Nowy numer 41/2019 Archiwum

Nurek w mundurze

Młodszy chorąży Sebastian Marczewski, nazywany stalowym człowiekiem, zginął podczas przygotowań do bicia kolejnego rekordu.

Żołnierz 3. Batalionu Inżynieryjnego w Nisku, mieszkaniec Stalowej Woli zginął 6 lipca podczas bicia rekordu świata w nurkowaniu głębinowym we włoskim jeziorze Garda. Planował zejście na głębokość 333 m – czego nie dokonał jeszcze żaden nurek, by poprawić dotychczasowy rekord 332,35 m, należący do Egipcjanina Ahmeda Gabra. Według informacji podanych przez ekipę towarzyszącą Sebastianowi Marczewskiemu rekord został pobity, Polak miał osiągnąć głębokość 333,80 m.

Niestety podczas wynurzania doszło do tragicznego w skutkach wypadku, nurek zaplątał się bowiem w liny. Kiedy nie pojawił się na powierzchni, jego koledzy zaalarmowali służby ratownicze. Specjalistyczne ekipy, dzięki użyciu sonaru, zlokalizowały go na głębokości 170 metrów. Według informacji włoskich serwisów polski nurek odbył próbę bicia rekordu pomiędzy Tignale a portem Tremosine. Jego marzenie się spełniło, ale zapłacił za nie najwyższą cenę. Ryzyko, zagrożenie zdrowia i życia Sebastian Marczewski niejako wpisał w swoją biografię. Zanim zajął się nurkowaniem, uprawiał wspinaczkę wysokogórską. Zdobył między innymi połowę szczytów w ramach korony Ziemi, wśród nich najwyższe wierzchołki Afryki i Europy (w tym dwukrotne zimowe wejście na Mont Blanc). Stanął także na najwyższym wierzchołku Kaukazu – Elbrusie. Ze wspinaczek musiał jednak zrezygnować, ponieważ w październiku 2009 r. podczas misji w Afganistanie został ranny wskutek wybuchu miny pułapki podłożonej przez talibów. – Stacjonowałem w najmniejszej bazie. Zostałem dowódcą drużyny bojowej, takim „szturmanem” – użyję wojskowego slangu. Brałem udział w różnego rodzaju bojowych akcjach, konwojowałem też pojazdy z humanitarną pomocą oraz sprawdzałem pojazdy, które mogły przewozić materiały wybuchowe lub ludzi podejrzanych o kontakt z talibami. W październiku 2009 r. podczas jednego z konwojów ciężarówek wpadliśmy w zasadzkę przygotowaną przez talibów. Eksplozja odrzuciła mnie na skały i uszkodziłem kręgosłup. Przetransportowano mnie do szpitala. Przeszedłem rehabilitację i powróciłem do bazy. Niestety nie mogłem już chodzić na patrole. Do kraju wróciłem w kwietniu 2010 roku – mówił w wywiadzie udzielonym Andrzejowi Capidze w 2017 roku. Wówczas całą aktywność sportową skupił na nurkowaniu, które uprawiał od 1996 roku. – Po dwudziestu latach nurkowania, zdobywania wiedzy w tej dziedzinie oraz rozwijania fizycznej tężyzny w pewnym momencie stwierdziłem, że jestem gotowy do bicia rekordów w tym sporcie. Rozpocząłem od Hańczy, najgłębszego jeziora w Polsce – prawie 108 m głębokości – mekki nurków, nie tylko polskich. W lipcu 2016 r. zanurkowałem na północnym brzegu jeziora i płynąłem cały czas przy dnie, wzdłuż całego zbiornika, pokonując w ciągu 8 godzin prawie 5 km. Dla znajomych nurków była to mission impossible – opisywał swój wyczyn we wspomnianym wywiadzie. Sebastian Marczewski zużył wówczas 23 butle różnych gazów, przefiltrowując około 60 tys. litrów, co w normalnych warunkach wystarczyłoby człowiekowi na trzy dni oddychania. Samo wynurzanie trwało pięć godzin, by dekompresja była prawidłowa. W pokonaniu trasy po dnie jeziora ogromną pomocą była lina, odpowiedniczka górskich poręczówek, umocowana według wskazówek dr. hab. Dariusza Popielarczyka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, najlepszego znawcy jeziora, który opracował jego mapę batymetryczną. Przygotowaniem do tego wyczynu było przepłynięcie Hańczy w październiku 2015 r. na głębokości 60–70 metrów. Osiągnięcia Sebastiana Marczewskiego, odbijające się coraz szerszym echem w krajowych mediach, zainteresowały fundację Invictus Veteranus, która zdecydowała się nakręcić film opowiadający o jego historii. Rafał Makolądra, reżyser dokumentu noszącego tytuł „Droga weterana – pokonać Hańczę”, którego premiera odbyła się 12 lutego 2017 r. w Miejskim Domu Kultury w Stalowej Woli, podkreślał, że jego główną intencją było pokazanie na przykładzie żołnierza z niżańskiej jednostki niestereotypowego obrazu weteranów z misji w Afganistanie czy Iraku. Poczynania żołnierza mocno wspierał stalowowolski samorząd, będąc jednym ze sponsorów kolejnych prób bicia rekordów. Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny na swoim fanpage’u pożegnał nurka poruszającymi słowami: „Stalowy Człowieku ze Stalowej Woli, Seba – jak chciałeś, by do Ciebie mówiono – pochłonęła Cię Twoja pasja, głębia jeziora Garda… Ty na zawsze pozostaniesz w głębi naszych serc za to, jak wspaniałym Człowiekiem byłeś dla nas. Wiem również, że już planujesz nowy rekord do pobicia w niebie…”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL