Nowy numer 42/2019 Archiwum

Generał z Tarnobrzega

Nadbrygadier Andrzej Babiec, komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, mówi o działaniach i potrzebach podkarpackich strażaków.

Marta Woynarowska: Co trzeba zrobić, by w tak młodym wieku otrzymać awans na nadbrygadiera, czyli stopień będący odpowiednikiem wojskowego generała brygady?

Nadbrygadier Andrzej Babiec: Podczas centralnych uroczystości, które odbyły się 4 maja w Warszawie, odebrałem z rąk prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy nominację na stopień nadbrygadiera. Jest to dla mnie ogromny zaszczyt i ukoronowanie całej dotychczasowej służby, która zaczęła się w 1992 r., kiedy po zdanych egzaminach wstępnych zostałem przyjęty do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, czyli oficerskiej szkoły pożarniczej w Warszawie. Jest to jedyna taka uczelnia w Polsce i jedna z trzech na świecie. Później zaś przyszła służba w komendzie PSP w Tarnobrzegu, gdzie piastowałem różne funkcje, by w 2008 r. zostać komendantem miejskim PSP, a 8 lat później objąć stanowisko komendanta wojewódzkiego.

Co zadecydowało w Pana przypadku o wyborze trudnego przecież zawodu strażaka?

Moja mama pracowała najpierw w wojewódzkim zarządzie Ochotniczych Straży Pożarnych, a następnie w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu jako księgowa. Często odwiedzałem mamę w pracy, miałem zatem kontakt ze strażą. Po zdaniu matury w tarnobrzeskim technikum budowlanym zacząłem się zastanawiać, co dalej. Były pomysły studiowania na Politechnice Rzeszowskiej bądź Politechnice Lubelskiej, złożyłem tam nawet dokumenty, ale w pewnym momencie z dwoma kolegami z klasy doszliśmy do wniosku, że będziemy startować do szkoły pożarniczej w Warszawie. I tak to się zaczęło.

Jako komendantowi wojewódzkiemu podlega Panu szereg jednostek niższego szczebla.

Jest to 21 komend powiatowych i 27 jednostek ratowniczo-gaśniczych, działających w ramach tychże komend, w których służy 1800 strażaków. Moim zadaniem jest nie tylko zarządzanie tym zespołem ludzkim, ale również, a może przede wszystkim, dbanie o ich wyszkolenie i odpowiednie wyposażenie. Mamy bardzo młodą kadrę, gdyż średnio służba w naszych komendach trwa 10 lat. Zatem szkolenia, pozwalające nabywać kolejne umiejętności, są niezbędne. Oczywiście doświadczenie zdobywa się w trakcie służby, niemniej ćwiczenia pozwalają na wyrobienie określonych sprawności.

Jak ocenia Pan stan wyposażenia podkarpackich komend i jakie są ich największe potrzeby?

Świat bardzo szybko się zmienia, pojawiają się nowe zagrożenia cywilizacyjne, co implikuje konieczność natychmiastowego reagowania na nie i dostosowywania się do zaistniałych potrzeb. Stąd stałe szkolenia i dbanie o zaopatrzenie w najnowocześniejszy sprzęt. Na przykładzie majowej powodzi przekonaliśmy się, jak ważny był zakup w listopadzie ubiegłego roku pompy o wydajności 50 metrów sześciennych na minutę. Okazało się, że wydatek rzędu 1,5 mln zł był jak najbardziej trafny, zwłaszcza że w kraju takim sprzętem dysponuje jeszcze tylko kilka jednostek. Największą obecnie realizowaną inwestycją jest budowa Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Rzeszowie-Dworzysku o wartości 19 mln zł. Kolejna to budowa komory dymowej w Przemyślu, prowadzona w ramach projektu „Wspólna ochrona ludzi i środowiska poprzez utworzenie ukraińsko-polskiego systemu zapobiegania i reagowania na klęski żywiołowe w Euroregionie Karpackim”. Dzięki uprzejmości marszałka z Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego przystępujemy do budowy sieci teleinformatycznej ze ścianą wizyjną w komendzie wojewódzkiej, spinającą wszystkie komendy PSP na Podkarpaciu. Naturalnie do tego dojdą zakupy specjalistycznego sprzętu, w tym również samochodów pożarniczych. Niebawem będziemy odbierać ciężki samochód ratownictwa drogowego wyposażony w rotator, urządzenie pozwalające obracać auto, np. stawiać na koła po dachowaniu. Najbliższy taki jest w Krakowie, a już niebawem będzie także w Rzeszowie.

Z jakimi zagrożeniami podkarpaccy strażacy mają do czynienia najczęściej?

Na Podkarpaciu odnotowujemy około 23 tys. zdarzeń, do których wzywani są strażacy. Są komendy, zwłaszcza te większe, jak w Rzeszowie, Tarnobrzegu, Przemyślu, Krośnie, które średnio interweniują po mniej więcej 2 tys. razy na rok, a mniejsze – około tysiąca. Jeśli chodzi o rodzaj wezwań, to 23 proc. dotyczy pożarów, 72 proc. – zagrożeń miejscowych typu wypadki drogowe, ratownictwo wodne, chemiczne, podwodne oraz inne, wymagające specjalistycznych metod ratowniczych. Staliśmy się zatem bardziej służbą ratowniczą aniżeli pożarną.

marta.woynarowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL