca nie udało się wyeksponować, a mam na swoim koncie ponad 400 barwnych litografii i kilkadziesiąt drzeworytów. Jest tu niewielki wybór obrazów, powstałych od roku 1990 do 2018, ukazujących przekrojowo dwie moje wielkie pasje – są to pejzaż oraz prace inspirowane słowem. Pejzaże, które można zobaczyć, oprócz trzech, pochodzących z lat 90., tworzyłem bezpośrednio w plenerze. Najwcześniejsze mają nieco większy format, który z upływem lat stopniowo się zmniejsza, aż do momentu osiągnięcia rozmiaru małych etiud. W pejzażu staram się zawrzeć wszystko, co odbierają moje zmysły – widok, światło, dźwięk, zapach. Jestem tylko filtrem przenoszącym cały ten klimat bezpośrednio na podobrazie i muszę się mocno spieszyć, by zdążyć złapać chwilę, światło, otaczający mnie nastrój.

Gdy ogląda się Pańskie pejzaże, mimowolnie nasuwają się skojarzenia z twórczością Jana Stanisławskiego. Czy zasadnie?

Stanisławski był i jest mi bardzo bliski. Bezpośredni związek uwidacznia się chociażby w próbie uchwycenia klimatu, a nie budowania szczegółu, opisywania każdego drzewa z osobna, zobaczenia pejzażu jako całości, jako wielkiej gry światła i życia.

Na ekspozycji obok pejzaży są obrazy, które podczas wernisażu dyrektor T. Zych trafnie określił malarstwem, dla którego bardzo istotna jest treść.

Zupełnie odmienną kolekcję stanowią obrazy, czasami określane jako abstrakcyjne, pełne symboliki odnoszącej się do tekstów mitologicznych, biblijnych, co jest dla mnie równoznaczne. Nawiązują tym samym do kultury słowa dziedziczonej przez kolejne pokolenia. Uważam, że tego typu sztuka jest potrzebna, zwłaszcza mnie samemu, i dlatego w takiej właśnie formie próbuję notować swoje myśli i interpretacje.

Co w minionych trzydziestu latach Pana twórczości było najpiękniejsze?

Najpiękniejsze… Że udało mi się zanotować czas, klimat, mogłem poczytać, zapisać własne myśli, że było mi dane żyć w sposób refleksyjny. Tak, to z pewnością jest najważniejsze i najpiękniejsze – możliwość realizacji marzeń.

marta.woynarowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL