Nowy numer 29/2019 Archiwum

Holi w miesiącu phalguna

– Dla fotografa Indie są wspaniałym miejscem. Takiej feerii barw, by nie powiedzieć: szaleństwa, oraz nieprawdopodobnie charakterystycznych, wyrazistych twarzy chyba nie spotka się na całym świecie – mówi Bogdan Myśliwiec, fotograf, fotoreporter, mieszkaniec Tarnobrzega.

Tarnobrzeżanin zaledwie przed kilkunastoma dniami powrócił z półtoramiesięcznego pobytu w Indiach. Była to jego druga podróż do tego kraju, który dwa lata temu zachwycił go tak mocno, że postanowił odwiedzić go jeszcze raz. – Podobnie jak na poprzednią wyprawę, wybrałem się z grupą Pakuj Plecak. Z dwóch powodów. Pierwszy – podróżowaliśmy w małej, kilkuosobowej grupie, drugi – niskie koszty. Nocowaliśmy w niedrogich hostelach, wybieraliśmy sobie restauracje, bary, gdzie raczyliśmy się hinduską kuchnią. Najdroższe okazały się bilety lotnicze do Indii i z powrotem – wyjaśnia B. Myśliwiec. – Poza tym, dzięki naszemu przewodnikowi i organizatorowi wycieczki, mogliśmy poznać Indie od podszewki, a nie tylko ich turystyczną powłokę.

Uliczny chaos

Wyprawę podróżnicy rozpoczęli od północnych rejonów Indii, które dla tarnobrzeżanina, jak i większości pozostałych uczestników były terra incognita. – Poprzednio zwiedzaliśmy tylko południe kraju, tym razem, dysponując dłuższym czasem, postanowiliśmy zobaczyć także północ. Ponieważ miałem w pamięci obrazy sprzed dwóch lat, od razu uderzyła mnie widoczna na pierwszy rzut oka ogromna różnica pomiędzy oboma regionami – opowiada B. Myśliwiec. – Północ, można powiedzieć, jest zdecydowanie bardziej indyjska, egzotyczna od południa, które, przynajmniej zewnętrznie, jest nieco europejskie. Jak podkreśla, łatwo zauważalny jest słabszy rozwój gospodarczy, większe ubóstwo i zdecydowana dominacja wyznawców hinduizmu, podczas gdy w południowych stanach widok chrześcijańskich kościołów, przydrożnych kapliczek jest bardzo często spotykany. – Przeraził mnie przede wszystkim, chyba tylko pozornie kontrolowany, chaos w ruchu ulicznym. Ciężarówki, autobusy, samochody osobowe, riksze, rowerzyści, piesi i, najważniejsze, święte krowy – to wszystko razem przemieszcza się ulicami miasta, na których nie uświadczy się ani jednego znaku drogowego, sygnalizacji świetlnej. Nie ma niczego, co kierowałoby, porządkowało ruch, a mimo wszystko z rzadka dochodzi do wypadków. Naturalną rzeczą są korki, spowodowane nie przez cokolwiek innego, jak... święte krowy, których nikt nie śmie przepędzić, gdy te nagle zatrzymają się na środku jezdni lub kładą się i ani myślą się ruszyć – uśmiecha się fotograf. – I trzeba do tego obrazu dodać jeszcze wszechobecne dźwięki – klaksonów, trąbek, dzwonków i krzyków. Niemniej nikt nikomu, jak to się zdarza w Polsce, nie pokaże obraźliwego czy wulgarnego gestu. Mimo wszystko, kiedy musiałem skorzystać z rikszy, gdyż mieliśmy do przejścia ponad 30 km, co w tamtejszym gorącym klimacie dla nas byłoby morderczym wyczynem, z duszą na ramieniu wsiadłem, przekonany, że to chyba moja ostatnia przejażdżka – śmieje się.

Kolorowe święta

Termin wyjazdu, jaki wybrali podróżnicy, nie był przypadkowy, w tym czasie bowiem w różnych rejonach Indii odbywa się wiele dorocznych świąt i towarzyszących im festiwali przyciągających dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy pielgrzymów, a wraz z nimi turystów, których urzeka niezwykła widowiskowość obchodów. – Bardzo radośnie obchodzone są na cześć wiosny święta Holi, które przypadają na pełnię Księżyca w hinduskim miesiącu phalguna, u nas jest to luty–marzec – wyjaśnia B. Myśliwiec. – Rozpoczynają się przy wieczornym ognisku, a następnego dnia na ulicach rozgrywa się prawdziwe szaleństwo. Wszyscy obrzucają się kolorowymi proszkami lub wylewają zabarwioną wodę. Ta zabawa trwa przez pięć dni, a jeden jest wolny od pracy. Przyznaję, że niestety musiałem spisać na straty parę koszulek, spodenek i adidasów, gdyż nie sposób doprać ubrań po barwnych zabawach. Aparat też trochę ucierpiał, mimo że chroniłem go pod folią. Chyba będzie musiał trafić do gruntownego czyszczenia w serwisie fotograficznym – mówi tarnobrzeżanin.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL